Obrona Zdroju pod lupą
Wisła Sandomierz w tym sezonie w czwartej lidze świętokrzyskiej straciła 13 bramek i jest liderem rozgrywek. Druga w tabeli Korona II dała sobie wbić 15 goli. Trzeciemu Zdrojowi Busko rywale zaaplikowali 16 bramek, ale aż 5 w rundzie wiosennej. Żadnego z tegorocznych spotkań podopieczni Ireneusza Pietrzykowskiego nie zagrali na zero z tyłu. Pod lupę bierzemy linię obrony kandydata do awansu z Buska.
Pewna trójka
Ze Spartą Kazimierza Wielka (2:1) nie popisał się golkiper Zdroju, Bartłomiej Majcherczyk, który musiał z konieczności zastąpić wujka. Przy mało groźnej wrzutce interweniował tak, że piłka po odbiciu mu od kolana spadła pod nogi gracza Sparty i umieścił ją w siatce. Młody golkiper w tym spotkaniu nie miał wiele pracy, a trójka obrońców spisywała się bez zarzutów. – Bartek się dopiero uczy, nie mam do niego pretensji – mówi Ireneusz Pietrzykowski, zwolennik ustawiania trójki obrońców. Trener Zdroju stawia w tyle na zawodników dobrych w grze jeden na jeden. Obronę asekurują skrzydłowi, którzy muszą dużo biegać. Już z Konradem Majcherczykiem między słupkami Zdrój uległ w meczu na szczycie w Sandomierzu Wiśle, bramki tracąc w 72 i 83 minucie. – Dopóki trzymaliśmy Wisłę z dala od naszego pola karnego wszystko było OK. Strata w środku pola kosztowała nas utratę pierwszego, kluczowego gola – przyznał Pietrzykowski. Obrońcy Zdroju, znów taka sama trójka jak ze Spartą zebrali korzystne recenzje, ale wynik poszedł w świat.
Świadome ryzyko
Na Partyzanta Pietrzykowski nie zmienił tyłów, ale zespół z Radoszyc zaskoczył Zdrój i już w 11 minucie wyszedł na prowadzenie. Ekipa z Radoszyc przeprowadziła bardzo szybką akcję w bocznej strefie, zakończoną ostrym dośrodkowaniem do nabiegającego Bartosza Sosińskiego. Nie ma zespołu, któremu nie da się strzelić gola i zdaje sobie z tego sprawę trener Zdroju. – Jak gra się trójką z tyłu to trzeba się liczyć, że przeciwnik gdzieś zdobędzie przewagę, w jakiejś strefie. Podejmujemy świadomie ryzyko, a dzięki temu mamy więcej opcji w ataku – wyjaśnia Pietrzykowski.
Wygrana z czwórką
W Łagowie Zdrój wyszedł czwórką defensorów, ze względu na wąskie boisko. W ataku przechodził na ustawienie 4-2-4, a bramkę stracił niefortunnie, bo Norbert Kula poślizgnął się w polu karnym i sprokurował jedenastkę. Zespół Pietrzykowskiego przegrywał do przerwy, lecz odwrócił losy potyczki. – Zareagowaliśmy odpowiednio – przyznał trener Zdroju, który uważa, że nie ma powodów do paniki. Co prawda nie udało się żadnego meczu zagrać na zero z tyłu, lecz 9 punktów w czterech kolejkach zostało zdobyte. – Wiemy, co trzeba poprawić – podsumował Ireneusz Pietrzykowski.
Blok obronny Zdroju wiosną
Sparta KW 2:1 (d)
B. Majcherczyk – Radwański, Kula, Rogoziński
Wisła 0:2 (w)
K. Majcherczyk – Radwański, Kula, Rogoziński
Partyzant 2:1 (d)
K. Majcherczyk – Radwański, Kula, Rogoziński
Łagów 2:1 (w)
K. Majcherczyk – Ł. Zawadzki, Styczyński, Kula, Rogoziński



