7 pytań do Radka Dejmka
Radek Dejmek od 2013 roku jest zawodnikiem Korony i rozegrał w jej barwach 118 meczów w ekstraklasie (strzelił 7 goli). Czeski środkowy obrońca wierzy, że największe sukcesy w ekipie żółto-czerwonych dopiero przed nim, a marzy mu się występ w finale Pucharu Polski na Stadionie Narodowym. Ktoś kto poznał smak europejskich pucharów, w przypadku Dejmka w zespole Slovana Liberec chętnie wróciłby na salony.
Triumf w Pucharze Polski czy wicemistrzostwo Polski?
Radek Dejmek: Puchar, bo trofeum to zawsze trofeum. Zdobycie takiego cennego lauru otworzyłoby nam drogę do Europy. Już kiedyś grałem ze Slovanem Liberec w eliminacjach Ligi Europy i w dramatycznych okolicznościach odpadliśmy z Dinamem Bukareszt. Po 3:0 na wyjeździe u siebie dostaliśmy w takim samym stosunku, a karne wygrał zespół z Rumunii. Wówczas moim kolegą z drużyny był Theodor Gebre Selassie, mający etiopskie korzenie reprezentant Czech, obecnie zawodnik Werderu Brema.
Gdybyś miał wybór i musiał zagrać to środek pomocy czy atak?
Zdecydowanie atak, bo stąd prowadzi krótsza droga do bramki przeciwnika. Na środku pomocy, szczególnie w Koronie nie muszę się produkować, bo mamy od tego ludzi. Kubie Żubrowskiemu nie zamierzam zabierać roboty.
Liberec czy Kielce do życia?
Vrlchabi, moja rodzinna miejscowość na pierwszym miejscu, potem Liberec, gdzie zakupiłem mieszkanie, a na trzecim miejscu Kielce. W Libercu są świetne warunki do uprawiania sportów, szczególnie zimowych. Po zakończeniu przygody z piłką może pojeżdżę amatorsko na nartach. W Kielcach też nie mogę na nic narzekać, czuje się tu wspaniale, nie narzekam też na polską kuchnię.
Polskie pierogi czy czeskie knedliki?
Pierogi macie świetne, ale jestem od dziecka wychowany na knedlikach. Zapraszam do skosztowania.
Wódka czy piwo?
Piwo, najlepiej po wygranych meczach. Moje ulubione to Pilsner.
Rugby czy football amerykański?
Rugby to bardziej europejska gra, oglądałem Puchar Świata i byłem pod wrażeniem umiejętności i waleczności zawodników i pieśni Nowozelandczyków. Pewne zwyczaje udało się nawet przenieść do szatni Korony.
Banik Ostrawa czy Sigma Ołomuniec?
Wolę Banika, bo choćby kibicowsko przypomina polskie klimaty. Na meczach w Ostrawie panuje świetna atmosfera, ale ja mam to na co dzień w Koronie. Cieszę się, że gram w ekstraklasie, a polscy kibice mogą być pewni, że przyjdą sukcesy w europejskich pucharach. /JKM/ Fot. Kamil Walas



