Co słychać w Kamiennej i Starze?
Kibice Kamiennej mogą odetchnąć z ulgą. Po dwóch, wiosennych porażkach przed własną publicznością, podopieczni Marcina Wróbla ograli w pewnym stylu Orlicza Suchedniów 2:0. Ekipa otwierająca tabelę świętokrzyskiej klasy okręgowej, przy remisach skarżyskiego Granatu oraz GKS-u Nowiny zwiększyła dystans nad goniącą ją stawką do 4 punktów. Gorąco na murawie, mimo niewysokiej temperatury na zewnątrz było w Kunowie, gdzie Star przegrał 0:3, kończąc pojedynek w osłabieniu.
Kamienna po wygranej w Wielką Sobotę z Piastem Stopnica, rozprawiła się z ekipą Bogusława Dąbrowskiego. W Brodach wynik ustalono już do przerwy, kiedy miejscowi za sprawą Piotra Jedlikowskiego, a także pięknego strzału z dystansu Mateusza Mąka prowadzili różnicą 2 goli. – Zależało nam na tym, by w końcu sprawić miły prezent naszym kibicom. Przychodzą regularnie i licznie na stadion, są 12 graczem – stwierdził trener Marcin Wróbel. – Mieliśmy w głowie to, że u siebie przegraliśmy 2-krotnie. Chcieliśmy zmazać niekorzystne wrażenie i w końcu sięgnąć po pełną pulę. Przez 90 minut mecz toczył się pod nasze dyktando. Kontrolowaliśmy przebieg boiskowych wydarzeń. Warto pochwalić strzelców goli, bo były to piękne trafienia. Po zmianie stron mogliśmy podwyższyć wynik. Przed szansą wpisania się na listę strzelców stanął Piotr Frańczak, który mam nadzieję w końcu przełamie się i zacznie zdobywać gole – dodał.
Szkoleniowiec Kamiennej chwalił postawę bloku defensywnego. – W ostatnich spotkaniach popełnialiśmy proste błędy, które trzeba było jak najszybciej wyeliminować. To się udało, dzięki czemu zachowaliśmy czyste konto. W obronie zagraliśmy dużo lepiej. Patrzymy tylko i wyłącznie na siebie bo mamy pewien cel do zrealizowania – podkreślił opiekun biało-niebieskich, do których uśmiechnął się los. Swoje mecze zremisowali dwaj najgroźniejsi rywale Kamiennej w walce o awans do IV ligi (Granat z Klimontowianką Klimontów i GKS Nowiny, które podzieliły się punktami z Grodem Ćmińsk). – Co prawda wyniki ułożyły się pod nas, ale nie oznacza to, że walka zakończyła się. Zabawa szybko się nie kończy. W kolejnych starciach musimy grać swoją piłkę. W pełni skoncentrowani i z konsekwencją od początku do końca. Nie możemy pozwolić sobie na chwilę słabości. Jeśli tak będzie, kibice mogą być spokojni o wynik – zaznaczył trener Kamiennej.
Bez Wochniaka można strzelać
Niedzielna konfrontacja z Orliczem pokazała, że w drużynie lidera istnieje życie bez najlepszego strzelca – Kamila Wochniaka. Na pozycji nr 9 zastąpił go wspomniany Frańczak. – Wychodził do prostopadłych podań. Kamil na pewno jest nam potrzebny. To wartościowy zawodnik, który daje wiele jakości. Dziś nie mógł wystąpić, ale szansę dostali inni. Kadra jest tak skonstruowana, że w zespole nie brakuje doświadczenia i młodości. Wiele akcji fajnie się zazębia – przyznał trener Wróbel, który nie mógł również skorzystać z Łukasza Gruszczyńskiego. – Przed rozpoczęciem rundy wiosennej, myśląc o kadrze w najczarniejszych snach nie przypuszczałem, że będziemy musieli radzić sobie bez 2 podstawowych piłkarzy. Takie jest życie, pisząc różne scenariusze. Są inni, którzy chcą grać i pokazać się z jak najlepszej strony. W drużynie jest fajna atmosfera – dodał.
