4: Kamienna – Neptun 2:4
Gdzie szukać pozytywów, po takim spotkaniu jak z Neptunem Końskie? Na razie odpowiedzi na postawione w ten sposób pytanie, próżno znaleźć. Ekipa beniaminka IV ligi świętokrzyskiej, nie sprostała liderowi, który w sposób bezlitosny wykorzystał każdy, najmniejszy błąd gospodarzy. Trener Kamiennej ma nad czym myśleć. Jego zespół od kilku ligowych kolejek – nie licząc wygranej 2:1 w Pucharze Polski na szczeblu okręgu z Łysicą – nie jest w stanie podnieść się na tyle, by zainkasować komplet punktów.
Przełamanie miało przyjść w sobotnim starciu z Neptunem, który w środku tygodnia toczył ponad 120 minutowy bój ze Starem Starachowice. Pierwsze minuty były obiecujące dla Kamiennej. Boiskowe role odwróciły się jednak, kiedy przyjezdni za sprawą Marcina Talera wyszli na prowadzenie. - W pierwszej połowie mieliśmy kapitalną sytuację do tego, by otworzyć wynik. Po kontrze mieliśmy przewagę w polu karnym Neptuna, ale nie udało się trafić do bramki. To kolejna, podobna sytuacja 3 na 1 w tym sezonie, której nie wykorzystujemy - ocenił spotkanie trener Marcin Wróbel. – W kluczowych momentach przewracamy się o własne nogi, albo brakuje nam szczęścia. Co powiedzieć po takiej porażce? Nadal nie wciągamy wniosków. Jak nie idzie, to nie idzie. Drużyna na dziś jest rozbita. Roszady w składzie niewiele dają. Przed wyjściem na murawę zwracałem uwagę na to, by nasza gra była prosta, bo w taki sposób najłatwiej i najszybciej zdobywa się gole. A bez tego, nie da się punktować. Zamiast wybierać proste rozwiązania, sami utrudniamy sobie życie – dodał doświadczony szkoleniowiec, który tym razem zdecydował się na jeszcze bardziej ofensywny wariant. Na prawej stronie czteroosobowego bloku defensywnego, pojawił się skrzydłowy Piotr Jedlikowski. W ten sposób opiekun Kamiennej chciał zaskoczyć lidera tabeli.
- Wychodzimy na boisko i najbardziej doświadczeni zawodnicy grają mocno nieodpowiedzialnie. Mecz za meczem, po takich sytuacjach tracimy bramki. Z uporem maniaka chcemy grać piękny futbol – zaznaczył trener zespołu z Brodów. – Goście de facto w niczym nas nie zaskoczyli. To my sami zaskoczyliśmy siebie, mało odpowiedzialną postawą. Pretensje możemy mieć tylko i wyłącznie do siebie. Granie na pograniczu strat i niedokładnych podań, na mokrej i grząskiej murawie nie było najlepszym pomysłem. Musimy się jak najszybciej podnieść, mocno uderzyć w pierś, bo nie wygląda to najlepiej. Każdy z zawodników. Nie spodziewałem się, że tak doświadczona drużyna, znajdzie się w tak trudnym położeniu – nie ukrywał zaskoczenia.
W Kamiennej potrzebny będzie wstrząs lub medyk, który przepisze lekarstwo na brak skuteczności? – Jeśli sami gracze nie wymagać będą od siebie więcej, nie wróży to najlepiej. Nie na tym sztuka polega by wprowadzać nerwowe ruchy. W wielu momentach było widać, że gramy nieodpowiedzialnie. Nie wiem czym to jest spowodowane. Niemoc postaramy się przezwyciężyć. Nie chciałbym za wiele mówić na ten temat, bo powtarzam się po raz kolejny. A efektu nie widać lub jest mało widoczny – mówił szkoleniowiec Kamiennej. Rafał Roman / Fot. Artur Kuroń
4 liga – 14 kolejka
28.10.2017, sobota
KAMIENNA BRODY – NEPTUN KOŃSKIE 2:4 (0:1)
0:1 Marcin Taler (28), 1:1 Kamil Dziadowicz (58), 1:2 Dominik Szymkiewicz (60), 1:3 Piotr Gardynik (69), 1:4 Michał Pilarski (85), 2:4 Piotr Jedlikowski (89)
Sędziował: Przemysław Białacki (Kielce). Widzów: 50.
KAMIENNA: Dymanowski - Jedlikowski, Kardas, Zięba, Gajewski, Niedbała (55. Pyskaty), Świątek, Dziewięcki (67. Maciejczak), Kidoń Ż (73. Frańczak), Czerpak Ż (74. Praga), Dziadowicz. Trener: Marcin Wróbel.
NEPTUN: Herda – Dutkiewicz, Rechowicz, A. Maciejewski, Ł. Skalski – Taler (65 Pilarski), D. Szymkiewicz, Armata, E. Supierz (60 P. Gardynik) – Sroka (85 Majchrzak), Zieliński.
ALIT OŻARÓW – PARTYZANT RADOSZYCE 2:1 (1:1)
Kacper Ziółkowski 7, Tomasz Woźniak 85 – Kuba Kos 38.
29.10.2017, niedziela
ŁYSICA BODZENTYN – NIDA PIŃCZÓW 2:1 (1:0)
1:0 Mirosław Kalista (22), 1:1 Piotr Gajda (49), 2:1 Mateusz Kołodziejski (66)
Sędziował: Tomasz Żołądek (Kielce). Widzów: 50.
ŁYSICA: Wróblewski - Pietrzyk (70. D. Chrzanowski), Kołodziejski, Czerkaszyn, Cielibała, Garbacz (82. Dulęba), Trela, Gryz, Kowalski, Jaros (90. Koprowski), Kalista. Trener: Krzysztof Trela.
APARTAMENTY – WARSZAWA





