4 liga: Łysica – Hetman 1:1
Piłka nożna to gra błędów, gra się tak jak przeciwnik pozwala, w futbolu nie zawsze wygrywa lepszy i jeszcze jedno – piłka to nie łyżwiarstwo figurowe, gdzie za styl przyznaje się oceny. To tylko puste i powtarzane jak mantra, przez wielu szkoleniowców frazesy. Każdy z nich pasowałby do tego, co działo się na murawie w Bodzentynie. Łysica, która miała wszystkie, ofensywne atuty w swoich rękach, w końcówce meczu z Hetmanem Włoszczowa dała sobie wydrzeć komplet punktów.
Zamiast trzech, ekipa trenerskiego duetu Krzysztof Trela – Seweryn Dejworek musiała zadowolić się jednym oczkiem. Dlaczego? – Po ostatnim gwizdku arbitra, najłatwiej wszystko zwalić na nieskuteczność. Choć ja do końca nie zgodziłbym się z takim stwierdzeniem – powiedział grający szkoleniowiec bodzentyńskiego IV-ligowca. Gospodarze po pierwszej, bezbarwnej połowie otworzyli się, grając wreszcie tak, jak pewnie większość kibiców by sobie to wyobrażało. Efekty przyszły po kilku minutach, kiedy sędzia Anna Adamska dopatrzyła się przewinienia w polu karnym Hetmana. Do futbolówki ustawionej na 11 metrze podszedł, niezawodny w takich sytuacjach i niezwykle skuteczny u progu sezonu Mariusz Jaros. Silny jak tur napastnik pewnym uderzeniem zmylił golkipera gości i Łysica prowadziła 1:0.
W drużynie, po golu otwierającym wynik spotkania obudziły się stare demony. Zamiast zdobyć drugą bramkę, miejscowi oddali inicjatywę przeciwnikowi. Ten tylko czekał na taki rozwój boiskowych wydarzeń. W 80. minucie, drugiego karnego w starciu wykorzystali tym razem przyjezdni. Na listę strzelców wpisał się Marcin Jarmuda, którego nie udało się powstrzymać dobrze, jak dotąd interweniującemu Tomaszowi Wróblewskiemu. Łysica na własne życzenie straciła pełną pulę i w kolejnych ligowych potyczkach, musi wystrzegać się podobnych błędów. A co najważniejsze przestojów w grze ofensywnej. A o tym, że siła rażenia podopiecznych K. Treli jest spora, świadczy choćby fakt, iż na ławce rezerwowych pozostał jeden z najbardziej doświadczonych snajperów – Dariusz Anduła. Rafał Roman
4 liga świętokrzyska
4. kolejka (27 sierpnia)
ŁYSICA BODZENTYN – HETMAN WŁOSZCZOWA 1:1 (0:0)
1:0 Mariusz Jaros (61)-karny, 1:1 Marcin Jarmuda (81)-karny
Sędziowała: Anna Adamska (Skarżysko). Widzów: 100.
ŁYSICA: Wróblewski - Dulęba (79. Stodulski), Kołodziejski Ż, Czerkaszyn (69. Chrzanowski), Kowalski, Trela, Gryz Ż, Pietrzyk, Garbacz (88. Niemaszewski), Kalista, Jaros Ż. Trener: Krzysztof Trela.
HETMAN: Dyras — M. Małek Ż, Rajek, Cegieła, Wroński Ż, G. Małek, Walasek (68. Michałek), Matuszewski (68. R. Wroński), Jarmuda, Rajczykowski, Orzeł. Trener: Jacek Pawlik.



