Wywiad: Albert Dziubek
W Zdroju Busko Albert Dziubek miał być w cieniu brata, ale wiosną stał się szybko jedną z ważniejszych postaci zespołu Ireneusza Pietrzykowskiego. Wychowanek Korony Kielce robi szybko postępy, chce z klubem z Buska awansować do trzeciej ligi, a potem grać jeszcze wyżej. – Wierzę, że za parę lat przyjdę do trenera Pietrzykowskiego i mu powiem, że coś tam jednak potrafię – mówi ze śmiechem Albert, młodszy z braci Dziubek.
Skąd taka forma w rundzie wiosennej?
Albert Dziubek: Ciężko trenowałem, mam za sobą przepracowany solidnie okres przygotowawczy. Nawet w Koronie tak nie zasuwaliśmy jak u Pietrzykowskiego. Sentymentów nie było, nit nie odpuszczał. Reguły w Zdroju są proste – nie biegasz, nie grasz.
Naprawdę nie da się nie biegać Ireneusza Pietrzykowskiego?
Trzeba biegać jeszcze więcej, walczyć na całego. Nie masz siły to zjazd do bazy. Pressing, zamykanie rywala na jego połowie, szybkie kontry po przejęciu piłki – tym cechują się zespoły obecnego trenera Zdroju.
Taki styl wynika z czego?
W pewnym stopniu dopasowujemy się do rywali. Nie za każdym razem gramy to samo, ale wszystko wynika z boiska.
Rywale mówią, że Zdrój preferuje taktykę „Kopnij, biegnij”. Zgodzisz się?
Nie do końca, ale w tej lidze tak czasami trzeba grać. Boiska są różnej klasy, więc warto próbować jak najprostszymi środkami dostawać się pod bramki przeciwników.
Akcje jak z Barcelony w meczach Zdroju nie uświadczysz?
Jak boisko pozwala to jesteśmy w stanie przeprowadzać fajne akcje, wymiany podań. Taktykę dobiera trener, a rywale którym nie odpowiada nasz styl mogą zerknąć na tabelę i zobaczyć ile punktów zdobyliśmy.
Wiesz, że trener Pietrzykowski bywa na meczach Barcelony?
Słyszałem, no ale Messiego i Iniesty raczej do Zdroju nie sprowadzi. Mamy innych zawodników i gramy o inne cele niż Barcelona.
Kto u was robi różnicę?
Na przykład Adam Imiela, mój brat, Mateusz Janiec. To chłopaki, którzy poznali smak futbolu w wyższych klasach i ich jakość widać.
Piłkarsko Albert Dziubek przewyższa Mateusza Dziubka?
Chcę być postrzegany jako Albert Dziubek, nie brat Mateusza Dziubka. Pracuje, ha ha, bardziej na swoje imię i nazwisko. Z bratem też mi się dobrze gra w jednej drużynie.
Macie inne walory?
U brata podstawy to szybkość, siła, potrafi przewidywać, wykańcza akcje. Technicznie uważam się za lepszego, nieźle wychodzą mi odbiory piłki. W systemie Zdroju z trójką obrońców jako taki wahadłowy odnajduje się, bo nie mam problemów z wydolnością, lubię biegać.
Pietrzykowski często mówi, że nie umiesz grać w piłkę?
To klasyka i sposób motywacji. Za parę lat chciałbym go zaskoczyć. Jak dojdę wyżej to przyjdę do trenera i spytam, czy już coś umiem.
Zdrój jest w stanie awansować do trzeciej ligi?
Pewnie, że tak. Nie zaprzątamy sobie głowy myśleniem o awansie, skupiamy się na najbliższym meczu i chcemy wygrywać.
Nie jesteś zepsutym koroniarzem?
Niektórzy piłkarze z trzecich, czwartych lig pogardliwie traktują wychowanków Korony. To nie mój problem, co sobie kto myśli. Nie uważam się za zepsutego, w Koronie dużo nauczyłem się do trenerów takich jak Bilski, Grzesik, Czaja, Kuzera. A nie każdy koroniarz musi być zepsuty i ma bałagan w głowie.



