4 liga: Kamienna – Wierna 2:0
Nie taki spadkowicz z trzeciej ligi małopolsko-świętokrzyskiej straszny jak go malują – mogą powiedzieć fani Kamiennej Brody. Beniaminek czwartej ligi, w minioną sobotę odniósł pierwsze zwycięstwo w rundzie jesiennej. Komplet punktów zapewnił Piotr Frańczak, który po przerwie dwukrotnie wpisywał się na listę strzelców.Były snajper Alitu Ożarów już w poprzednim sezonie udowodnił, że warto na niego stawiać.
W klubowej klasyfikacji strzelców lepsi od Frańczaka (5 goli), byli jedynie: Łukasz Gruszczyński (6 bramek), Mateusz Gajewski (7), Piotr Jedlikowski (11) oraz Kamil Wochniak (15, zdecydował się na wyjazd do pracy za granicę). W nowym sezonie, zawodnik bazujący na szybkości i dynamice ma wspólnie z pozyskanym ze Spartakusa Daleszyce Arturem Kidoniem stworzyć zabójczy i niezwykle groźny dla rywali duet. W starciu z Wierną Małogoszcz, Frańczak rozwiązał worek z golami.
- Cieszymy się bardzo ze zwycięstwa, bo to nasza pierwsza wygrana na IV-ligowym podwórku. W dwóch meczach przy stanie 0:0, co prawda nie strzelaliśmy bramek, ale nie mniej ważne jest to, iż goli nie traciliśmy - powiedział wyraźnie zadowolony trener Kamiennej Marcin Wróbel. – W pierwszej połowie sobotniego spotkania, dwa razy świetnie zachował się Tomasz Dymanowski. Ratował nam skórę w kluczowych momentach. Jego interwencje dały wiarę, że uda się osiągnąć dobry rezultat. W przerwie zwracałem uwagę, że Wierna w pierwszych minutach wpisuje się na listę strzelców. Scenariusz na szczęście nie sprawdził się. Po zmianie stron dominowaliśmy. Z przyjemnością patrzyło się na nasze akcje – dodał.
Oprócz autora dwóch trafień, nieźle spisywała się druga linia Kamiennej. – Nie jesteśmy zachłanni. Mamy 3 punkty i to jest najważniejsze. Zadania nie ułatwiała pogoda, ale mimo trudnych warunków daliśmy radę. Wygrana to prezent dla naszych kibiców – zaznaczył szkoleniowiec gospodarzy, których defensywa w trzecim meczu z rzędu nie dała się zaskoczyć. – Gramy na zero z tyłu. Linia obrony jak na razie spisuje się bez zarzutu. Sam występowałem w formacji defensywnej i wiem, że drużyna powinna być oparta na mocnych fundamentach. To nic innego jak połączenie rutyny z młodością. Dwóch stoperów: Radosław Kardas i Grzegorz Zięba wspierani są przez młodzieżowców: Jakuba Pragę oraz Kacpra Kozerę. W ofensywie życzyłbym sobie odrobinę, więcej. Nie popadamy w hurraoptymizm. To tylko 3 spotkania i tylko 5 oczek. Lista meczów do rozegrania jest długa. Nie możemy uwierzyć, że już jesteśmy mistrzami świata – przyznał trener Wróbel.
Mocno przebudowa personalnie Wierna nie miała takich argumentów, jak Kamienna. – W każdym zespole są zawodnicy, którzy pełnią rolę liderów, wiodą prym. Skupiliśmy się na tym, by odciąć od podań Marcina Kołodziejczyka. Jak widać po wyniku, udało się – podkreślił opiekun Kamiennej. Rafał Roman
Złamany nos Świątka
Plany związane ze zestawieniem wyjściowej 11 na mecz z Wierną, trenerowi Wróblowi nie ułatwiała kontuzja Krzysztofa Świątka. Podstawowy w poprzednim sezonie środkowy obrońca Kamiennej, który rundę jesienną rozpoczynał jako defensywny pomocnik, w końcówce wtorkowego starcia z Nidą Pińczów doznał złamania nosa. W sobotę zabrakło go w meczowej osiemnastce. – Tak naprawdę miałem jeden, mały ból głowy, w jaki sposób zastąpić Krzysztofa, który w dwóch pojedynkach zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Kadra jest szeroka. Nie bałem się postawić na Kacpra Maciejczaka, w roli defensywnego pomocnika. W założeniu Kacper miał częściej brać udział w akcjach ofensywnych, a Szczepan Dziewięcki odpowiadać za destrukcję – tłumaczył taktykę szkoleniowiec ekipy z Brodów.
4 liga świętokrzyska
3. kolejka (19 sierpnia)
KAMIENNA BRODY – WIERNA MAŁOGOSZCZ 2:0 (0:0)
1:0 Piotr Frańczak (57), 2:0 Piotr Frańczak (61)
Sędziował: Szczepan Górczyński (Ostrowiec Św.). Widzów: 50.
KAMIENNA: Dymanowski – Praga, Kardas, Zięba Ż, Kozera, Maciejczak (90. Janiec), Dziewięcki (87. Celary), Czerpak (46. Pyskaty), Jedlikowski, Kidoń Ż (82. Gajewski), Frańczak (75. Niedbała). Trener: Marcin Wróbel.
WIERNA: Kosik – Dudek (66. Stalmasiński), Mi. Kołodziejczyk, Bała, Krzyżyk, Kraus, Ma. Kołodziejczyk, Malinowski (78. Gągorowski), Krzeszowski, Bugno (57. Miśta), Czarnecki. Trener: Mariusz Lniany.


