Kolasa: Ze Zdrojem o awans
W poprzednim sezonie rezerwy Korony nie zdołały wywalczyć awansu do trzeciej ligi i drużynę rozwiązano. Jeden z wyróżniających się w niej zawodników, Maciej Kolasa trafił do Zdroju Busko i spróbuje powalczy skutecznie o cel, którego nie zrealizował z żółto-czerwonymi. Ireneusz Pietrzykowski nie potrzebował dużo czasu, by znaleźć wspólny język z 20-latkiem. W trzeciej kolejce czwartej ligi Zdrój po… słabej grze pokonał Nidziankę Bieliny 4:0.
Można zagrać słabo i wygrać 4:0?
Maciej Kolasa: Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była bardzo słaba, na boisku panował chaos, ale i tak z tego wyszły dwa gole dla Zdroju. Po przerwie prezentowaliśmy się znacznie lepiej, dołożyliśmy kolejne trafienia. Wynik 4:0 poszedł w świat, dopisaliśmy sobie trzy punkty i trzeba zapomnieć o grze przeciw Nidziance. Jestem pewien, że w tej rundzie już tak kiepsko nie zagramy.
Co się skusiło by przyjąć ofertę Zdroju Busko?
Kontynuuje studia w Kielcach, więc nie musiałem daleko wyjeżdżać. Chcę awansować do trzeciej ligi, a ze Zdrojem będę miał taką możliwość.
W poprzednim sezonie Korona II rywalizowała ze Zdrojem. Jak zapamiętałeś zespół prowadzony przez Ireneusza Pietrzykowskiego?
To drużyna niesamowicie waleczna, wybiegana, dobrze zorganizowana. W Busku czuje się bardzo dobrze, klub jest poukładany, a trener ma świetny kontakt z piłkarzami.
Nie przeszkadza ci, że Ireneusz Pietrzykowski krzyczy na zawodników?
Czasem krzyknie, ale co to za problem. Cieszę się, że to osoba, która dużo wymaga od piłkarzy. Stanowczy, wymagający trener może więcej wydusić z podopiecznych i myślę, że przy Pietrzykowskim każdy z nas ma szansę na piłkarski rozwój.
Nie żal rozpadu Korony II?
Można powiedzieć, że z jednej strony tak, z drugiej nie, zależy od punktu widzenia. Ci, którym zależało, by znaleźć sobie nowe kluby to je znaleźli. Ja jestem zadowolony z faktu, że trafiłem do Zdroju i już się nie mogę doczekać kolejnych spotkań w czwartej lidze.



