5 liga: Kamienna – Star 0:1
To miała być ligowa kwintesencja futbolu. Naprzeciw siebie lider świętokrzyskiej klasy okręgowej kontra zespół, którego głównym zadaniem było zmazanie plamy, po ostatniej porażce 0:2 ze Spartą Dwikozy przed własną publicznością. Spotkanie określane mianem derbów powiatu starachowickiego najwięcej emocji dostarczyło jednak w samej końcówce, kiedy bramkę na 1:0 z rzutu karnego zdobył Jakub Nowocień.
Przed pierwszym gwizdkiem arbitra wiele mówiło o układzie tabeli. Kamienna, jak na lidera rozgrywek świętokrzyskiej klasy okręgowej liczyła nie tylko na dobrą frekwencję i doping swoich fanów, co przede wszystkim na to, by pokusić się o pełną pulę. Star pod wodzą Jerzego Rota, który udanie rozpoczął wiosenne zmagania, jeśli chciał jeszcze myśleć o skutecznej walce o jedno z dwóch miejsc premiujących awansem do IV ligi, nie mógł pozwolić sobie na stratę punktów. Skończyło się na partii szachów, z której zwycięsko w końcówce wyszli przyjezdni. Do 86. minuty wydawało się, iż sobotnie starcie zakończy się remisem.
- Patrząc na grę naszego zespołu, w meczu ze Starem wyglądało to zdecydowanie lepiej niż przeciwko GKS-owi Nowiny, który przegraliśmy 0:2. Do pewnego momentu spisywaliśmy się skutecznie w defensywie. Byliśmy konsekwentni. Tak naprawdę popełniliśmy jeden błąd, który kosztował nas stratę punktów – powiedział Marcin Wróbel, szkoleniowiec gospodarzy. – W pierwszej rundzie Kamienną cechowało to, iż jeśli nie zdobywała goli, również nie pozwoliła na to, by piłka wpadła do naszej siatki. Teraz okazuje się, że przeciwnik stwarza jedną sytuację i wpisuje się na listę strzelców. Mieliśmy świadomość tego, że rzut karny to jeszcze nie bramka. Życie okazało się dla nas brutalne – dodał.
Opiekun miejscowych zwracał uwagę po ostatnim gwizdku arbitra na błąd jednego z dwójki stoperów - Krzysztofa Świątka. – Po długim zagraniu, akcja w tym momencie powinna zostać przerwana. Nawet kosztem rzutu wolnego. Stało się inaczej. Futbolówka przeszła dalej, Krzysiek został z tyłu. Zdaję sobie sprawę, że decyzję trzeba było podjąć w ułamku sekundy. Boleśnie przekonaliśmy się o tym, jak piłka nożna potrafi zaskakiwać. Przegraliśmy spotkanie, którego nie powinniśmy przegrać. Jak Bóg daje sytuacje, trzeba je wykorzystywać. Niestety indolencja strzelecka przeplata się w naszych meczach. Mówi się trudno – stwierdził trener Kamiennej.
Jedenastkę na jedynego jak się później okazało gola zamienił Jakub Nowocień. – Wiedzieliśmy, że gospodarze postawią nam trudne warunki. Zwłaszcza kiedy egzekwowali stałe fragmenty gry. Włącznie z rzutami z autu – mówił trener zielono-czarnych Jerzy Rot. – W końcówce mieli okazję do tego, by pojedynek zakończył się podziałem punktów. Generalnie to mecz na remis. Naszym zadaniem było, by jak najszybciej zapomnieć o porażce ze Spartą, o której nawet nie ma co wspominać. Los oddał nam to, co zabrał kilka dni wcześniej – odniósł się do rzutu karnego, którego nie wykorzystał wówczas Konrad Wójtowicz. Tym razem do futbolówki ustawionej przed bramką Tomasza Dymanowskiego podszedł drugi ze środkowych pomocników.
Podnieśli się po Sparcie
Rot na 11 jednak nie patrzył. – Cieszę się, że w ciągu kilku dni przed derbami budowałem zespół mentalnie. Zwracaliśmy uwagę na organizację gry. Podnieśliśmy się. Okazało się, iż mamy fajną ekipę, która potrafi reagować na złe sytuacje, których przecież zarówno w życiu piłkarza jak i trenera nie brakuje. Będziemy grali do ostatniego meczu i poczekamy na rozwój wydarzeń. Wygraną zbliżyliśmy się do czołówki, która nie zamierza składać broni. Cieszę się, że po takim spotkaniu kibice ze Starachowic są zadowoleni. Tego nam było trzeba. Mądrej i skutecznej postawy na murawie – zauważył Rot.
Nie tyle bolesna dla kibiców Kamiennej może być porażka. Bardziej może doskwierać to, że z 6 punktów przewagi przed rozpoczęciem ligowej wiosny na drugą ekipą tabeli, Kamiennej nie pozostało już nic (swój pojedynek wygrał Granat Skarżysko, pokonując u siebie Polan Pierzchnica 1:0). – Bardziej kibice kreują to, że oba zespoły mierzą się w derbach. Uczulałem zawodników, byśmy grali swój futbol, konsekwentny w defensywie. W ofensywie wiemy na co nas stać. Widać czegoś zabrakło. W przerwie zimowej doszło do kilku zmian w kadrze. Wiemy, że potrzeba czasu by pewne zagrania zazębiały się. Jestem przekonany, iż prędzej czy później tak się stanie. Na swoim koncie mamy mało porażek i na pewno nie jest do śmiechu, kiedy traci się coś, na co przez wiele miesięcy się pracowało – podkreślił szkoleniowiec cały czas lidera świętokrzyskiej okręgówki.
– Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden istoty aspekt. Pierwsze spotkania na wiosnę graliśmy z zespołami z czuba tabeli. Z dwoma sąsiadami zanotowaliśmy dwie porażki. Z jednym rywalem – Klimontowianką Klimontów udało się wygrać. W teorii, w najbliższych kolejkach będziemy mierzyć się ze słabszymi przeciwnikami. Nikt przed nami się jednak nie położy. Postaramy się zrobić wszystko by w najbliższą sobotę cieszyć się z pełnej puli. Trzeba się zrehabilitować. Nad Starem jest jeszcze kilka punktów przewagi. To inni muszą się martwić by gonić lidera. Nam nie pozostaje nic innego, jak tylko szybko pozbierać się i grać swoje – zaznaczył trener Wróbel. RAFAŁ ROMAN
Klasa okręgowa
19. kolejka (8 kwietnia)
KAMIENNA BRODY – STAR STARACHOWICE 0:1 (0:0)
0:1 Jakub Nowocień (87)-karny
Sędziował: Krzysztof Dywan (Sandomierz). Widzów: 250.
KAMIENNA: Dymanowski – Zięba, Kardas, Świątek, Kozera, Dziewięcki, Sado (77. Praga), Wochniak (86. Gajewski), Mąka Ż (66. Dąbrowski), Jedlikowski, Czerpak (57. Frańczak). Trener: Marcin Wróbel.
STAR: Poński – Spadło, Senderowski Ż, Fabjański (54. Drabik), Chodniewicz, Gołyski, Kania, Nowocień, Wójtowicz, Kosztowniak, Stawiarski (81. Madejski). Trener: Jerzy Rot.



