4: Partyzant Radoszyce – Naprzód Jędrzejów 1:0
Radoszyce, tuż po końcowym gwizdku grupa kibiców Partyzanta skanduje: Chodźcie do nas. Piłkarze nie reagują, bo mają w pamięci jak zostali zwyzywani po porażce ze Zdrojem Busko 0:5. Nawet w czwartej lidze (piąty poziom) dochodzi do konfliktów tego typu. W 67 minucie sprytem tuż przed polem karnym Naprzodu wykazał się Bartosz Sosiński (rocznik 1993), po jego zagraniu sam na sam wyszedł Jakub Jaśkiewicz (1994) i ulokował piłkę w siatce. Partyzant odnosi pierwszą wygraną.
Mecz Partyzant – Naprzód ze względu na sprawy osobiste trenera ekipy z Radoszyc odbył się już w piątek. Specjalnie na frekwencję to nie wpłynęło, na stadion przyszli ci, którzy lubią futbol i chcą sobie odreagować domowe problemy. Najłatwiej poprzez wyzywanie kogo się da, choć miejscowi ultrasi wierzyli w zwycięstwo. Naprzód stawił się w Radoszycach bez kilku ważnych graczy i rozczarował swoją postawą. Momentami podopieczni Janusza Cieślaka biegali, momentami stali na boisku, a taka postawa nawet w niższej lidze niczego dobrego nie rokuje. Goście mogą mieć sami do siebie pretensje, że przy stanie 0:0 zmarnowali dwie stuprocentowe okazje, a po trafieniu Jaśkiewicza (kiedyś uznawany za nadzieję Korony, przed rokiem trzecie miejsce w Grudniowym w Kielcach z Eldorado) nie byli w stanie już odwrócić losów rywalizacji. – Zimny prysznic nam się przyda na zagotowane głowy – skwitował Janusz Cieślak, trener Naprzodu. Na pewno szyki pokrzyżowały mu kontuzja Mateusza Fryca (zszedł w 15 minucie) i choroba Tomasza Puchrowicza (nie przyjechał do Radoszyc), ale przecież do dyspozycji byli inni zawodnicy. W Jędrzejowie nie ma na co narzekać, klub jest dobrze poukładany, w miarę stabilny, nic tylko grać. To samo można napisać o Partyzancie. Fajne boisko (trwa budowa treningowego obok), dobre warunki do treningów, płacone zawodnikom pieniążki (nie wszędzie jest tak różowe), jak ktoś chce można pracować i się rozwijać. Oczywiście nie wszystkim się chce, także dlatego, że wierzą, że są bardzo dobrzy i potrafią grać. Prawda jest taka, że jakby rzeczywiście potrafili więcej nie mieliby problemów z ultrasami z Radoszyc, czy podziękować za doping (jak zwał to zwał), czy nie. Piłkarze Partyzanta też muszą mieć świadomość, że na wielu innych czwarto ligowych stadionach nie pojawia się tylu kibiców, a przecież dla nich, niezależnie od tego, że rzucają inwektywami się gra. Każdy ma takich fanów na jakich zasługuje, a w piątkowe popołudnie publikę irytował swoimi decyzjami słaby arbiter ze Skarżyska. Na jego plus należy zaznaczyć, że wyniku nie wypaczył, bo babolami częstował jedną i drugą stronę. /JKM/ Fot. Krystian Balicki
4 liga świętokrzyska
25.08.2017, piątek
Partyzant Radoszyce – Naprzód Jędrzejów 1:0 (0:0)
Jakub Jaśkiewicz 67 (asysta Bartosz Sosiński).
Partyzant: Kaszuba – K. Pańczyk (60 Dymek), Miśtal, D. Wołczyk, Mac. Mazur (60 Papros) – Pa. Markowicz, Morgaś, Jaśkiewicz (90 P. Zawadzki), Kos (66 Nieszporek) – H. Laskowski (60 Opara), Sosiński.
Naprzód: Pałaszewski – Owczarek, Pawłowski, Szymoniak, Ł. Kaczmarek – Kowalczyk (80 Rybicki), Osiński, Maniara, Butenko (81 Piechota) – Iwański (65 Bębenek), Fryc (15 Szymański).






