Ludwinek: Gągorowski jeszcze się przyda
Po zwycięstwie w zaległym spotkaniu z Lubrzanką w Kajetanowie beniaminek z Nowin wyszedł na pierwsze miejsce w czwartoligowej tabeli. Przed podopiecznymi Mariusza Ludwinka stawiano za cel utrzymanie, a okazuje się, że nieźle zamieszali w rozgrywkach. Nie do końca to dziwi, skoro w GKS Nowiny występują zawodnicy pokroju Przemysława Cichonia, Łukasza Górala, Pawła Mecha, ale szkoleniowiec stara się tonować nastroje.
Zwycięstwo w Kajetanowie, pozycja lidera. Bujacie już w obłokach?
Mariusz Ludwinek: Stąpamy twardo po ziemi. Kolejny cel to wygranie najbliższego meczu, a na to, że zostaliśmy liderem złożył się szereg przypadków, mieliśmy też sporo szczęścia. W Kajetanowie będąc zespołem kreatywnym nie wykorzystaliśmy kilku fajnych okazji i mogła nas spotkać kara. Ważne, by zachować pokorę i spokój. Trzeba myśleć o sobotnim meczu z Wierną, nie ekscytować się triumfem w Kajetanowie.
Trudno jest utrzymać w ryzach 22 chłopaków z ambicjami na granie?
Jak na czwartą ligę to pozytywny ból głowy, ale staram się rotować składem, dać grać wszystkim. W meczu maksymalnie mogę dokonać pięć zmian i zawsze ktoś zostaje niezadowolony, bo nie wyjdzie grać. Każdy dostanie swoją szansę.
Czy Łukasz Gągorowski nie wyszedł po przerwie w Kajetanowie, bo dostał żółtą kartkę siedząc na ławce rezerwowych?
Uznałem, że grając takich warunkach z Lubrzanką przyda nam się kto inny. Boisko było takie, nie inne i może mogłem go wcześniej wprowadzić, ale podjąłem inną decyzję. Wiem, że Łukasz się dąsa, to jego piłkarska złość i wiem, że nam pomoże nie raz.
Może wkurzony zagra z Wierną i poprowadzi GKS Nowiny do wygranej?
Może tak być, bo to gość, który potrafi grać w piłkę.
Waszym celem pozostaje utrzymanie w czwartej lidze?
To główny cel. Za nami 6 spotkań, a ile przed nami. Dwa słabsze mecze mogą wpędzić drużynę w kryzys, dlatego pozostajemy czujni. W piłce sytuacja się zmienia szybko i momentami zaskakująco. My robimy swoje – ciężko pracujemy i cieszymy się futbolem.
W czwartej lidze gra się inaczej niż w piątej?
Na pewno tu jest więcej lepszych zawodników, bardziej kreatywnych zawodników, gramy na lepszych boiskach, z wyjątkami i piłka daje więcej frajdy. Okręgówka była męcząca i wcale nie łatwa, do tego żeby z niej awansować trzeba było się sporo natrudzić. Według mnie poważny futbol zaczyna się w trzeciej lidze, ale w czwartej mamy do czynienia z jego namiastką. Trochę taktyki, strategii, nie tylko kopanina i walka, walka, walka. Na pewno da się zauważyć różnice między klasą okręgową, a czwartą ligą. Uważam, że czołowe zespoły z okręgówki nie odstają poziom wyżej. JKM Fot. Echo Dnia



