Krzysztof Zając o Koronie (1)
W 1986 roku to właśnie Krzysztof Zając jako kapitan wyprowadzał piłkarzy GKS Katowice na finał Pucharu Polski na Stadionie Śląskim. Gieksa w obecności 55 tysięcy kibiców pokonała naszpikowanego kadrowiczami rywala 4:1, a gole dla niej strzelali Jan Furtok 3 i Marek Koniarek. Zając grał w Ruchu Chorzów, GKS Katowice, w Niemczech, potem realizował się w biznesie, a obecnie piastuje stanowisko prezesa Korony Kielce.
Jakie miał pan odczucia po obejrzeniu meczu czwartej ligi Korona II – Zdrój Busko?
Krzysztof Zając: O Jezu, to temat z którym do dziś się zmagam. Postawa rezerw wywarła na mnie bardzo negatywne wrażenie. Jeśli będziemy mieli utalentowanego zawodnika wolelibyśmy ogrywać w lidze wyższej niż czwarta. Interesuje mnie rozwój młodych piłkarzy, a na podstawie potyczki ze Zdrojem nie widzę tego optymistycznie. Nie chcę by nasi wychowankowie nie dość, że nie czynili postępu to kończyli kariery w wieku 19 lat.
W czym tkwi problem z zawodnikami drużyny rezerw?
Wina leży po trochu na różnych płaszczyznach. Drużyny czwartoligowe za punkt honoru stawiają ogranie Korony i często nie przebierają w środkach. Ja sobie tak szukam przyczyn obecnego stanu rzeczy i mam nadzieję, że spotkanie z zespołem z Buska po prostu nie wyszło naszej drugiej drużynie.
Wymaga pan więcej od piłkarzy, którzy schodzą z pierwszej do drugiej drużyny?
Zdecydowanie tak, oni powinni błyszczeć. Nie tylko w Koronie tak się dzieje. Może graczom z ekstraklasy brakuje w takich spotkaniach motywacji, ale i tak zadaje sobie pytanie za pytaniem. Jak mają wykonać sportowy krok do przodu futboliści, którym przychodzi rywalizować w czwartej lidze. Organizacyjnie wszystko jest OK, ale sportowo nie wygląda tak, jakbym oczekiwał.
Ma pan plan na szkolenie w Koronie?
Pracuje nad tym od paru dni. Pewne decyzje zostaną wkrótce podjęte. Na razie za wcześnie na mówienie o tym. Taki klub jak Korona powinien dawać jak najwięcej piłkarzy do kadr juniorskich i przede wszystkim przygotowywać wychowanków do gry w ekstraklasie. Słyszę, że nie brakuje tu utalentowanych graczy w juniorach młodszych i starszych, ale ich nie widać. Rozmawiałem z prezesem Paprockim na ten temat i nie był mi w stanie wskazać młodych zawodników, którzy odgrywają poważne role w najważniejszych klubowych zespołach. To trzeba zmienić.
Zgadza się pan, że z mentalnością piłkarskiej młodzieży coś jest nie tak?
W spotkaniu ze Zdrojem rezerwy Korony II nie oddały celnego strzału, ba nie potrafiono rozegrać pół dobrego ataku. Piłka lądowała na aucie, lub przejmował ją przeciwnik. Nie zamierzam wchodzić w kompetencje trenerów, ale sobie to obserwuje. Mam przemyślenia i pomysły i przyjdzie czas na ich realizację. Niebawem przedstawię jak to widzę w następnych latach w Koronie. Chcemy mieć reprezentantów Polski U-17, U-18, U-19, bo zależy nam również na prestiżu klubu. Korona musi być jak najlepiej postrzegana w kraju. Do tego by zagościć w czołówce ekstraklasy potrzebujemy wartościowych wychowanków, żeby, mówiąc kolokwialnie widoczne były produkty systemu szkolenia. Cieszyłbym się, gdy przez rok udało się wypuścić na szersze wody do ekstraklasy pół zawodnika, to akurat sarkazm.
Widzi pan w klubie z Kielc miejsce do pracy dla jej byłych, zasłużonych piłkarzy?
