Krystian Sornat: Nie dać się nabrać
Jak to wielu wychowankom Korony Krystianowi Sornatowi w wieku 18 lat wydawało się, że przeskok do seniorskiej piłki nie będzie stanowił żadnego problemu. Do Lechii Tomaszów przechodził z nadzieją na regularne występy, ale tak naprawdę nie dostał poważnej szansy od trenera Bogdana Jóźwiaka, byłego piłkarza m.in. Widzewa Łódź. 3 mecze w trzeciej lidze w rundzie, łącznie około 100 minut to prawie nic. – A miało być inaczej – mówi 20-latek, który rozstaje się z Lechią.
Koniec przygody z Lechią?
Krystian Sornat: Aktualnie pozostaje bez klubu. Wiązałem wielkie nadzieje z Lechią, trener mówił co innego, a nie dostawałem szans. Czasami trzeba było jeździć z drugą drużyną na okręgówkę, co już nie należało do przyjemności, bo uważam, że dałbym sobie radę dwa poziomy wyżej.
To dlaczego tak ci się nie ułożyła jesień?
Rozmawiałem ze szkoleniowcem Lechii i stwierdził, że powinienem grać u niego regularnie. To było przed sezonem, ale w trakcie rundy z młodzieżowców grali bramkarz i prawy obrońca. Co z tego, że mieliśmy fajne treningu, skoro ja nie mogłem uczestniczyć w meczach o stawkę. Traciłem czas, nie oszukujmy się.
Żałujesz przejścia do Lechii?
Byłem wściekły, że nie gram. Wydawało mi się, że pójdzie mi lepiej, ale w piłce seniorskiej obowiązują inne reguły. Jeśli ktoś na ciebie stawia masz większe możliwości do wykazania się, na mnie nie stawiał Jóźwiak w Lechii, ani trenerzy Czaja i Grzesik w rezerwach Korony. Zmarnowałem sporo czasu i teraz się zastanawiam czy jestem w stanie to nadrobić. Chłopaka w moim wieku przesiadywanie na ławie wykańcza. Może dobrym rozwiązaniem okaże się dla mnie przejście do Nidy Pińczów, gdzie rozegrałbym porządną rundę w czwartej lidze.
Tylko czwarta liga?
Mógłbym pójść wyżej. Znowu jakiś trener powie mi, że widzi mnie w pierwszym składzie i to okaże się kitem. Nie chcę dać się ponownie nabrać. Ta Nida to nie jest zła opcja, a ja wierzę, że udowodnię sam sobie, że nie warto mnie skreślać. W seniorskiej piłce nie ma sentymentów, nikt nie przejmuje się tym, kto jest wychowankiem jakiego klubu. Tacy gracze jak ja nie byli przygotowani do końca w Koronie na zetknięcie z poważnym futbolem. My dostawaliśmy za mało szans nawet by potrenować z pierwszym zespołem. Jak młody chłopak widzi wkoło, że nie wierzy się w niego to traci pewność i przyjemność z kopania piłki.
Michał Dziubek i Wiktor Długosz pojechali z seniorami Korony na obóz do Turcji. Zazdrościsz im?
Oczywiście, ale pozytywnie. Ja też myślałem kiedyś, że mnie spotka coś podobnego, lecz życie postawiło na inne scenariusze. Kibicuje kolegom z Korony, a w CLJ bardzo stara się trener Marek Mierzwa, który kiedyś powołał mnie na trójki, na Grudniowy. Poznałem smak tego turnieju, w którym ostatnio zabolało mnie odpadnięcie z Bangiem w 1/8 finału.
Ile wam zabrakło do wyeliminowania obrońcy tytułu?
Prowadziliśmy niedługo przed końcem 2:1, jednak Bang wyrównał i wygrał karne, które często przypominają loterię. Byliśmy blisko dokonania czegoś wielkiego, ale cóż… Następnym razem zajdziemy dalej, bo mamy w Realu Łaziska ekstra ekipę. Ja bardzo lubię grać na takich małych boiskach, szybka piłka, dynamika, emocje, znacznie fajniej i ciekawiej niż na piątkach. Mam nadzieję, że na następny Grudniowy stawię się jako zawodnik dobrego klubu z dobrej ligi. Fot. Radek Piasecki / Wajda Foto




