Szałas: Nie napinam się
W sierpniu 2015 Dawid Szałas podpisał kontrakt z Legią i wydawało się, że bramy piłkarskiego raju stoją przed nim otworem. Wychowankowi Korony pobyt w stolicy nie wyszedł, czego on sam nie potrafi do dziś pojąć, wrócił do macierzystego klubu, a Legii przypomniał się w meczu Centralnej Ligi Juniorów, w którym strzelił dwa gole. Korona zremisowała z faworytem rozgrywek 3:3, a Dawid zebrał zewsząd pochlebne recenzje.
Dlaczego nie poszło ci w Legii?
Dawid Szałas: Myślałem, że sobie poradzę, ale w mojej ocenie nie dostałem w Legii prawdziwej szansy. Trener niby nie chwalił, powtarzał, że na mnie liczy, ale to się nie przekładało na minuty spędzone na boisku. Nie czułem się gorszy od kolegów, którzy grali, pracowałem ciężko na treningach i w duchu byłem zły, że głównie oglądam kolegów. Cztery mecze w Centralnej Lidze Juniorów, po 30, 30, 10 i 10 minut w pierwszym sezonie to było zbyt mało jak na moje ambicje.
Można się doszukiwać przyczyn pozasportowych przy twoich niepowodzeniach w stolicy?
Jak mówiłem nie miałem możliwości wykazania się. Cały czas byłem gotowy do gry, trener powtarzał, że zaraz dostanę minuty na boisku, a tu znowu tylko ławka, trybuny. No bo jak, niby dobrze wyglądasz, a nie możesz robić tego, po co jesteś w klubie, czyli biegać za piłką. Miałem słabsze momenty, doły, ale szybko się podnosiłem. Pozasportowe przyczyny? Nie znam, prowadziłem się i prowadzę dobrze, jestem nastawiony na sukces w futbolu i wierzę, że go osiągnę.
Dwie bramki wbite Legii w CLJ traktujesz jako osobisty rewanż?
Chciałem tylko udowodnić Legii, że straciła dobrego zawodnika. Cieszę się, że Korona dała mi ponownie szansę. Trener Wilman zarzucił temat, potem trener Marek Mierzwa chciał mnie ponownie, przekonał kogo trzeba, że warto postawić na Szałasa i jeszcze wykazał się cierpliwością. Zaczynałem w Kielcach jak on nowa i trochę czasu musiało upłynąć bym wrócił na właściwe tory. A bramki cieszą zawsze, niezależnie od tego komu je się aplikuje.
Koledzy z Legii gratulowali ci trafień przeciwko twojej niedawnej drużynie?
O dziwo tak. Wcześniej nie zwracali uwagi na moje gole, ale tym razem docenili. Czekałem na taki mecz i udało mi się w odpowiednim momencie złapać luz. Bywa tak, że bardzo czegoś chcę, aż się styki przepalają. Na Legię wyszedłem bez presji i zagrałem dobre zawody. Mogły być lepsze, gdybym wykorzystał jeszcze jedną okazję.
Jakie cele stawiasz sobie w futbolu?
Dwa razy trenowałem z zespołem seniorów Korony i myślę, że dałbym sobie radę w seniorskiej piłce. Dojrzewam, także w kwestii psychiki i wiem czego chcę. Cieszę się, że trener Mierzwa dużo ze mną rozmawia, mówi co mam poprawiać w swojej grze i ja się stosuje do tych wskazówek. Wiem, że trzeba ciężko pracować na sukces i nie boję się poważnych wyzwań. Jestem wdzięczny Markowi Mierzwie, bo można na niego liczyć w dobrych i złych okresach. Gdy moja forma była daleka od oczekiwań on powtarzał, że nie można się zniechęcać.
Na co stać Koronę w CLJ?
Na awans do półfinałów Mistrzostw Polski.
Dlaczego tak łatwo tracicie gole?
Problem tkwi w głowach. Czasami się podłamujemy, ale też nie raz reagowaliśmy jak trzeba po straconych bramkach. Dojrzewamy, a czas pracuje na naszą korzyść.
Oglądałeś Kamila Grosickiego w meczu Polska – Urugwaj?
Oczywiście. Kamil bazuje na szybkości, jak ja i im lepszym zawodników ma wokół siebie tym więcej korzysta zespół. W Koronie mogę liczyć na ciekawe podania między dwójkę rywali, na dobieg od Długosza, Piroga, Jopkiewicza, czy Gromulskiego. W tej kwestii nie mogę narzekać.
W reprezentacji Polski juniorów zaliczyłeś tylko dwa mecze?
Zdecydowanie tylko. Bartłomiej Zalewski, trener tej kadry mówił, że mam szanse na kolejne powołania, ale potem pojechałem do Aston Villi, przyplątała się kontuzja. W piłce pewnych rzeczy się nie przewidzi, a reprezentacyjnych aspiracji nie porzuciłem.
Dlaczego nie wzięła Cię Aston Villa?
Przez braki w defensywie, tak mi powiedziano. Trenowałem tam w świetnych warunkach, zobaczyłem piękny kompleks na tuzin boisk, zagrałem w atrakcyjnych sparingach, poczułem inny futbolowy świat. Gra tam się szybciej, trudniej, ale pobyt w Anglii przyniósł mi tylko korzyści.
Kiedyś będą żałować, że nie wzięli Szałasa?
Nie napinam się, robię swoje. Słowami wiele nie zdziałam, wartość trzeba pokazywać na zielonej murawie. Kibicuje mi cała rodzina, tata i mama dają rady, ale przede wszystkim ja sam wymagam dużo od siebie.
ZGŁOSZENIA DO GRUDNIOWEGO 2017 – TRÓJKI PIŁKARSKIE
Kategorie dziecięce i młodzieżowe
2010 i młodsi, 2009, 2008, 2007, 2006,
2005, 2004, 2003, 2001-2002, 1999-2000
OPEN
Medialna im. Adama Gołąba
Trofea Sport Poland im. Pawła Przednówka
Kobiety
Telefon: 601-766-794
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.



