Pietrzykowski: Cichoń gra, jak wygląda
Jak się ma w czwartej lidze takiego trenera jak Ireneusz Pietrzykowski to siłą rzeczy jest się wymienianym w gronie faworytów do awansu. Latem w Zdroju Busko doszło do rewolucji w składzie, ceniony szkoleniowiec uważa, że to siła numer 5 w stawce i nie zamierza głośno mówić o awansie. Pietrzykowskiego można uznać za mistrza gierek psychologicznych, na poziomie menedżerów z Premier League, ale przede wszystkim potrafi on dotrzeć do zawodników, także tych z rozdymanym ego.
Co słychać u faworyta czwartej ligi świętokrzyskiej?
Ireneusz Pietrzykowski: Ha ha, dowcipne pytanie. Na pewno doszły do was słuchy, że Zdrój opuściło dziewięciu zawodników, z czego szóstka jak tylko była zdrowa grała w wyjściowym składzie. To, że jesteśmy faworytem to odważna teza.
Może po prosto chce pan zrzucić z zawodników presję?
Numer jeden – Neptun Końskie, bezwzględnie. Przyszli Taler i Piwowar, a oni byliby wzmocnieniem każdego zespołu w tej klasie. O Talera się starałem, ale on przyznał szczerze, że u mnie musiałby za dużo biegać. Rechowicz też zasilił Neptuna i to też może być dobry ruch. Potem Łagów, gdzie sytuacja jest ustabilizowana, Czarni, Wierna z ograną w trzeciej lidze młodzieżą, numer pięć dla nas. Dobrą robotę wykonują w Naprzodzie, solidnie wyglądają Hetman i Alit pod wodzą Darka Pietrasiaka. Nieźle oceniam Partyzanta Radoszyce, a z beniaminków Nowiny na pewno nie będą stanowiły tła dla reszty. Zapowiada się ciekawy sezon, w którym o awans może się bić więcej niż trzy zespoły.
Przemek Cichoń poradzi sobie w czwartej lidze jak w okręgówce?
On tak gra jak wygląda, czyli na młodzieniaszka. O jego jakość jestem spokojny, to będzie jeden z najlepszych piłkarzy tej ligi.
Drużyny będą się borykać z problemami kadrowymi?
Nie ma opcji, żeby czwartoligowców nie dosięgły perturbacje kadrowe. Nikogo nie stać, by mieć 20 równorzędnych zawodników. Kontuzje, kartki, to się odbije na wszystkich w dalszej części rundy jesiennej. Ot, uroki piłki nożnej, a i tak jestem przekonany, że w sezonie 2017/18 warto zaglądać na mecze czwartej ligi świętokrzyskiej i na stronę Kielecki Futbol. /JKM/ Fot. Karol Barwicki





