Byliśmy w Pradze na eliminacjach Ligi Mistrzów: Sparta - Lech Poznań (1:0)
Dodane przez Cooler dnia Lipiec 30 2010 05:17:08

Byliśmy w Pradze na eliminacjach Ligi Mistrzów: Sparta – Lech Poznań (1:0)
KIBICE ŚWIATOWEJ KLASY
Lech Poznań nie wykorzystał wielkiej szansy na ogranie Sparty w Pradze, ale jego kibice podbili stolicę Czech. Doping sympatyków „Kolejorza”, oprawa meczowa – światowa klasa, tym bardziej szkoda, że musieli smutni opuszczać Letną. Na trybunach zasiadł Sławomir Grusznis, laureat nagrody fair-play 12 Wiosennej Ligi WSH, czyli popularny „Tarzan”.
Treść rozszerzona

Byliśmy w Pradze na eliminacjach Ligi Mistrzów: Sparta – Lech Poznań (1:0)
KIBICE ŚWIATOWEJ KLASY
Lech Poznań nie wykorzystał wielkiej szansy na ogranie Sparty w Pradze, ale jego kibice podbili stolicę Czech. Doping sympatyków „Kolejorza”, oprawa meczowa – światowa klasa, tym bardziej szkoda, że musieli smutni opuszczać Letną. Na trybunach zasiadł Sławomir Grusznis, laureat nagrody fair-play 12 Wiosennej Ligi WSH, czyli popularny „Tarzan”.
Podbój Pragi
Sławkowi wyjazd na eliminacje Ligi Mistrzów ufundowała nasza strona. Wrażenia wywiózł z Pragi niezapomniane, a najbardziej podobał mu się doping ekipy „Kolejorza”. Jeszcze przed meczem poznaniacy, których tak się w Czechach obawiano opanowali praski rynek i dali próbkę swoich możliwości. To był znakomity popis wokalny i organizacyjny przyjezdnych, który spodobał się także ludziom nie interesującym się futbolem. Na Letnej Polaków było mniej, ale przyćmili fanów Sparty, którzy szczególnie przygotowali się na tą potyczkę. A ogólnie jedni i drudzy stworzyli na stadionie fajne widowisko. Piłkarze też nie zaprezentowali się źle, a minimalne zwycięstwo odniosła cwańsza, bardziej doświadczona Sparta.


Królestwo za snajpera
Lech miał w Pradze kilka okazji, ale wyprawa na Letną pokazała, że Roberta Lewandowskiego sprzedanego do Borussii Dortmund na teraz zastąpić się nie da. „Kolejorz” nie ma rasowego snajpera, poczynaniom trenera Jacka Zielińskiego też brakuje odwagi. Napastnika Wichniarka zastąpił w 78 minucie napastnik Tshibamba, ale wtedy gospodarze prowadzili 1:0. Lech nie podjął ryzyka, a słabo grali Peszko, Kriwiec i Stilić, więc ci, na których spoczywa największa odpowiedzialność. Jeszcze nie wszystko stracone, ale u siebie mistrzowie Polski muszą zagrać skutecznie. Może czarnym koniem Zielińskiego będzie Jacek Kiełb, z powodu kontuzji wielki nieobecny praskiej eskapady. Z Pragi Jaromir Kruk




