Ekstraklasa (36): Korona – Legia 0:1
Zainteresowanie starciem Korony z Legią przeszło najśmielsze oczekiwania. Bilety rozeszły się błyskawicznie i w Kielcach liczono, że uda się dobrym wynikiem na Kolporter Arena pożegnać Macieja Bartoszka. Zespół Jacka Magiery pokazał jednak, że nieprzypadkowo broni tytułu mistrza Polski i po przetrwaniu naporu żółto-czerwonych w pierwszych dwudziestu minutach przeszedł do konkretnych działań, a w roli głównej wystąpił Vadis Odjidja-Ofoe.
Z innej planety
Ofoe piłkarze Korony starali się zniechęcić do gry zawodnicy Korony, Belg przyjął trochę kopniaków, ale złapał luz i pokazywał gospodarzom zagrania jakby z innej planety. W 23 minucie Vadis obsłużył kapitalnym podaniem Dominika Nagy’ego, lecz pojedynek sam na sam z Węgrem wygrał Milan Borjan. W 28 minucie gospodarzy od utraty bramki uratował słupek (uderzał Guilherme – podawał Ofoe), ale już się nie udało w 35, gdy w środku pola przestrzeń znalazł Ofoe i dograł świetnie do Nagy’ego. Tym razem Węgier nie dał szans bramkarzowi Korony. W drugiej odsłonie trwał popis byłego reprezentanta Belgii, który bawił się piłką i gdyby jego kumple byli skuteczniejsi nie zakończyłby spotkanie z więcej niż jedną asystą.
Bez pomysłu
Korona zaczęła z wysokiego C, ale jak już Legia uporządkowała szyki dała się zdominować liderowi ekstraklasy. W przerwie za Kena Kallaste wszedł Jakub Mrozik i nie wniósł nic wielkiego. Kolejny zmiennik – Vanja Marković wypadł jeszcze gorzej, a trzeci Jakub Kotarzewski przekonał się o klasie Vadisa Odjidji-Ofoe i Adama Hlouska. Dziwne, że Bartoszek nie skorzystał z trzymanych na ławce napastników – Dani Abalo i Michała Smolarczyka. Niby Korona potrzebowała gola, ale jak wytłumaczyć zmianę Macieja Górskiego na Markovicia… Długie piłki od Bartka Kwietnia do przodu okazały się niezbyt trafnym pomysłem, bo lądowały na autach lub przejmowała je Legia. Goście przewyższali jakościowo Koronę, starającą się, ale nie prezentującą takiej determinacji jak w wygranym 3:2 boju z Wisłą Kraków. Trudno też winą za porażkę Korony obarczać sędziego, który nie uznał w pierwszej części prawidłowego trafienia Kwietnia.
Po Bartoszku Lettieri
Bartoszkowi został jeszcze do poprowadzenia jeden mecz Korony – z Pogonią w Szczecinie. W dotychczasowych 21 uzbierał 30 punktów (9-3-9, 28-28), co jedni chwalą, inni krytykują. Trudno też wychwalać pod niebiosa następcę Bartoszka, Gino Lettieriego, warto również powstrzymać się z krytyką. Z jakim CV przychodził do Kielc Leszek Ojrzyński, z jakim Bartoszek, a w piłce nikogo nie można pochopnie skreślać. Zobaczymy jakich piłkarzy dostanie do dyspozycji nowy szkoleniowiec, a trwają rozmowy kontraktowe. W nich każdy prowadzi swoją gierkę, chodzi o to, by więcej zarabiać. W Kielcach piłkarze źle nie mają, choć w naturze jest przecież narzekanie. Pożegnanie Bartoszka wyszło groteskowo, ale na pewno o rozstaniu z tym trenerem nie zadecydowały tylko wyniki. Nie ma co już płakać nad rozlanym mlekiem, Bartoszek sobie poradzi bez Korony, a Korona bez Bartoszka. Nowi właściciele też muszą pamiętać, że funkcjonują w innej niż zachodnia rzeczywistości. Na pewno nie zabraknie wokół nich fałszywych przyjaciół, którzy grają na dwa, a nawet więcej frontów. Poważny futbol wymaga ryzykownych ruchów, przede wszystkim w zakresie szkolenia młodzieży.
Piechna ma żal
Grzegorz Piechna, wybrany najlepszym piłkarzem w dziejach Korony przeżył bardzo niemiłą przygodę tuż obok stadionu. Na światłach gdy otworzył okno uderzył go jeden człowiek w szaliku. Król strzelców ekstraklasy 2005/06 zapowiedział już, że nie wybiera się na mecze Korony w nowym sezonie. – Mam podbite oko i nie umiem już tłumaczyć znajomym do mnie spotkało. Za łódzkie numery rejestracji… Chciałbym się spotkać z człowiekiem, który mnie uderzył i spytać, dlaczego to zrobił – mówi Piechna. Przydałoby się oficjalne stanowisko klubu potępiające ten incydent, bo z chamstwem trzeba walczyć. /JKM/ Zdjęcia Kamil Walas i Korona Kielce
Ekstraklasa – 36 kolejka
28.05.2017, niedziela
Korona Kielce – Legia Warszawa 0:1 (0:1)
0:1 Dominik Nagy 35 lewą nogą (asysta Odjidja-Ofoe)
Korona: Borjan – Rymaniak, Kwiecień, Grzelak, Kallaste (46 Mrozik) – Żubrowski, Możdżeń – Kiełb, Aankour (74 Kotarzewski), Palanca – Górski (55 Vanja Marković).
Legia: Malarz – Broź, Dąbrowski, Pazdan, Hlousek – Kopczyński, Moulin – Guilherme (90+5 Rzeźniczak), Odjidja-Ofoe, Nagy (80 Chukwu) – Radović (75 Hamalainen).
Żółte kartki: Kwiecień, Rymaniak, Mrozik, Kiełb, Borjan, Abalo – z ławki (Korona), Broź, Nagy, Malarz (Legia).
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: oficjalnie 15000.




