Mateusz Michalski: Wisła gotowa na awans
W rundzie jesiennej Mateusz Michalski zdobył dla Wisły Sandomierz 13 goli w czwartej lidze. Teraz postawił sobie poprzeczkę wyżej, założył 17 trafień, które mają pomóc zespołowi prowadzonemu przez Jarosława Pacholarza w wywalczeniu powrotu do trzeciej ligi. Zimą Michalskim interesowały się inne kluby, ale skuteczny napastnik uznał, że ma zadanie do wykonania z Wisłą. – Nie wyobrażam sobie byśmy nie awansowali – przekonuje 26-latek.
Czyli w czerwcu z awansu będzie się cieszyć Wisła Sandomierz?
Mateusz Michalski: Jesteśmy dobrze przygotowani do rundy, mamy dobry zespół, w którym panuje świetna atmosfera, bardzo dobrego szkoleniowca. Same och i ach, ale taka jest prawda. Podkreślam – czujemy się mocni i głodni tego awansu.
Jakie są piłkarskie atuty Wisły?
My nie powinniśmy spaść z trzeciej ligi, tak wyszło. W składzie mamy zawodników z doświadczeniem na wyższym poziomie niż czwarta liga, a zespół wie czego chce. Sandomierz, znane w Polsce i piękne miasto nie może się zadowalać tym co w piłce posiada obecnie, trzecia liga to minimum, a w przyszłości widzę Wisłę jeszcze wyżej. Za wysokie progi? W żadnym wypadku.
Co sądzisz o kontrkandydatach do awansu?
Korona II i Zdrój Busko to ciekawe zespoły, z aspiracjami. Na razie to myślę o Neptunie Końskie. Czeka nas ciężki wyjazd, w pierwszym meczu z tym rywalem nie było lekko, ale odnieśliśmy zwycięstwo. Neptun to poukładany zespół, są tam naprawdę dobrzy zawodnicy, ale wolę byśmy skupiali się na swojej grze, co można poprawić, nie rywalach. Wisła mierząc w powrót do trzeciej ligi musi sobie radzić z trudnymi przeszkodami.
Satysfakcjonuje cię kopanie piłki na czwartoligowym poziomie?
Przez najbliższą rundę jeszcze tak. Kocham grać w piłkę, wygrywać, strzelać gole. Cel Wisły – awans mnie nakręca, a moje trafienia się przydadzą. W najbliższej rundzie ma być ich minimum 17. Niby dużo, ale jestem ambitnym napastnikiem. Ktoś powie, że nie interesuje go tytuł króla strzelców, a mnie na przykład interesuje. Piłka to moja pasja, a strzelanie bramek stanowi jej sens.
Da się wyżyć z gry w Wiśle?
Pieniądze nie są najważniejsze, podkreślam, że teraz trzeba awansować i przywrócić klub na przyzwoite miejsce. Trzecia liga to markowe kluby, ładniejsze stadiony, więcej lepszych piłkarzy. Myślę pozytywnie, na pierwszym miejscu stawiam kwestie sportowe. Nie narzekam, że bronię barw Wisły i chciałbym z tym klubem występować jak najwyżej.

Jaki jest twój ulubiony piłkarz?
Wielu zawodników mnie inspiruje, a w telewizji mecze oglądam pod kątem postawy napastników. Wszędzie jest wspólny mianownik – pokonywanie bramkarzy. Nie przeszkadza mi, że dużo ode mnie wymagają, bo sam wymagam od siebie.




