Piechna: Trzeba rozgonić połowę towarzystwa
Grzegorz Piechna to ikona Korony, jedyny zawodnik w dziejach klubu, który był królem strzelców ekstraklasy. Popularny Kiełbasa mecz żółto-czerwonych z Termaliką nie oglądał z loży VIP w Kielcach, bo nie dostał takiego biletu, lecz wśród normalnych kibiców. Gość, który strzelił 50 bramek w 73 oficjalnych meczach Korony jest uwielbiany przez fanów, także z tego względu, że mówi co myśli, a ma dość ciekawe spojrzenie na futbol.
Jakie wrażenia po spotkaniu Korona – Termalica?
Grzegorz Piechna: Publiczność super, atmosfera super. Zawsze ceniłem kibiców z Młyna i bardzo się cieszę, że wrócili na stadion ze zorganizowanym dopingiem. To zasługa nowego prezesa, Krzysztofa Zająca, który sprawia bardzo korzystne wrażenie. Na pewno widząc w akcji piłkarzy pierwszej drużyny w spotkaniu z Termaliką on i właściciel nie mieli powodów do satysfakcji. Wyglądało to tak, jakby się niektórym zawodnikom nie chciało grać, a innych paraliżowała presja, ta cała otoczka. No dobra, mógł się przydarzyć Koronie słabszy występ, a cel został osiągnięty. Już teraz, siedem kolejek przed końcem sezonu mój były klub ma zapewnione utrzymanie. Nowego właściciela i prezesa czeka mnóstwo roboty.
Jakieś rady dla nich?
Trzeba rozgonić połowę towarzystwa. W pierwszej drużynie zebrała się grupa fajnych piłkarzy, ale na paru pozycjach są luki i generalnie brakuje wartościowych zmienników. Nie rozumiem tolerowania graczy, którzy są w klubie, bo są, by brać kaskę i tyle, a wcale się nie rozwijają. Z tym rozgonieniem towarzystwa to miałem na myśli przede wszystkim szkolenie młodzieży, bo ono kuleje. Nic spektakularnego nie słyszę o występach młodych koroniarzy w kadrach juniorskich Polski, wychowankowie nie przebijają się przez rezerwy do pierwszej drużyny prowadzonej przez Macieja Bartoszka. To nie jest ich wina, tylko jakości szkoleniowców pracujących z narybkiem. Jak podstaw dzieciaków ma nauczyć ktoś, kto nie wyróżniał się nawet w piątej lidze, lub facet, który nie miał styczności z kopaniem piłki i trafił do niej tylko dlatego, że coś innego mu nie wyszło to trudno marzyć o postępach. Mentalnie młodzież w Koronie jest kiepsko przygotowana. Czytałem, że rezerwy w czwartej lidze przegrały ze Zdrojem Busko nie oddające celnego strzału na bramkę rywala. Ba, jeszcze skorzystały z zawodników z pierwszej drużyny. Za takie coś w Koronie w czasach Dariusza Wdowczyka byłaby solidna kara finansowa i odsunięcie nawet od ławki z zespołu seniorów. Trzeba zmienię część kadry szkoleniowej i wprowadzić do nich ludzi związanych z Koroną, którzy kopali pikę na dobrym poziomie.
Na przykład kogo?
Arek Bilski już tu był i mu podziękowano, co uważam za błąd. Sam nie mógł może za wiele zdziałać i przebić się przez układy i układziki. Takich ludzi jak on trzeba wstawić do klubu szeroką ławą. Darek Kozubek, Przemek Cichoń, Maciek Pastuszka, Marcin Kośmicki na pewno by wnieśli fajne pomysły, a młodzież nie patrzyła na nich jak na piłkarskich nieudaczników. Korona ma niesamowity potencjał, ogromne możliwości, lecz przez kiepską kadrę trenerską trwoni talenty i sama zabiera sobie zarobek z transferów. Są już w klubie Kamil Kuzera i Jacek Kubicki, którzy uprawiali futbol na dobrym poziomie i właśnie takich potrzeba więcej. Ważne, by Korona stawiała na pasjonatów.
Ty byś przyjął propozycję z Korony, choćby pracy w roli skauta, lub ambasadora klubu?