W GKS Katowice za symbol uchodzi Jasiu Furtok i to daje do myślenia. W połowie maja otrzymacie państwo dokładny plan działania właścicieli i zarządu klubu w stosunku do drużyn młodzieżowych. Wiemy czego chcemy.
Przykładowo z potencjału wizerunkowego Grzegorza Piechny Korona korzysta od wielkiego dzwonu…
Zgadzam się. Zagłębie się w takich tematach. Na całym świecie i w Europie kluby nie potrafią z takich kwestii korzystać, ale przykłady Bayernu Monachium, Legii pokazują, że można to robić z głową. Wielkie nazwiska mogą przyciągać kibiców, młodzież. Jan Furtok, ikona GKS Katowice wciąż jest obecna przy klubie i takie coś jest godne naśladowania.
Poprawicie warunki do trenowania i gry młodych zespołów Korony, często wyrzucanych z boiska na boisko?
Gwarantuje, że to się zmieni. Znam problem. Niebawem przeprowadzimy rozmowy, nie wiem czy podejmiemy popularne decyzje, ale na sto procent korzystne dla klubu Korona Kielce. My się mamy rozwijać, iść do przodu i musimy dokonać przemian.
Pierwsze pana udane posunięcie zaowocowało pełnym stadionem na meczu ekstraklasy z Termaliką. Z kibicami można się dogadać?
Nie ma nic gorszego niż spektakl piłkarski bez kibiców, lub garstką na trybunach. Jak się czuje aktor gdy na widowni jest 500 miejsc, a oglądają go dwie osoby? Areny sportowe powinny być wypełnione, a żywiołowy doping to element widowiska. Za wynik odpowiada pion sportowy, za finanse też. Jeżeli kibice zaufają nam razem możemy wspólnie coś osiągnąć. W niedalekiej przyszłości nie powinniśmy mieć problemów z zapełnieniem stadionu. Liczę też na zaangażowanie kibiców w sprawy klubu. Chciałbym by ludzie przychodzili na stadion już godzinę przed meczem, zostali na nim po meczu. Wiem, że są problemy z miejscem, bo jest ciasno, ale wierzę, że obiekt Korony stanie się miejscem, gdzie ludzie będą spotykać towarzysko. Mecz o 18, parę minut przed rozpoczęciem kolejka przed kasami, potem fani wychodzą parę minut przed końcem… Nie tak to widzę.
Wykorzystacie moc młodzieżowego Euro, które będzie się odbywać w Kielcach?
Pewnie, że tak. Już mamy zaplanowane różne spotkania ze znanymi ludźmi świata piłki. Chcemy promować i pokazywać klub wszędzie. Na poważnych kontaktach Korona tylko skorzysta.
W przyszłym roku 45-lecie Korony. Do Kielc przyjedzie je uświetnić jakiś znany zachodni klub?
Jeszcze w tym roku zaskoczymy. Rozmawiamy z kilkoma klubami z Bundesligi i na pewno dogramy razem termin. To nie takie proste, bo plan sezonu piłkarskiego w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Kończymy rundę i zaraz zaczynamy następną. Piłkarze potrzebują trzech tygodni przerwy, bo nie są maszynami, od których wymaga się tylko jak najlepszej postawy na boisku w każdym spotkaniu. Regeneracja sił w przerwie letniej jest jak najbardziej wskazana. Ekstraklasa i PZPN powinny zapewnić ustawowo zawodnikowi dłuższy urlop. Gdy przerwa jest zbyt krótka zwiększa się ryzyko odniesienia urazu. W tym roku niektórzy mają wyjątkowy problem – piłkarz, którzy wezmą udział w młodzieżowym Euro. Koniec sezonu 3 czerwca, od razu przygotowania do wielkiej imprezy, turniej do końca miesiąca, a liga znów startuje w połowie lipca… Wszystko można lepiej poukładać i dopasować. Piłkarze to nie maszyny. Rozmawiał Jaromir Kruk / Zdjęcia Paweł Jańczyk – Korona Kielce / Wajda Foto





