Mateusz Jończyk: Futbol kobiecy się rozwija
Nie jest łatwo funkcjonować w kobiecym futbolu w Kielcach, bo miejscowe kluby ciągle napotykają na rozmaite przeszkody. Tym bardziej trzeba podziwiać ludzi, którzy poświęcają swój czas dla dobra tej sprawy, a do tego grona należy Mateusz Jończyk, trener trzecioligowej ekipy KKP Kielce. Czasami ma już dość, ale szybko wraca mu zapał i dziewczyny mogą realizować swoją pasję. Jończyk mocno angażuje się również w turnieje piłkarskie.
Czy w Kielcach jest popyt na futbol kobiet?
Mateusz Jończyk: Pamiętam jak na pierwszy trening KKP w maju 2015 przyszło 16 zawodniczek. Każda powiedziała parę słów o sobie i można było wyczuć, że futbol to dla nich pasja, wspaniała zabawa, możliwość oderwania się od codziennych obowiązków. Fundamenty były od razu, a na podstawie tego co się dzieje w Kielcach uważam, że zainteresowanie kobiecą piłką nożną rośnie. Są zespoły ligowe, rozgrywki międzyszkolne, turnieje, wszystko sprzyja temu, by było jeszcze lepiej.
Dlaczego tak ciężko załatwić pewne tematy potrzebne do funkcjonowania drużyny kobiecej?
Dziewczyny potrzebują normalnych warunków do treningów, dostępności do obiektów, wsparcia ze strony miasta, sponsorów, a przede wszystkim zrozumienia. Cały czas widać postęp w tej kwestii, ale moim zdaniem zbyt powolny. Fajnie, że media poświęcają coraz więcej miejsca futbolowi pań.
Czy władze miejsce widzą wasze działania?
Dostrzega się to, że kobiety grają w piłkę. Do tej pory władze widziały tylko mężczyzn z Korony Kielce, ale chyba nastał czas by spojrzeć na futbol szerzej. Za piłką uganiają się nie tylko panowie.
Jak promować piłkę kobiecą?
Każde rozgrywki, które się pojawiają pokazują kielczanom jak panie bawią się w futbol. Ba, one to potrafią robić na niezłym poziomie. Im więcej informacji o tym w mediach tym lepiej. Kiedyś piłka ręczna kobiet też była traktowana z przymrużeniem oka, ale mocno poszła do przodu. Powtórka w futbolu nie jest wykluczona.
Dlaczego w turnieju pań organizowanym w maju przez Urząd Miasta wystąpiły tylko 4 zespoły?
Na przykładzie KKP mogę stwierdzić, że wszystko zależy od terminu zawodów. Dziewczyny są bardzo chętne by rywalizować z innymi klubami, choć czasami na przeszkodzie stają choćby zajęcia pozalekcyjne. Staramy się jak możemy i nie zawiedliśmy ostatnio wystawiając dwa zespoły.
Dobrze odbieracie, że w ogóle są organizowane turnieje dla kobiet?
Dzięki nim zawodniczki mają dodatkową motywację do gry. Ze szkoleniowego punktu widzenia turnieje przynoszą same korzyści, mogę obserwować boiskowe zachowania dziewczyn, ich postępy. Uwielbiam patrzeć jak swobodnie radzą sobie na boisku, podejmują samodzielnie decyzje. Na niczym się nie można lepiej nie nauczyć niż na własnych błędów.
Trudniej się trenuje panie czy panów?
Kobiety potrzebują innego podejścia niż panowie. Każdy trener, który podejmuje pracę z paniami musi sobie zdawać sprawę, na co się decyduje. Żeby znaleźć wspólny język z zawodniczkami potrzeba czasu, z jednymi mnie, z innymi więcej. Poczucie humoru i wyrozumiałość się przydają.
Jaki cel sportowy stawiacie sobie z KKP na następny sezon?
Chciałbym by dziewczyny traktowały mecze ligowe jako możliwość sprawdzenia swych umiejętności, w grze indywidualnej i zespołowej. Nie ma presji na wynik, bo po co krępować dziewczyny. Niech grają jak najlepiej jak potrafią, na sto procent za każdym razem gdy wychodzą na boisko i na pewno przyjdą efekty. /JKM/ Fot. Karol Barwicki / Grzegorz Wajda






