Żubrowski: Podpatrywałem Xabi Alonso
Jakub Żubrowski (wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, które miał 21 marca) trochę musiał poczekać na swój debiut w ekstraklasie w macierzystym klubie. Po odejściu z Korony przeszedł w Stali Mielec drogę z trzeciej ligi do pierwszej i poczynił kolosalne postępy. – Ten chłopak, profesjonalista w każdym calu będzie wiodącą postacią w zespole Macieja Bartoszka – zapewnia Janusz Białek, który Kubę zna doskonale.
Nie miałeś chwil zwątpienia po odejściu z Korony gdy trzeba było występować ze Stalą Mielec na niższych poziomach rozgrywkowych?
Jakub Żubrowski: Moja piłkarska droga mnie ukształtowała. Trzecia liga, druga, pierwsza w Stali Mielec, krok po kroku pokonywałem kolejne szczeble. Miałem szczęście, że na starcie w Mielcu trafiłem na fajnego trenera, Włodzimierza Gąsiora. Jako 20-latek grałem od deski do deski w drugiej lidze, w młodej drużynie Stali nie miałem żadnych kłopotów z aklimatyzacją. Nauczyłem się cierpliwości.
Tylko cierpliwości?
Włodzimierz Gąsior, Janusz Białek, Zbigniew Smółka, u którego byłem krótko – każdy z trenerów Stali Mielec dużo mnie nauczył. Gąsior kładł nacisk na taktykę, Białek przykładał szczególną wagę do defensywy, odbioru piłki. Smółka pokazywał jak wygląda profesjonalizm, mówił, że ile się włoży, tyle można wyjąć. Zdobyłem doświadczenie, ogranie w niższych ligach i to procentuje w ekstraklasie. Na razie jednak dopiero wchodzę na ten pułap, więc nie można się zgrzewać, że strzeliłem gola i zagrałem dobry mecz z Cracovią.
Z Pasami popisałeś się fantastycznym uderzeniem po którym padł gol. Świadomie podjąłeś ryzyko?
Jak ktoś śledził moją przygodę z futbolem to wie jakie strzelałem bramki. Nie zrzucę swojego trafienia z Cracovią na karb przypadku, tego dnia już na treningu piłka mi siedziała na nodze i trener Tworek zachęcał mnie do oddawania strzałów. Uderzyłem i wpadło. Warto było, a radość po premierowym golu w elicie była ogromna, bo był na 1:0, i to gdy gra nam się zbytnio nie układała, choć mieliśmy przewagę zawodnika. Apetyt rośnie, więc liczę na kolejne udane występy w elicie, a przy okazji trafienia, choć to dla defensywnego pomocnika przede wszystkim wartość dodana.
Obserwatorzy potyczki z Cracovią zauważyli, że lubisz stosować przerzuty, co akurat w polskiej lidze nie jest nagminne. Skąd u ciebie zamiłowanie do przerzutów?
Trochę czasu poświęcam, by doskonalić ten element, a podpatrywałem od wielu lat Xabi Alonso. Chodzi o to by podawać w punkt, nie lagą do przodu. Jeśli to przynosi korzyść dla drużyny to warto tak grać.
Dużo dały ci pojedynki z Kostią Vassiljevem, mózgiem Jagiellonii?
Wynik nie był dla nas zbyt korzystny, a jak lider reprezentacji Estonii znalazł sobie trochę miejsca pokazywał dużą klasę. Przy jednej bramkowej akcji zdołałem go sfaulować, ale on i tak dotknął piłkę i zaliczył asystę. To zawodnik o szybkiej głowie, a żeby się z takimi mierzyć trzeba występować w ekstraklasie.
Janusz Białek zwraca uwagę na twoje odbiory. Widać to było podczas boju z Cracovią. Chętnie asekurujesz stoperów?
Mati Możdżeń miał w tym spotkaniu grać wyżej. Analizowaliśmy wcześniejsze mecze Korony i wyszło, że potrzeba więcej asekuracji, dlatego operowałem bliżej środkowych defensorów. Ja najchętniej widziałbym się na ósemce, lecz nie mam problemów z odbieraniem piłki. Najważniejsze, by pomagać drużynie.
Będziesz kozakiem w ekstraklasie?
W jedenastce kozaków Weszło już się znalazłem. Spokojnie, za sobą mam jeden udany występ, jakąś cegiełkę do wygranej z Cracovią dołożyłem, ale przed nami następne kolejki. Nikt mi nie da bez walki miejsca w wyjściowej jedenastce, choćby tylko dlatego, że strzeliłem gola Pasom.
Często dzwonią do ciebie dziennikarze z prośbą o wywiady?
Odmówiłem tylko telewizji klubowej Korony, przed meczem z Jagiellonią, bo nie chciałem wychodzić przed szereg. Wolałbym nie męczyć ludzi swoją osobą, by nagle okazało się, że Żubrowski jest wszędzie i nawet wypada z lodówki. Wywiady? Żaden problem i czysta przyjemność spotkać się z kimś, pogadać przy kawce, czy herbatce o futbolu. Rozumiem media i nie będę walczył z dziennikarzami.
W Koronie wychowankowie mają trudniej?
Czy w Legii, Lechu, Wiśle Kraków stanowią trzony zespołów? Biedniejsze kluby jak Ruch są zmuszone stawiać na swoich wychowanków, a potem na nich zarabiają. Co do Korony i mojego przypadku uważam, że wypożyczenia mi wyszły na dobre. Już w trzeciej lidze grałem przeciw dobrym futbolistom, na przykład w Garbarnii Pawle Nowakowi. Jak ktoś chce się rozwijać, pracować ma większe szanse na osiągnięcie sukcesu. A co do wypożyczeń to je doradzam młodszym kolegom. Maciek Załęcki zrobił dobrze przenosząc się do Kluczborka, gdzie zdobędzie doświadczenie i pozna uroki seniorskiego futbolu.
Młodych koroniarzy nie gubi pycha?
Mogę mówić tylko za siebie. Nie można nigdy myśleć, że coś się należy, bo nic nikomu się nie należy. Takie coś gubi. Mam za sobą niewiele gier w ekstraklasie i jestem na etapie budowania swojej marki. Pracuje by być coraz lepszym i jak już miałbym wrócić do jednego z wcześniejszych pytań to powalczę o to by być tym kozakiem na pułapie ekstraklasy.




