Ekstraklasa (24): Korona – Górnik Łęczna 2:1
Górnik Łęczna wybitnie nie leży Koronie, a piłkarze z Kielc doskonale pamiętali jesienną klęskę 0:4 na Lubelszczyźnie. Jak się bardzo chce, a na dodatek brakuje tak ważnego zawodnika jak Nabil Aankour (kontuzja) to bywa, że idzie jak po grudzie. W kopaninie na fatalnej murawie zespół Franciszka Smudy długo prowadził po trafieniu Bartosza Śpiączki, ale w końcówce klasę pokazał Jacek Kiełb, n-ty raz bohater Korony.
Plusy dla Miljana
Na kartoflisku goście wyszli na prowadzenie w 50 minucie, a Śpiączka zdobywał gola przy biernej postawie defensorów Korony. Potem goście mogli podwyższyć prowadzenie, ale sytuację sam na sam z Milanem Borjanem przegrał autor trafienia dla Górnika. Golkiper z reprezentacji Kanady swoją żywotnością zaskarbił sobie sympatię widzów, można było odnieść wrażenie, że chce strzelić gola dla Korony. Ciągle podpowiadał kolegom, przekazywał wskazówki trenerowi i naprawiał błędy defensywy.
Oblany egzamin
Wskutek kontuzji Nabila Aankoura do wyjściowej jedenastki wskoczył Marcin Cebula, wielka nadzieja Korony. Niestety, wychowanek Pogoni Staszów oblał ten egzamin, zanotował kilka głupich strat i nie dał jakości w newralgicznej strefie boiska. Marcin ma wciąż problem z koncentracją i sprawia wrażenie gościa, który nie do końca zdaje sobie sprawę, na czym polega zabawę w ekstraklasę. Żeby nie egzystował z etykietką wiecznego talentu musi się wziąć w garść i postawić na piłkę. Jeszcze nawet rok temu niektórzy z kieleckich dziennikarzy zapewniali, że Cebula zagra w pierwszej reprezentacji Polski. Szans na to oczywiście nie stracił, on sam chyba wie, czego najbardziej potrzebuje. Cebula to ofensywny pomocnik, a w Koronie wiele do życzenia pozostawia gra defensywnych pomocników – za takich uznajemy szóstkę i ósemkę. Każdy z nich powinien lepiej wypełniać zadania obronne, notować więcej odbiorów. Może rozwiązaniem okaże się Kuba Żubrowski, który zaliczył przypadkową asystę przy bramce na 1:1, gdy Jacek Kiełb przejął futbolówkę po jego uderzeniu z dystansu. Niedawny as Stali Mielec dysponuje potencjałem, który uprawnia go do skutecznej walki o podstawowy skład Korony i ma poukładane w głowie.
Znowu Jacek
Na kłopoty Bednarski? W Koronie raczej Jacek Kiełb. Ryba w 88 minucie wkręcił w ziemię jak chciał Aleksandra Komora i prawą nogą pokonał Sergiusza Prusaka. Potem pewnie wykonał jedenastkę, która żółto-czerwonym się nie należała, bo Gerson nie faulował Iljana Micanskiego. Na Kiełbie też drugi żółty, a w rezultacie czerwony kartonik zobaczył Javi Hernandez. Hiszpanowi w zasadzie wypadało dać bezpośrednio czerwień, bo przesadził, ale na szczęście nie zrobił krzywdy Rybie.

Powrót Romana
Na meczu Korony po dłuższej przerwie pojawił się słynny starachowicki dziennikarz, Rafał Roman. Nie ukrywał dumy w 82 minucie po strzale jego krajana, Bartosza Kwietnia. Bartek nie ustrzegł się w konfrontacji z Górnikiem błędów, ale zdobył kolejne cenne doświadczenie. W Starachowicach są z niego dumni.
Ekstraklasa – 24 kolejka
3.03.2017, piątek
Korona Kielce – Górnik Łęczna 2:1 (0:0)
0:1 Bartosz Śpiączka 50 prawą nogą (asysta Piesio)
1:1 Jacek Kiełb 88 prawą nogą (asysta Żubrowski)
2:1 Jacek Kiełb 90+6 karny prawą nogą (za faul Gersona na Micanskim)
Korona: Borjan – Rymaniak (71 Żubrowski), Dejmek, Kwiecień, Grzelak – Możdżeń, Mrozik (66 Vanja Marković) – Kiełb, Cebula (59 Dani Abalo), Palanca – Micanski.
Górnik: Prusak – Matei, Komor, Gerson, Leandro – Tymiński – Bonin (89 Danielewicz), Piesio, Hernandez, Grzelczak (74 Askovski) – Śpiączka.
Żółte kartki: Kwiecień, Kiełb (Korona), Bonin, Hernandez 2, Śpiączka, Piesio (Górnik).
Czerwona kartka: Javi Hernandez (Górnik) – 72 za 2 żółte.
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 5475.
/JKM/ Zdjęcia Karol Barwicki






