Wiktor Długosz przeciw Wiśle
Wiktora Długosza uznaje się za duży talent, choć sam zawodnik doskonale zdaje sobie sprawę nad czym musi najwięcej pracować by mieć szanse coś w piłce osiągnąć. Najbardziej na bakier Wiktor jest z defensywą, ale w meczu z Wisłą Kraków w Centralnej Lidze Juniorów syn byłego parlamentarzysty starał się jak mógł by pomagać kolegom z zespołu w obronie. Czasami zdarzało mu się przysnąć, ale generalnie należy go oceniać pozytywnie.
Celne podania na poziomie 72 procent (13-5), odbiory 1, przechwyty 5, faulował 2, faulowany 3, główki wygrane 1 (bez przegranych), dryblingi udane 5, strzały zablokowane 2 – liczby dają obraz postawy Wiktora, ale trenera najbardziej cieszą chyba wycinki gdy angażował się w przeszkadzanie przeciwnikom.
Minuty Wiktora
3 – powalczył przy linii bocznej, akcja Wisły zahamowana
6 – przysnął i nie ruszły do pomocy koledze
31 – znowu lekka zawieszka, a powinien doskoczyć do wiślaka, bez konsekwencji
51 – najpierw złe przyjęcie piłki przed szesnastką gości, powalczył jednak o nią i nabił rywala zyskując rzut rożny
54 – zablokował kontrę Wisły
64 – bardzo wartościowy odbiór i zainicjowanie akcji zaczepnej Korony
75 – nie powalczył o piłkę na połowie Wisły, przez błąd w ustawieniu i poszła groźna akcja gości zakończona trafieniem, ale ze spalonego
To tylko kilka wycinków, ale ogólnie Długosz bardzo wypadł korzystnie i widać, że ma duży potencjał. Dostrzega lepiej ustawionych partnerów, umie dryblować i nie boi się nieszablonowych rozwiązań. Rezerwy tkwią w jego motoryce, warunkach fizycznych i powinien się przede wszystkim skupić na pracy, pracy i jeszcze raz pracy. Nic jeszcze w futbolu nie osiągnął, a dużo może przed nim.



