4 liga: Kamienna – Hetman 1:2
To nie był dzień ekipy Marcina Wróbla. Mimo zrywu w ostatnim kwadransie piątkowego spotkania z Hetmanem Włoszczowa i trafienia z rzutu karnego Artura Kidonia, Kamiennej Brody (IV liga świętokrzyska) nie udało się sięgnąć po choćby punkt. Dla gospodarzy to druga porażka z rzędu. – Pogoda sprzyjała grze w piłkę. Chciałem wymóc od zawodników więcej zaangażowania i mocnego wejścia w mecz. Niestety, nie udało się – stwierdził po ostatnim gwizdku arbitra szkoleniowiec miejscowych.
Trener Wróbel nie owijał w bawełnę, zwracając uwagę na cechy wolicjonalne, których jego zdaniem zabrakło. – Pod względem charakteru przegraliśmy. Przeszliśmy obok meczu. Zabrakło walki. Przeciwnik przewyższał nas w tym elemencie – powiedział szkoleniowiec Kamiennej. – W naszych poczynaniach nie było widać zadziorności i pazerności do tego, by wygrać każdy pojedynek jeden na jeden. Żałuję, bo miałem nadzieję, iż grając u siebie pokażemy przede wszystkim charakter i walkę – dodał wyraźnie niepocieszony.
Czy w głowie jego zawodników została jeszcze poraażka z Łysicą Bodzentyn (3:4, po czterech rzutach karnych dla drużyny Krzysztofa Treli i prowadzeniu Kamiennej do przerwy 3:1)? – Przyczyn przegranej z Hetmanem nie upatrywałbym w tym, że w głowie zawodników zostało tamto spotkanie. To był zupełnie inny mecz. Minął blisko tydzień, w trakcie którego mieliśmy czas na to, by zapomnieć o porażce z ekipą z Bodzentyna. W Kamiennej są dorośli ludzie, którzy z pewnością mają świadomość tego, w jaki sposób należy się przygotować do każdej, kolejnej ligowej potyczki. Jestem rozczarowany postawą zawodników. W obecnym futbolu, nawet na poziomie IV ligi bez zaangażowania, walki trudno jest cokolwiek zbudować. Jeśli te składowe są, można dokładać kolejne, czysto piłkarskie elementy. O to mogę mieć najwięcej pretensji – podkreślił trener Wróbel.
Gol na 2:1 dla Hetmana, padł po rzucie karnym. - W kolejnym meczu tracimy głupie bramki. Błędy w piłce są nieodzownym elementem, ale musimy postarać się zrobić wszystko by je jak najszybciej wyeliminować. Przegraliśmy drugi mecz z rzędu. Szkoda. Remis na pewno był w naszym zasięgu – zaznaczył opiekun Kamiennej. – Dobrym początkiem sezonu rozbudziliśmy apetyty kibiców. Rzeczywistość IV-ligowa już jest widoczna dla nas. W kolejnym spotkaniu, jeśli zabraknie u nas elementów o których wspominałem, nie będzie łatwo o punkty. Wiedzieliśmy z jakim rywalem przyjdzie nam się mierzyć. Hetman odkąd zatrudnił na stanowisku szkoleniowca Jacka Pawlika, rywalizuje praktycznie w niezmienionym składzie. To solidny ligowiec, który traci mało punktów i bramek – dodał trener Wróbel, który postawił na wariant ofensywny. W podstawowym składzie, nie zabrakło miejsca dla dwóch napastników (Piotr Pyskaty, Kamil Dziadowicz), dwóch skrzydłowych (Artur Kidoń oraz Piotr Jedlikowski), a także nastawionego na ofensywne akcje Mateusza Gajewskiego.
- Na papierze wydawało się, że więcej futbolowych argumentów jest po naszej stronie. Gol na 1:0 popsuł nasz plan, choć było jeszcze sporo czasu na to, by odrabiać straty. To był klucz do sukcesu. Przegrywaliśmy w obronie pojedynki. Brak agresywności względem przeciwnika miał istotne znaczenie. Popełniliśmy szkolne błędy, a futbol w takich sytuacjach bywa brutalny – stwierdził szkoleniowiec beniaminka IV ligi. Kamienną w kolejnym meczu czeka wcale nie łatwiejsze zadanie. Rywalem jeden z faworytów do wygrania rozgrywek – MKS Zdrój Busko. Jak przegrana z Hetmanem wpłynie na morale zespołu?
- Musimy jak najszybciej się podnieść. Nikt z nas nie powie, że od jutra zaczniemy wszystko wygrywać. Trzeba unikać takich sytuacji. Inaczej przystępuje się do meczu po dwóch porażkach z rzędu, niż po dwóch zwycięstwach. Zrobimy wszystko by porażkę wymazać z pamięci. Każdy kolejny mecz, będzie trudny. Przeciwnicy spoglądają na tabelę i sprężają się na Kamienną. Jestem przekonany, że będziemy przygotowani do starcia w Busku i wyeliminujemy to co złe. Tak by gospodarze nie mieli łatwych sytuacji do zdobycia goli – podsumował Wróbel. Rafał Roman
4 liga świętokrzyska
9. kolejka (22 września)
KAMIENNA BRODY – HETMAN WŁOSZCZOWA 1:2 (0:1)
0:1 Marcin Michałek (12), 1:1 Marcin Jarmuda (57)-karny, 1:2 Artur Kidoń (83)-karny
KAMIENNA: Dymanowski – Praga (84. Czerpak), Zięba, Kardas, Gajewski (55. Frańczak), Jedlikowski, Świątek, Sado (46. Maciejczak), Kidoń, Dziadowicz, Pyskaty (65. Niedbała). Trener: Marcin Wróbel.
HETMAN: Dyras – M. Wroński, Cholerzyński, Chuptyś, Jarmuda, M. Małek Ż, R. Wroński, Rajczykowski, G. Małek, Michałek, Krzysztofik (83. Lichosik). Trener: Jacek Pawlik.
Sędziował: Sławomir Skalski (Skarżysko-Kam.). Widzów: 100.