Oczywiście, że tak. Takie pytania słyszałem od kibiców podczas spotkania z Termaliką. Siedziałem sobie między nimi pod zegarem. Nawet dziwili się, że nie byłem na loży VIP, ale kto by pomyślał o Piechnie. Nie mam z tym problemów, wiem, że są ludzie, którzy mnie nie lubią. Wiesz dlaczego? Bo niw owijam gówna w bawełnę, mówię prawdę, szczerze. Sam nie mam problemów z przyznaniem się do błędów, bo też ich wiele popełniłem. Zależy mi na dobrze Korony Kielce, bo wiele temu klubowi zawdzięczam i dla mnie znacznie cenniejsza od loży VIP jest sympatia kibiców. Chciałbym jednak dostrzec postęp w pracy marketingu. Krystian Raczyński wykonuje kawał fantastycznej roboty, ekstra filmiki to dzieło Michała Siejaka, a poniżej pewnego, wysokiego poziomu nie schodzi Paweł Jańczyk, spiker i rzecznik. Na nich się trzeba wzorować, bo jak ktoś chce coś zdziałać to zdziała. Jak się starasz i czasami ci nie wychodzi to w końcu wyjdzie. Nie przepadam za typami, którzy klepią kolegów po plecach, a potem ich kablują, lizusów i pozerów. Po epoce rządów Urzędu Miasta Dieter Burdenski nie zastanie spalonej ziemi, musi tylko oddzielić ziarno od plewów.
Jak oceniasz napastników Korony?
W meczu z Termaliką takich nie zauważyłem. Nie grał Iljan Micanski, Maciej Górski nie dał dobrej zmiany, a naturalnym środowiskiem Jacka Kiełba jest skrzydło, nie środek ataku. Korona rzadko zagrażała bramce Termaliki. Przed rundą wiązałem wielkie nadzieje z Michałem Smolarczykiem, którego do mnie porównywano i póki co on nie odpalił, ba nawet nie strzelił gola w rezerwach w tym nieszczęsnym spotkaniu na szczycie czwartej ligi. Jeśli chce być porządnym napadziorem nie może się zadowalać tylko faktem, że ma kontrakt w Koronie, ale musi zapieprzać i trenować, trenować, trenować. Na razie nie ma się czym zadowalać, bo zagrał parę minut w ekstraklasie. Mimo tego, że mu nie idzie wierzę w niego i życzę mu by strzelał gole w elicie, w końcu to wychowanek Koronki.
Nie uważasz, że cała liga polska ma problem z środkowymi napastnikami?
Ma, także Legia po wyjeździe Nemanji Nikolicia. W Koronie nawet słabiej grający Micanski wykonuje niezłą robotę, absorbuje obrońców rywali i robi miejsce kolegom ze skrzydeł. W meczu z Termaliką problem Korony tkwił nie w ataku, ale środku pomocy. Gorszą partię zaliczył Nabil Aankour, a wszystkich przestawiał jak chciał Vlastimir Jovanović. Jovka to gość, którego brakuje w Kielcach, szkoda, że tak łatwo puszczono go do Niecieczy.
Słabość środkowych napastników wynika z systemu szkolenia?
W pewnym stopniu tak. Marcin Robak, którego serdecznie pozdrawiam nie jest typowym środkowym napastnikiem, bo lubi operować z głębi pola, schodzić na skrzydło. U schyłku kariery mój dawny klubowy kolega z Korony znajduje się w znakomitej dyspozycji i tylko pogratulować. Paweł Brożek w Wiśle nie skupia się jak kiedyś na walce o piłkę w okolicach szesnastki, tylko cofa się by rozgrywać. Kiedyś był lisem pola karnego i nie można mu odmówić, że w piłce sporo osiągnął. Pytałeś mnie o system szkolenia, to nie wiem co powiedzieć w takim razie o Koronie. Jaki system, ha ha, jeśli jakiś jest to nie widać efektów. Najgorsze, że się nie trafiają w ostatnich latach rodzynki, samouki. Może dlatego, że są minimalistami. Jeśli młody piłkarz trafia na szkoleniowca minimalistę bierze z niego zły przykład.
Korona zasłużyła na ósme miejsce w ekstraklasie po sezonie zasadniczym?
