Ekstraklasa (25): Jagiellonia – Korona 4:1
Na meczu w Białymstoku pojawiła się liczna grupa (około 250 osób) kibiców Korony skonfliktowana z władzami klubu. Nie dojechali, takie można było odnieść wrażenie niektórzy z zawodników Macieja Bartoszka, choćby Milan Borjan, Rafał Grzelak, Vladislavs Gabovs. Szkoleniowiec Korony zaskoczył z posadzeniem na ławce Jacka Kiełba, który wszedł już w końcowej fazie meczu i nie był w stanie nic zdziałać. Kielczanie dalej koszmarnie prezentują się na wyjazdach.
Miłe złego początki
W 14 minucie Korona wyszła na prowadzenie po golu Iljana Micanskiego. Bułgarowi w ciągu meczu brakowało jak powietrza dokładnych podań od kolegów, choć schodził często pod linię boczną i szczególnie w drugiej odsłonie widać było w jego poczynaniach frustrację. Bezradność, niemoc – tak można określić poczynania bocznych obrońców z Kielc. Rafałowi Grzelakowi chyba zaszkodziły komplementy i dawał się ogrywać jak dzieciak, a generalnie miał poważne problemy z przyjmowaniem piłki. Przy golu na 3:1 Vladislava Gabovsa objechał Fedor Cernych. Łatwość z jaką zrobił to reprezentant Litwy zszokowała nawet Macieja Bartoszka. – Zabrakło nam konsekwencji, przecież my sobie sami strzelaliśmy gole – mówił trener Korony, nie ukrywając zdziwienia jak w doliczonym czasie Jagiellonia przeprowadzała czwartą bramkową akcję. Dlaczego nikt z zawodników Korony nie dogonił Cernycha? Tajemnica ekstraklasy!!!
Jakość Sheridana
Przemek Frankowski na pewno przyćmi Tomasza Frankowskiego i może odegrać znaczącą rolę w kadrze Polski U-21 na tegorocznym Euro. Przeciw Koronie hasał sobie na skrzydle, a rywale nie bardzo mieli sposób żeby go zatrzymać. O Cernychu nie ma już co wspominać, wbił dwa gole i ośmieszył linię obrony kielczan. Konstantina Vassiljeva pieczołowicie pilnował Kuba Żubrowski, ale i tak car z Estonii dołożył cegiełkę do jednej z bramek. Kielczan kompletnie zaskoczył Cilian Sheridan, nominalnie środkowy napastnik, ale jak już schodził do boku to wykonywał konkretną robotę. Pewnie trzykrotny reprezentant Irlandii żałował, że w debiucie w polskiej ekstraklasie zabrano mu gola, którego zapisano jako samobója Milanowi Borjanowi. Korona najlepiej jak zapomni o swojej eskapadzie na Podlasie i przyłoży się do kolejnej potyczki z Cracovią. Każdy z jej zawodników niech zrobi sobie rachunek sumienia, a na pewno czeka ich poważna rozmowa z Bartoszkiem. To, co kielczanie pokazali w Białymstoku w defensywnie zakrawa na kpinę.
Ekstraklasa – 25 kolejka
11.03.2017, sobota
Jagiellonia Białystok – Korona Kielce 4:1 (2:1)
0:1 Iljan Micanski 14 głową (asysta Grzelak)
1:1 Przemysław Frankowski 24 prawą nogą (asysta Sheridan)
2:1 samobójcza Milan Borjan 34 prawą nogą (strzał Sheridana)
3:1 Fedor Cernych 70 prawą nogą (asysta Vassiljev)
4:1 Fedor Cernych 90+2 prawą nogą (asysta Burliga)
Jagiellonia: Kelemen – Burliga, Runje, Guti, Tomasik – R. Grzyb, Góralski – P. Frankowski (87 Novikovas), Vassiljev (73 Romanczuk), Cernych – Sheridan (75 Chomczenowskyj).
Korona: Borjan – Gabovs, Dejmek, Diaw, Grzelak – Vanja Marković (78 Górski), Żubrowski – Abalo, Możdżeń, Palanca (73 Kiełb) – Micanski.
Żółte kartki: Sheridan (Jagiellonia), Micanski, Żubrowski, Gabovs (Korona).
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 9554.





