UEFA Euro U-21 – dzień jedenasty
Pewność siebie gubi, szczególnie wtedy gdy trzeba się zmierzyć z tak świetnie zorganizowaną ekipą jak Niemcy. Hiszpanie uchodzili za faworyta finału na stadionie Cracovii, ale trudno myśleć o sukcesie oddając jeden celny strzał na bramkę rywala. Furia Roja uprawiała sztukę dla sztuki, ludzie Stefana Kuntza byli konkretni i zadali jeden zabójczy cios. Maximilian Philipp (Freiburg, od 1 lipca Borussia Dortmund) – Jeremy Toljan (Hoffenheim) – Mitchell Weiser (Hertha)…
Akcję bramkową przeprowadzili piłkarze z Bundesligi, od których emanowała wręcz pewność siebie, wiara w umiejętności i plan. – Tworzyliśmy zespół, w takim meczu nie ma mowy o odpuszczaniu nawet przez sekundę – tłumaczył Davie Selke, napastnik Die Mannschaft i Red Bulla Lipsk, a w zasadzie już Herthy Berlin, który z powodu kontuzji w finale nie mógł wystąpić. Niemiecki zespół, niby osłabiony absencją siedmiu zawodników powołanych na Puchar Konfederacji FIFA wcale nie przejmował się, że dla Alberta Celadesa grali futboliści Realu Madryt, Barcelony, Atletico Madryt, Valencii tylko orał na boisku. Cały czas hiszpańskie atuty były wybijane, neutralizowane, Gerard Deuloufeu z niemocy cisnął kapitańską opaską w murawę, już po spotkaniu golkiper Kepa Arrizabalaga widząc radość rywali kopał po barierkach w Mixed Zone. Hiszpanie nie mieli ochoty rozmawiać po przegranym finale, ich też specjalnie nikt nie męczył. W piłce nożnej rola faworyta nie oznacza wiele, a jej potwierdzenie na zielonej murawie okazuje się karkołomnym zadaniem. Zamiast piątego złota Hiszpanów jest drugie Niemców. To wszystko działo się w Krakowie, cała impreza w Polsce, kraju, który jest najlepszym organizatorem imprez sportowych. My sobie lubimy ponarzekać, ale świat widzi co potrafimy. I patrzy z zazdrością. /JKM/ Fot. Wajda Foto




