Bilski: Spartakus może się utrzymać
W trakcie rundy jesiennej Arkadiusz Bilski przejął zespół Spartakusa Daleszyce po Dariuszu Kozubku. Jego celem jest utrzymanie w trzeciej lidze, co wydaje się jak najbardziej realne. Niezłe występy pod koniec pierwszej fazy rozgrywek, aktywność na rynku transferowym zimą, dobrze przepracowany okres przygotowawczy dają w Daleszycach nadzieje na realizację zamierzeń Bilskiego i klubu, który pragnie dłużej zadomowić się na obecnym szczeblu rozgrywkowym.
Jak ocenia pan siłę swojego zespołu po zimowych przygotowaniach?
Arkadiusz Bilski: Nie mogę nie być niezadowolonym z przygotowań. Stworzono nam bardzo dobre warunki na miejscu, korzystaliśmy do woli z Orlika, do tego obóz w Zawierciu, ciekawe sparingi. Widzę w chłopakach głód piłki i odnoszenia zwycięstw, a naszą siłę zweryfikują spotkania o punkty.
Kilku nowych zawodników sprawi, że jakościowo Spartakus zyska?
W sparingach nasi nowi gracze prezentowali się pozytywnie. Mam teraz więcej możliwości, praktycznie po dwóch zawodników na każdą pozycję, rywalizację i pozytywny ból głowy. Wierzę, że osiągniemy dobry wynik już na Resovii.
W Daleszycach odbuduje się Andrzej Paprocki, któremu nie poszło w Legionovii?
Andrzeja znam doskonale i wiem, na ile go stać. W Koronie II był kluczową postacią zespołu, dużo mu dawał, dobrze wpływał na kolegów. Liczę na niego, ale też na innych zawodników. Paru miało problem z wiarą w siebie, we własne możliwości i widzę zmiany w podejściu.
W tym gronie z brakiem wiary w siebie znajdował się Bartek Sot?
To chłopak o dużym potencjale, a może jesienią miał problemy po przeskoku z niższej klasy i musiał się po prostu przestawić na inne tory. W okresie przygotowawczym wyglądał solidnie, ale przyplątał mu się uraz i może nie zagrać przeciw Resovii.
Rozważa pan wystawianie dwójki Sot – Laskowski w przodzie?
Tak, ale nie w pierwszym spotkaniu rundy. Czasami trzeba przygotować taktykę pod rywala, być elastycznym, a ja jestem zwolennikiem piłki ofensywnej, choć z zachowaniem pewnych proporcji. Uważam, że zimą znacząco zwiększyła się nasza siła w ofensywie, teraz trzeba to potwierdzić podczas boiskowej rywalizacji.
Nie jest pan zwolennikiem częstych roszad w linii obrony?
Nie do końca, ale na wielu pozycjach trwa rywalizacja. Nikt nie zamierza się poddawać i to buduje.
Damian Gil w roli jokera na 10-15 minut w meczu niczym Francesco Totti w AS Roma?
Wcale tak być nie musi, bo Damian to dla mnie kandydat do gry od początku. Nie patrzę nikomu w metrykę, interesuje mnie jakość, a Gil ją daje, czy zaczyna mecze w pierwszym składzie, czy pojawia się na parę minut na boisku. Jeszcze raz podkreślam – mam do dyspozycji piłkarzy o różnych parametrach, walorach. O młodzieżowców się nie martwię, mogliby spokojnie nawet wszyscy zaczynać w pierwszej jedenastce. Antoni Zdeb, Filip Postawa – o nich możecie niebawem usłyszeć, a jak im wyjdzie, to będzie świetny przykład dla kolejnych.
A jak atmosferę w drużynie popsują słabe wyniki?
Wszystko w piłce jest możliwe i kręci się wokół wyników. Staram się rozmawiać z każdym podopiecznym, tłumaczyć czego oczekuje, wymagam. Wiadomo, że ten co nie wyjdzie na mecz będzie zły, ale takie są uroki rywalizacji, a ona podnosi poziom.
Spartakus musi czy może utrzymać się w trzeciej lidze?
Może, jeśli będzie dobrze grał w piłkę. Patrzymy na siebie, bierzemy sprawy w swoje ręce i zaczynamy robotę w Rzeszowie.






