14 Lut2017
Jaworek o Łagowie: Liczę na Malinowskiego
ŁKS Łagów zajmuje szóste miejsce w czwartej lidze świętokrzyskiej po rundzie jesiennej. Trener Paweł Jaworek w okresie przygotowawczym nie zaniedbał żadnych szczegółów, by jego ekipa była jak najlepiej przygotowana do rewanżów, a postawa i wyniki sparingów, m.in. 3:3 ze Zdrojem Busko napawają optymizmem. Problemem ŁKS Łagów może się okazać… szeroka kadra, bo zawsze ktoś będzie niezadowolony, gdy siądzie na ławce, lub trybunach.
Wynik 3:3 ze Zdrojem Busko pokazuje, że ŁKS Łagów jest mocny?
Paweł Jaworek: Sparingi i liga, walka o punkty to inne bajki. Jestem przekonany, że będziemy należeć wiosną do czołówki, już nie mogę się doczekać meczów o stawkę i zielonej murawy, bo gra na sztucznej to nie to samo.
Nowi zawodnicy okażą się silnymi punktami ŁKS?
Daniel Dulak powinien dać drużynie doświadczenie, wnieść spokój w szeregi defensywy. Przy Bartku Malinowskim stawiam na razie znak zapytania, ostatnie pół roku nie grał, a wcześniej rzadziej trenował, głównie przyjeżdżał na mecze. Pewnych spraw nie da się przeskoczyć, ale Bartek to inteligentny facet, który wie czego się wymaga na poziomie czwartej ligi. Mam deklarację, że od 15 lutego będzie regularnie uczestniczył w zajęciach treningowych, co wyjdzie na dobre jemu i drużynie. Chce mieć go w pełni formy fizycznej, bo potencjał ma spory, a my potrzebujemy skutecznego napastnika. Na razie brakuje mu zdrowia, czucia piłki, ale nadrabia zaległości.
Problemem czwartoligowych nie brakuje bazy z prawdziwego zdarzenia?
Nie da się tego ukryć. W Łagowie prezes zrobił maksimum, by stworzył nam jak najlepsze warunki do treningów zimą. Trochę na Orliku, trochę na sztucznej, uczęszczamy na fitness w klubie Tlen w Kielcach. Zawodnicy nie mają prawa narzekać.
A nie będą narzekać ci, których przyjdzie posadzić na ławce, lub co gorsze, odesłać na trybuny?
Ktoś na tej ławce musi usiąść, w kadrze meczowej też nie znajdzie się każdy. Normalne, nawet w czwartej lidze, choć biorę pod uwagę to, że zawodnicy na tym poziomie rozgrywkowym godzą grę w piłkę z pracą. Rozumiem, że niektórzy będą sfrustrowani.
Ty, jak byłeś zawodnikiem i przyszło ci siąść na ławce rezerwowych nie gniewałeś się na trenera?
Budziła się we mnie sportowa złość i na treningach starałem się udowodnić, że zasługuje na miejsce w podstawowej jedenastce. Obrażać się nie ma co, bo to byłoby nawet nie w porządku wobec kolegów, którzy wychodzą w danym spotkaniu na boisko. Kiedyś po przerwie parę spotkań siedziałem w Nidzie Pińczów w gronie rezerwowych, ale odzyskałem miejsce w podstawowej jedenastce. Byłem nauczony walczyć.
Masz jakiś młodych kandydatów z ŁKS Łagów do miana gwiazd wiosny w czwartej lidze?
Kilku ma predyspozycje, choćby Sebastian Wąs, Dominik Świątek, rocznik 1996. Trudno im się zdecydować, czy postawić na piłkę, czy pracę z której mają znacznie większe pieniądze. Dawid Kołodziej, Karol Bęben, Kamil Jaskuła też posiadają ciekawy potencjał.
Rozmawiasz z nimi o ich piłkarskiej przyszłości?
Staram się, ale niekiedy trudno znaleźć argumenty. Kwestie finansowe odgrywają kluczową rolę, a futbol w czwartej lidze nie jest zawodem. Na dodatek kuleje skauting w regionie świętokrzyskim, mało kto interesuje się niższymi szczeblami rozgrywkowymi. Korona Kielce, potem KSZO Ostrowiec, w trzeciej lidze raczej nie płaci się regularnie, w czwartej nieźle poukładana jest Wisła Sandomierz, to stanowczo za mało, co dostrzegają młodzi zawodnicy.
Nie masz przekonania, że młodzież za mało pracuje?
Czasami paru chłopaków zostaje po treningach, ktoś czasami powie, że kopie piłkę na Orlikach, i tak dalej, ale nie zawsze da się to sprawdzić. Kiedyś było inaczej, grało się codziennie, nie tylko na treningach i to na pewno wpływało na podnoszenie umiejętności.




