Niebudkowe rezerwy
Asysta przy trafieniu Łukasza Górala, z którym na boisku współpracował wzorcowo, 3 strzały (2 celne i jeden niecelny), 4 udane dryblingi (2 nieudane), 3 przechwyty, 68 procent podań celnych (15-7, w tym 2 niecelne dośrodkowania) – liczby przedstawiają występ Wojciecha Niebudka przeciw Czarnym Połaniec bardzo pozytywnie, ale naszym zdaniem w skrzydłowym GKS Nowiny tkwią jeszcze duże rezerwy.
Niebudek lubi grać jeden na jeden, odnajduje się w dwójkowych, trójkowych akcjach kombinacyjnych, dobrze wychodzi na pozycję i ma przyzwoicie ułożoną stopę. Wcale nie należy do demonów szybkości, ale nadrabia to dobrym ustawianiem się na boisku. Nie ma problemu z zejściem do środka, zakończeniem akcji strzałem, na pewno jednak musi być zdecydowanie bardziej skoncentrowany. To zawodnik lubiący grać w piłkę, mający z tego przyjemność, ale w pewnych boiskowych sytuacjach powinien wyłączyć emocje. Raz źle przyjął piłkę, bo myślami był przy jakimś wydarzeniu sprzed 20 sekund, w innym momencie odpuścił doskok do rywala i Czarni wyprowadzili groźną akcję. Dwukrotne zagranie piłki ręką wynikało także z rozluźnienia i spowodowało frustrację u naszego bohatera. Jak się pojawia taki stan Wojtek ginie, czasami na minutę, dwie, kilka i potrzebuje udanego zagrania. Na pewno to zawodnik, którego stać na więcej i w czwartej lidze powinien częściej notować trafienia i asysty. On sam chyba doskonale zdaje sobie z tego sprawę, a przecież należy do grupy czwartoligowców, na których niektórzy kibice przychodzą na stadiony. Może takich fanów nie jest za wielu, ale na pewno Niebudek nie pozostanie obojętny. Sława o jego podcinkach w stylu Romario już dawno wykroczyła poza Kielce i Nowiny.



