Kwiecień w Jagiellonii
- Co do Korony to ja nie mam wpływu na to się będzie działo w klubie, ale wierzę, że znajdzie się dla mnie dalej miejsce w ekipie złocistokrwistych. I osiągnę z nią sukcesy – tak mówił pod koniec poprzedniego sezonu w wywiadzie dla KF Bartosz Kwiecień, który za 400 tysięcy złotych co wynikało z klauzuli odstępnego przenosi się do Jagiellonii. To na pewno spore rozczarowanie dla fanów i prezesa Korony, którzy widzieli w Kwietniu jeden z symboli nowej drużyny.
Jagiellonia działała szybko, a orędownikiem pozyskania Kwietnia na Podlasie był Ireneusz Mamrot, jego trener z czasów Chrobrego Głogów. Na pewno wychowanka Juventy Starachowice skusiły też większe apanaże niż w Kielcach, a jego odejście wywołało poczucie niesmaku u prezesa Korony, Krzysztofa Zająca. - Bardzo dobrze czuje się w Kielcach, jestem związany emocjonalnie z Koroną, ale nie mam pojęcia w jakim zespole będę występował w następnym sezonie. W poniedziałek 5 czerwca są rozmowy w Koronie i tam pewnie rozstrzygnie się kwestia mojej najbliższej przyszłości. Alternatywy nie ma, Kielce są moim priorytetem – tak mówił na początku czerwca Bartek, ale jego przykład pokazał, że w futbolu jest coraz mniej miejsca na sentymenty i trudno też liczyć, że zawodnik po rozegraniu 19 spotkań w ekstraklasie w barwach Korony będzie czuł z nią związek emocjonalny. Barw de facto nie zmieni, bo Jaga to też żółć i czerwień, a w stolicy Podlasia nieco lepiej mu zapłacą. Nie da się jednak ukryć, że 23-letni defensor poczynił ostatnio wyraźne postępy i jak będzie solidnie pracował, nie zadowalał się byle czym może zyskać miano porządnego ligowca. Korona też spokojnie znajdzie następcę, bo niezastąpionych grajków w naszej słabej przepłacanej ekstraklasie po prostu się nie uświadczy. Bartkowi życzymy wszystkiego najlepszego w Jadze. Fot. Wajda Foto



