Patrycja Dudzic: Marzenia o Ekstralidze
Piłka nożna pań cieszy się rosnącym zainteresowaniem, a frekwencja na finale Pucharu Polski w Radomiu stanowi tego dobitny przykład. W Kielcach funkcjonuje między innymi zespół KKP, który obecnie gra w trzeciej lidze. Zawodniczki KKP nie ukrywają, że mają ambitne plany. – Chcemy się rozwijać, ciężko pracujemy i jesteśmy pewne, że rezultaty przyjdą, to tylko kwestia czasu – mówi Patrycja Dudzic, jedna z czołowych piłkarek tej drużyny.
Skąd się wzięła twoja fascynacja piłką nożną?
Patrycja Dudzic: Kiedy w przedszkolu koleżanki bawiły się w piaskownicy ja biegałam z chłopakami za futbolówką. Przyzwyczaiłam się do rywalizacji z kolegami i choćby z Mariolą Wałek uczestniczyłam w ich Mecach. Najczęściej miało to miejsce w Dyminach.
Chłopaki akceptowali kobiety kopiące piłkę?
Nie mieli wyjścia. Brat mnie przyprowadzał na ich gierki, a od początku nie brakowało mi zacięcia. Czasami strzeliłam gola, ale zawsze ciągnęło mnie do obrony. Lubię twardą pracę w defensywie, a jak już pojawiłam się w klubie to wybrałam sobie numer 4 na koszulce. Oczywiście na cześć Sergio Ramosa, którego bardzo szanuje. Największym moim idolem pozostanie jednak napastnik – Fernando Torres.
Koledzy dziwili się, że zostałaś zawodniczką na poziomie ligowym?
Nie wszyscy, bo bliscy znajomi wiedzieli, że piłka to moja pasja, hobby. Przychodząc na trening KKP nie myślałam o znajomych, tylko o tym by się realizować. Gram dla siebie, nie kolegów, czy koleżanek.
Jest adrenalina gdy wychodzisz na boisko?
Bardzo duża, nie da się opisać tego uczucia. Zawsze daje z siebie 100 procent. Wiem, że popełniam jeszcze zbyt dużo błędów, ale koryguje to. Analizuje każdy występ by stać się lepszą zawodniczką, piłkarką z prawdziwego zdarzenia.
Wierzysz w sukcesy KKP?
Na razie jesteśmy na etapie budowy zespołu, zgrywamy się, ćwiczymy różne akcje. Trener mówi nam, że póki co wynik jest na drugim planie, trzeba szlifować formę, tak by widać było powtarzalność. Dążymy do tego, by ograniczyć w naszej grze przypadki, a to co czasami nie wychodzi potem zaprocentuje.
Jak oceniasz poziom waszej trzeciej ligi?
Na zróżnicowany. Są bardzo mocne zespoły, są też takie co się dopiero uczą, ale trudno odmówić im zaangażowania. W tej lidze widziałem takie bramki, że nawet Robert Lewandowski by się ich nie powstydził.
Nie wstyd, że Morawica ma drugą ligę, a Kielce w kobiecej piłce nie?
Moravii nikt nie dał tego za darmo, dziewczyny same sobie wywalczyły taką klasę rozgrywkową. Chwała im za to, kibicuje im, także Daleszycom, Łysicy Bodzentyn, bo chodzi o dobro świętokrzyskiej piłki nożnej. Ja patrzę na cały kobiecy futbol w naszym regionie z optymizmem i wierzę, że Kielce doczekają się drugiej ligi pań i oczywiście też w niej zagram. Cieszy fakt, że piłka nożna kobiet jest pokazywana w telewizji, a gdy gra reprezentacja Polski odczuwam dumę. Moi bliscy widzą, że to co robię, do czego dążę ma sens. Przecież nie można wykluczać, że w Kielcach kiedyś zagości Ekstraliga pań. Wówczas spełniłoby się marzenie licznej rzeszy osób. /JKM/ Fot. Grzegorz Wajda





