Koszmarny sezon Sportingu
7 grudnia 2016, konferencja prasowa po meczu Legia Warszawa – Sporting Lizbona. Trener gości, Jorge Jesus nie sprawia wrażenia specjalnie załamanego porażką 0:1. – To już za nami, przed nami najważniejsza potyczka w lidze, derby z Benfiką – mówi najlepiej opłacany szkoleniowiec w historii Lwów. Kilka dni później Sporting przegrał z odwiecznym rywalem, a na Estadio Da luz kibice Benfiki obelgami obrzucali Jesusa. Dla nich zawsze będzie zdrajcą po odejściu do Sportingu.
Jedyne trofeum
Z Benfiką Jesus zdobył trzy 3 razy mistrzostwo Portugalii, raz Puchar Portugalii, 5 razy Puchar Ligi, raz Superpuchar i dwukrotnie dotarł do finałów Ligi Europy, oba pechowo przegrywając. Zaszokował odchodząc do Sportingu, rywala zza miedzy, który w ostatnich latach nawet nie marzył o takich sukcesach. Lwy dały mu większą kasę, a on sam tłumaczył zmianę pracodawcy chęcią podjęcia nowego wyzwania. Nie rozmawiał nawet z działaczami z Estadio da Luz na temat podwyżki. Szkoleniowiec z charakterystyczną bujną czupryną rozpoczął pracę w Sportingu od… pokonania Benfiki w Superpucharze Portugalii. 9 sierpnia 2015 w Aveiro Lwy wygrały 1:0 po trafieniu Andre Carillo i ich fani oszaleli na punkcie Jesusa, który miał przywrócić klub na należne mu miejsca. W sezonie 2015/16 Sporting uchodził za faworyta Liga Sagres, potrafił ograć Benfikę na jej obiekcie 3:0, ale głupio tracił u siebie punkty ze słabeuszami, a rewanż z lokalnym konkurentem przegrał 0:1. 5 marca 2016 Rui Patricio musiał wyciągać piłkę z siatki po uderzeniu Kostasa Mitroglou już w 20 minucie. Tej straty nie udało się odrobić, tak jak straty punktowej do Orłów. – Jesteśmy na etapie budowy drużyny – podsumował Jorge Jesus, z wicemistrzostwa kraju nikt się na Jose Alvalade nie cieszył. Sportingowi przyszło w kolejnym sezonie bić się o trofea bez Islama Slimaniego sprzedanego do Leicester City za 30 milionów euro i Joao Mario, za którego Inter Mediolan wyłożył 40 baniek. Ile znaczyli ci zawodnicy dla zespołu pokazuje obecny sezon. Algierczyk zdobywał gole seryjnie (w poprzednim sezonie w lidze 27), a Joao Mario, mistrz Europy z Portugalią robił różnicę indywidualnymi akcje, notował sporo asyst, strzelał bramki. – Trzeba sobie radzić bez nich – skwitował Jesus, a miał jeszcze do dyspozycji innych złotych medalistów Euro 2016 – bramkarza Rui Patricio i pomocników Williama Carvalho i Andriena Silvę. Szczególnie dziwiło pozostanie w Lizbonie 24-letniego Carvalho, być może przekonała go perspektywa sukcesów ze Sportingiem w sezonie 2016/17. Niestety, klubowa gablota Lwów za kadencji Jorge Jesusa wzbogaciła się o jeden Superpuchar.
Klęska w Lidze Mistrzów
Sporting nie zaszalał z transferami latem 2016, Bas Dost kupiony za 10 milionów euro z Wolfsburga strzela co prawda dużo goli w Liga Sagres, ale w Champions League pokonał tylko Arkadiusza Malarza. W Lizbonie z Legią Lwy wygrały 2:0, ale prócz tego zwycięstwa nie zdobyły żadnego punktu, a po rewanżu z mistrzem Polski okazało się, że nie wystąpią nawet wiosną w Lidze Europy. Pierwsze spotkanie z Realem Madryt rozbudziło apetyty, bo ekipa Jesusa do 89 minucie prowadziła, lecz w końcówce dała sobie wbić dwie bramki. Jedną zaaplikował jej Cristiano Ronaldo, wychowanek Sportingu. Co z tego, że wszystkie pięć porażek Lwy poniosły różnicą jednego gola, skoro skończyły fazę grupową na ostatnim miejscu w tabeli. Przed startem zmagań w Lidze Mistrzów wydawało się, że wicemistrz Portugalii powinien powalczyć z Borussią Dortmund o drugą lokatę. Jesus przyzwyczaja się do robienia dobrej miny do złej gry, a mówiąc, że krajowe rozgrywki są najważniejsze ośmiesza się. Fakty są bezlitosne.
W cieniu Benfiki
Liga Sagres – czwarte miejsce Sportingu ze stratą 11 punktów do liderującej Benfiki. Puchar Portugalii – po porażce z Chaves odpadnięcie w ćwierćfinale. Puchar Ligi – przegrana z Vitorią Setubal w kluczowym grupowym meczu zamknęła Lwow drogę do półfinału. W Europie Sportingu już nie ma i teraz wiele osób zastanawia się jaki sens ma płacenie wielkiej kasy Jesusowi. A Benfika? Lider w lidze portugalskiej, przygotowuje się do półfinału Pucharu Ligi, 1/8 finału Ligi Mistrzów (z Borussią Dortmund), półfinałów Pucharu Portugalii. Orły radzą sobie świetnie bez ich byłego szkoleniowca, a mało znany i tańszy Rui Vitoria kontynuuje jego dzieło. Sporting może tylko zazdrościć.



