Sobieraj po pucharach
Arka po niesłychanie dramatycznym boju odpadła w eliminacjach Ligi Europy ze znacznie wyżej notowanym FC Midtjylland. Bramka na wagę awansu na 2:1 dla Duńczyków padła w doliczonym czasie, a zaraz po tym arbiter z Izraela zakończył zawody. – W szatni panowała cisza, niektórzy płakali – mówi Krzysztof Sobieraj, kapitan Arki, najbardziej utytułowany zawodnik w dziejach Turnieju Grudniowego trójek z Kielc.
Boli takie odpadnięcie?
Krzysztof Sobieraj: To trudno opisać. Zanosiło się, że awansujemy, prowadziliśmy 1:0, potem straciliśmy niefortunnie gola na 1:1 i Duńczycy natarli. Robiliśmy wszystko by przetrwać ich napór, ale… taki jest futbol. W końcu wbili nam gola na 2:1 i widząc ich szaloną radość czuliśmy niesamowitą gorycz.
Można było inaczej rozegrać końcówkę?
Po meczu to można wszystko rozkładać na czynniki pierwsze, analizować. Co innego jednak analizy, co innego boisko, gdzie dochodzą emocje, trzeba decyzje podejmować w ułamku sekundy. Kiedy trafiliśmy na Midtjylland opinia publiczna niemal zgodnie stwierdziła, że nie mamy żadnych szans, przegramy oba mecze. Pokazaliśmy wszystkim, że nie jesteśmy słabeuszem i tak naprawdę zespół z Danii, mocno ograny na arenie międzynarodowej awansował z dużą dozą szczęścia.
Midtjylland dostanie się do fazy grupowej Ligi Europy?
Moim zdaniem poradzi sobie z rywalem z Cypru. Duńczycy pewnie nie spodziewali się, że Arka postawi im poprzeczkę tak wysoko. Oni się zahartowali w bojach z nami i będą czujni. Midtjylland ma swoje cele i na pewno awans do fazy grupowej Ligi Europy pomoże w sprzedaniu jednego, dwóch kluczowych piłkarzy do Anglii, może Niemiec. Muszę przyznać, że kilku zawodników Midtjylland zrobiło na mnie znakomite wrażenie i nie zdziwię się jak Ebere Onuachu, rosły Nigeryjczyk już niebawem będzie zdobywać gole na boiskach Anglii.
Co Tobie dały europejskie puchary?
Poczucie spełnienia na pewno. Jeszcze rok temu nie marzyłem o tym, żeby zagrać w finale Pucharu Polski, wznieść dwa cenne trofea, a co dopiero zagrać w Europie. Puchary to coś o co warto walczyć. Dziś nas boli odpadnięcie z Midtjylland, za parę lat będziemy wspominać naszą heroiczną walkę z mocnym zespołem z Danii. Trzeba póki co szybko zejść na ziemię, pozbierać się, bo przed nami kolejne spotkania w ekstraklasie. Nikt nie da nam taryfy ulgowej, bo reprezentowaliśmy Polskę w pucharach. Dzięki tej przygodzie Arka została zauważona przez kibiców na co dzień nie interesujących się ekstraklasą, zdobyła sobie nowych zwolenników. Gramy dla kibiców, sami dla siebie i nie zamierzamy spoczywać na laurach.