Spójrz na tabelę i wszystko jasne. Zasłużyła, oczywiście, a byłaby wyżej gdyby wcześniej zatrudniono Macieja Bartoszka. On szybko znalazł wspólny język z piłkarzami i postawił słusznie na futbol ofensywny. Koronę stać na pokazywanie dobrego futbolu, gdy w formie jest kwartet Kiełb – Aankour – Palanca, a przed nimi operuje Micanski. W ataku dobrze funkcjonują boczni obrońcy, schody zaczynają się gdy ktoś spycha kielczan do defensywy. Nowy właściciel klubu pewnie wie, co jest nie tak i już ma plany transferowe. Zrobiłby wszystko by zatrzymać Milana Borjana. Zawalił wraz ze stoperami gola z Termaliką, ale wprowadził do drużyny życie i w paru meczach pokazał, że potrafi bronić na wysokim poziomie. Tacy zawodnicy jak on są najważniejszymi fundamentami silnych zespołów, a ja wierzę, że Korona takim się stanie. Cieszymy się teraz z tej ósemki, ale takie zajebiste miasto jak Kielce, kibice, Młyn zasługują na europejskie puchary. Jak Krzysztof Zając i Dieter Burdenski rozbiją te układy i układziki, wprowadzą do klubu dyscyplinę niczym za czasów Kolportera to pojawi się szansa na wielką Koronę. Kiedyś Wiesław Tkaczuk rządził klubem twardą ręką, miał kilku ludzi, którzy harowali w pocie czoła. Dziś co? Jeden wiceprezes do spraw takich, drugi do owakich, nie tak powinno wyglądać zarządzanie. Można zredukować ilość szkoleniowców grup młodzieżowych i postawić na fachowców w prawdziwego zdarzenia. Śmieszy mnie jeszcze fakt, że są ludzie pracujący w Koronie, którzy mówią, że Piechna był drewniakiem. To ja ich pytam ilu takich drewniaków jak Piechna wychowali, jakby nie patrzył król strzelców ekstraklasy, reprezentant Polski z golem w kadrze. Piłka to taka zabawa, gdzie liczą się wyniki, konkrety. Wracając do pytania śmiem twierdzić, że gdyby Bartoszek wcześniej przejął Koronę byłaby ona w ligowej tabeli na piątej, szóstej pozycji.

Podoba ci się obecny system rozgrywek ekstraklasy?
Z dzieleniem punktów? Śmieszny jest. Dobrze, że zdobywcom goli nie dzielą trafień na pół po części zasadniczej. Jestem przeciwnikiem ekstraklasy 18-zespołowej, bo jeszcze dużo klubów nie jest przygotowanych do gry w elicie pod względem infrastruktury. Sandecja Nowy Sącz stanowi świetny przykład, a jaki sens ma granie całego sezonu na wyjazdach. Liga powinna wrócić do normalnego systemu, 16 drużyn, 30 kolejek, dwie spadają i tyle. Filozofii większej nie trzeba.
Na ligę można narzekać, na reprezentację Polski chyba nie wypada?
Nie, bo gra super i wygrywa, nawet gdy się jej nie układają mecze. Robert Lewandowski to już w ogóle kot nie z tej ziemi, snajper wyjątkowy, a jeszcze ma mu kto dogrywać. W Rosji możemy odegrać poważną rolę, bo nie wyobrażam sobie, że nas tam zabraknie.
Na mundialu zagrają jacyś twoi kumple z Torpedo Moskwa?
Igor Smolnikow, obecnie piłkarz Zenita Sankt Petersburg. Bardzo się lubiliśmy i jak będziesz chciał zrobić z nim wywiad powołaj się na Grześka Piechnę. Najpierw jednak zróbcie rozmowę z Przemkiem Cichoniem, który słyszałem, że wymiata w okręgówce, w GKS Nowiny. Ten gość zawsze był dla mnie wzorem profesjonalizmu i chłopaki z Nowin mogą się cieszyć, że los dał im możliwość kopania piłki u boku Cichego. Pozdrawiam Przemka i rok młodszego od niego Marcina Kaczmarka, który błyszczy w Olimpii Grudziądz. Oni przypominają mi dawną Koronę z pięknych czasów Kolportera. Rozmawiał Jaromir Kruk / zdjęcia Sławomir Stachura (Echo Dnia)



