E (2): Legia – Korona 1:1
- Dzięki za walkę, Legio dzięki za walkę – tak po końcowym gwizdku spotkania z Koroną skandowali kibice mistrza Polski. Legia miała się podnieść po wpadce w Zabrzu i zdemolować skazywanych na spadek żółto-czerwonych. Przetrzebiona kontuzjami Korona pokazała jednak, że pochopne sądy są pozbawione podstaw i na Łazienkowskiej mogła (powinna) zainkasować komplet punktów. Mimo wszystko jeden też nie jest zły, bo to przyjezdni musieli gonić wynik.
Bohater meczu
Mateusz Możdżeń. Kibice Korony cieszą się i zarazem martwią, że osiągnął tak świetną dyspozycję, bo przecież do końca sierpnia może do klubu wpłynąć taka oferta, że odejdzie. – Robię swoje na boisku, a niczego nie wykluczam – mówi Możdżeń, który mógł strzelić gola w 68 minucie (sam na sam z Arkadiuszem Malarzem), ale lepszą okazję spartolili na spółkę Nabil Aankour z Maciejem Górskim w 63 dając możliwość wykazać się golkiperowi Legii. – Nie wiem co powiedzieć – tłumaczy Marokańczyk. – Powinienem uderzać po ziemi – dodaje dobijający Górski. Zamiast prowadzić Korona przegrywała, bo Michał Kucharczyk wykorzystał nieudaną pułapkę ofsajdową. Wcześniej, w tej samej minucie Kuchy obił poprzeczkę. Na szczęście reakcja Korony po stracie bramki była imponująca. Długie podanie Możdżenia – zagranie głową Kena Kallaste (winowajcy gola na 1:0) i znakomite zachowanie Łukasza Kosakiewicza. Efektowny lob i 1:1.
Mecz w ocenie dziennikarzy
* Piotr Dobrowolski, Super Express: Kolejne rozczarowanie kibiców Legii. Coś jest nie tak, skoro kibice mistrzów Polski dziękują piłkarzom za walkę w meczu z Koroną. Legii brakuje kreatora, człowieka, która nada tempo akcjom, rozdzieli piłki. Mówią, że Lettieri to furiat, że piłkarze go nie lubią, ale okazuje się, że ten niby skład drewna i papy jest bliski wygranej na Łazienkowskiej. Korona powinna wygrać.
* Jakub Rożek, Radio Kielce: Z tego co widzimy to nie taki ten Lettieri zły. Gdyby Legia wygrała w Warszawie byłoby to niesprawiedliwe, choć z drugiej strony piłka nożna nigdy nie bywa sprawiedliwa. Tak krawiec kraje jak mu materii staje, a Lettieri świetnie radzi sobie mając mało materiału. Przykład - Shawn Barry, naprawdę przyzwoity na Łazienkowskiej. Z tej mąki będzie chleb, wierzę w to.
* Maciej Sierpień, TVP 3 Kielce: Z przebiegu Korona może czuć niedosyt. Korona musi wykorzystywać takie okazje jak Aankoura i Górskiego. Chwała, że goście grali konsekwentnie, ambitnie i do końca i wyszarpali punkt. Przez jeden kwadrans w drugiej połowie Korona dominowała absolutnie na boisku i biorąc pod uwagę niepokój przed sezonem to w dwóch meczach ekipa Lettierego pokazała dobry futbol.
Liczba meczu – 3
1:2, 0:0, 1:1. 3 ostatnie mecze na Łazienkowskiej Legia nie potrafiła wygrać z Koroną, a za każdym razem przystępowała w roli faworyta.
Co czyta Żubrowski?
Sprawa Niny Frank. Taką książkę czyta Jakub Żubrowski. Oczywiście polecamy.
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/301022/sprawa-niny-frank
Ekstraklasa – 2 kolejka
22.07.2017, sobota
Legia Warszawa – Korona Kielce 1:1 (0:0)
1:0 Michał Kucharczyk 79 prawą nogą (asysta Hamalainen)
1:1 Łukasz Kosakiewicz 85 prawą nogą (asysta Kallaste – głową)
Legia: Malarz – Broź, Czerwiński, Pazdan, Hlousek – Kopczyński, Moulin – Szymański (57 Guilherme), Hamalainen, Nagy (76 Mączyński) – Sadiku (65 Kucharczyk).
Korona: Alomerović – Rymaniak, Barry, Kovacević, Kallaste – Żubrowski (81 Burdenski), Możdżeń – Kosakiewicz, Aankour (68 Cebula), Jukić (74 Miś) – Górski.
Czas doliczony: I połowa – 1, II połowa – 4 minuty.
Żółte kartki: Możdżeń, Barry (Korona).
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 15041.
JKM Fot. Piotr Kucza



