Halaula o Spartakusie, AEK, Binkowskim
Na przedsezonowym zgrupowaniu w Kielcach przebywał piąty zespół izraelskiej ekstraklasy, Ihoud Bnei Sakhnin. Podopieczni Jairo Swirskiego korzystali z obiektów Binkowski Resort i byli bardzo zadowoleni. Rywali w sparingach mieli też z różnych półek – bijący się o Ligę Mistrzów AEK Ateny oraz trzecioligowy polski Spartakus Daleszyce. Z Grekami przegrali 0:2, zespół Arkadiusza Bilskiego pokonali 2:0. Wrażeniami podzielił się z nami 34-letni kapitan Ihoud Haled Halaula.
Tyle lat gra już pan w Ihoud Bnei Sakhnin. Trudno znajduje się motywację?
Haled Halaula: Wiek w futbolu nie ma znaczenia, liczy się forma i chęci. Czuje się bardzo dobrze w zespole Jairo Swirskiego i chcę cały czas pomagać kolegom w osiąganiu jak najlepszych wyników. W Bnei Sakhnin nie można na nic narzekać, władze klubu zapewniają nam znakomite warunki do gry, treningów i cieszymy się futbolem.
W sezonie 2017/18 mierzycie w awans do europejskich pucharów?
Poprzednie dwa sezony kończyliśmy w pierwszej szóstce, a jako drużyna poczyniliśmy wyraźny postęp. Jeśli będziemy się rozwijali piłkarsko to wyniki same przyjdą. Raz poczułem smak eliminacji Ligi Europy i marzę, by znów wziąć udział w takich rozgrywkach. Znamy jednak swoje miejsce w szeregu, bo nie jesteśmy wielkim klubem i trudno nam się równać do gigantów z Tel Awivu czy Hajfy. W piłce nie ma jednak rzeczy niemożliwych, skoro raz potrafiliśmy wygrać krajowy puchar to dlaczego mamy się na starcie przekreślać w walce o poważne cele.
Bramka z Renovą w Pucharze Intertoto była najważniejszą w pana karierze?
Przyczyniłem się do wyeliminowania przeciwnika z Macedonii, a potem mój zespół zmierzył się z Deportivo La Coruna, w którym grał między innymi Filipe Luis, słynny reprezentant Brazylii. Najwyżej cenie sobie triumf w Pucharze Izraela i wywalczenie awansu do krajowej elity. Kiedyś nie wyobrażano sobie by klubik z Bnei Sakhnin grał w najwyższej klasie, dziś rozmawiamy o europejskich pucharach.
Pamięta pan polskich piłkarzy grających w Izraelu?
Jeden grał w Sakhnin i zdobył Puchar Izraela w 2004 roku –Dariusz Jackiewicz, super kolega. Pamiętam jeszcze Remigiusza Jezierskiego, słyszałem że jest komentatorem w telewizji. Ogólnie mam bardzo dobre zdanie o polskiej piłce, a drużyna narodowa, składająca się z graczy dużych europejskich klubów prezentuje się wybornie. W Izraelu bardzo popularny jest oczywiście Robert Lewandowski.
Jesteście zadowoleni z obozu w Kielcach?
Stworzono nam optymalne warunki – hotel Binkowski świetny, boiska treningowe też, wszystko pozostałe oceniam tak samo. Drugi raz byliśmy w Kielcach i jesteśmy pod wrażeniem organizacji zgrupowania, gościnności Polaków. Mogę tylko podziękować wszystkim z Binkowskiego i ogólnie ludziom pomagającym nam na każdym kroku.
Spartakus Daleszyce był odpowiednim sparingpartnerem dla was?
Była okazja do przećwiczenia różnych wariantów taktycznych. Rywal walczył ambitnie, myślę że prezentował podobny poziom jak zespoły z takiej samej klasy rozgrywkowej Izraela. Wynik nie stawialiśmy na pierwszym planie, ale trzeba było wygrać. AEK Ateny to już zupełnie inna półka, niesamowicie silna ekipa, naszpikowana reprezentantami różnych krajów. Od takich ekip dużo można się nauczyć i doświadczenie zdobyte w konfrontacji z wicemistrzem Grecji zaprocentuje.