Przewaga Kamiennej po 21. kolejce wzrosła do 4 "oczek". - Ligi nie zdobywa się po jednym zwycięstwie. Nie spada się z niej również po jednej porażce. Emocji nie zabraknie. Zawód trenera w niższych ligach wiąże się z tym, iż trzeba być przygotowanym na wszystko. Walka o miejsca premiujące awansem jeszcze się nie zakończyła. Twardo stąpam po ziemi, wierzę w swoją drużynę. Mam wsparcie w postaci prezesa klubu. Czujemy się mocni, ale nie zwycięzcami rozgrywek. Jeszcze wiele spotkań do końca. Futbol pisze różne scenariusze. Skupiamy się na kolejnym meczu. W Chmielniku czeka nas trudny pojedynek – ocenił szkoleniowiec Kamiennej.
Star pod górkę
Mało kto natomiast spodziewał się porażki Staru w Kunowie. Stal do przerwy wygrywała 1:0. Goście od 70. minuty musieli radzić sobie w dziewiątkę. Czerwonymi kartkami, w konsekwencji dwóch żółtych ukarani zostali Damian Senderowski i Kamil Stawiarski. – Znaliśmy wyniki innych meczów. Osobiście nie próbowałem nadmuchiwać balonu. Wręcz przeciwnie, chciałem by zawodnicy wyszli i zagrali dobry mecz – powiedział trener zielono-czarnych Jerzy Rot. – Nasza filozofia polega na tym, że staramy się grać piłką. Na boiskach w klasie okręgowej niekiedy nie jest to opłacalne. Trzeba gryźć, przeszkadzać. Bramka ze stałego fragmentu ustawiła spotkanie. Do rzutów wolnych mamy ostatnio pecha – dodał doświadczonych coach.
Niedzielną przegraną Star postawił się pod ścianą. Jeśli ekipa z miasta nad Kamienną liczy na uplasowanie się w czołówce, w najbliższą sobotę musi pokonać u siebie Granat. - Umiem przegrać, ale nie mogę przejść obojętnie obok tego, w jaki sposób prowadzone było to spotkanie. Jeśli czerwoną kartkę otrzymał Stawiarski, to samo powinno spotkać zawodnika gospodarzy. W dwóch przełomowych momentach sędziowie podjęli decyzję na naszą niekorzyść. Przegraliśmy na własne życzenie. Dobrze, iż nie wyżej. Gdybyśmy grali w 11 można by odrobić straty. Gratuluję Stali dobrego spotkania. Z pokorą umiemy wygrywać i z pokorą przegrać. Mamy tydzień na to by się poprawić – zakończył Rot. Rafał Roman
Klasa okręgowa
21. kolejka (23 kwietnia)
KAMIENNA BRODY – ORLICZ SUCHEDNIÓW 2:0 (1:0)
1:0 Piotr Jedlikowski (29), 2:0 Mateusz Mąka (32)
Sędziował: Damian Gawęcki (Kielce)
KAMIENNA: Dymanowski – Zięba, Kardas, Świątek Ż, Kozera, Sado, Dziewięcki (68. Praga), Jedlikowski (60. Soboń), Mąka, Gajewski (46. Dąbrowski), Frańczak. Trener: Marcin Wróbel.
STAL KUNÓW – STAR STARACHOWICE 3:0 (1:0)
Sędziował: Sławomir Skalski (Skarżysko-Kam.)
STAR: Poński – Sieroń, Senderowski Ż Czk 70 min, Spadło, Drabik, Kosztowniak (46. Gołyski), Nowocień, Wójtowicz, Kania (55. Garbarczyk, 85. Nawrot), Chodniewicz, Stawiarski Ż Czk 70 min. Trener: Jerzy Rot.


