Rozjuszeni przez Polaków
Przed ośmioma laty Hiszpanie triumfowali w mundialu w RPA, pokonując kolejno Honduras, Chile, Portugalię, Paragwaj, Niemcy i Holandię. Może nie byłoby tego triumfu, gdyby nie falstart ze Szwajcarami. 16 czerwca 2010 w Durbanie Helweci za sprawą Gelsona Fernandesa zadali jeden cios Ikerowi Casillasowi, ale przede wszystkim skutecznie się bronili. Mimo spektakularnej wiktorii nie awansowali do 1/8 finału, bo bezbramkowo zremisowali z Hondurasem.
Pożegnanie z Hitzfeldem
Bój z Hiszpanami z Durbanu doskonale pamięta obecny kapitan kadry Szwajcarii, Stephan Lichtesteiner, który szykuje się do trzeciego występu w mundialu. W RPA jego drużyna narodowa zdobyła tylko jedną bramkę (średnia 0,33 na spotkanie) i w tabeli uplasowała się za Hiszpanią i Chile. Ottmar Hitzfeld (wygrywał Ligę Mistrzów z Borussią Dortmund i Bayernem) zbudował mocną ekipę, ale brakowało jej potwierdzenia w wynikach, bo nie wyszła z grupy w RPA, a potem sromotnie przegrała eliminacje ME 2012. Rozważano zwolnienie Hitzfelda, ale zdecydowano mu się pozwolić dalej budować zespół na miarę oczekiwań i rosnącego apetytu fanów. W kwalifikacjach MŚ 2014 Helweci dali popis, 7 zwycięstw, 3 remisy, bilans bramkowy 17-6 i wspaniała postawa młodych wilków takich jak Granit Xhaka i Xherdan Shaqiri dawały nadzieje na progres. Na finałach MŚ 2014 w Brazylii Szwajcarzy grali już dużo skuteczniej niż w RPA. 2:1 z Ekwadorem, 2:5 z Francją, 3:0 z Hondurasem (hat-trick Shaqiriego – dziś broni barw Stoke City) dały upragniony awans do 1/8 finału. Bój z Argentyną miał niesamowity przebieg, w 116 minucie Angel Di Maria dał prowadzenie faworytowi, a po chwili Bleron Dzemaili obił piłką słupek. Szwajcarzy nie mogli przeboleć, że nie doprowadzili choćby do dogrywki, ale Hitzfeld z podniesioną głową mógł rozstać się z drużyną narodową. Razem z nim odszedł też golkiper, Diego Benaglio, ale o obsadę bramki nie było powodów do zmartwień.
Koszmar z Saint Etienne
Następca Hitzfelda, też porządny fachowiec – Vladimir Petković nie majstrował zbyt dużo przy tym co mu zostawiono, a jeszcze pewne kwestie dopracował. Na Euro we Francji Szwajcaria mierzyła wyżej niż w 1/8 finału, a po remisie w grupie z gospodarzami kibice widzieli już świetnie zorganizowany team Petkovicia w strefie medalowej. W Saint Etienne najpierw humor popsuł im gol Kuby Błaszczykowskiego, potem znakomite obrony Łukasza Fabiańskiego, wreszcie pudło Granita Xhaki z konkursu karnych. Szwajcaria odpadała z imprezy tak jak w 2006 roku na mundialu bez porażki, ale to nie stanowiło żadnego pocieszenia. Koszmar z Saint Etienne zostawił trwały ślad w psychice podopiecznych Petkovicia (wcześniej pracował m.in. w Lazio), co widać było nawet po porażce z Portugalią, która sprawiła, że zamiast awansować bezpośrednio Helweci musieli jeszcze bić się w barażach. Na szczęście dwumecz z Irlandią Północną rozstrzygnęli na swoją korzyść (1:0 na wyjeździe – gol Ricardo Rodrigueza z karnego, 0:0 u siebie) i zdobyli przepustkę na mundial. W Rosji grupowymi rywalami zespołu Petkovicia będą Brazylia, Serbia i Kostaryka, a doświadczenie zdobyte w turniejach najwyższej rangi może tylko pomóc najpierw osiągnięciu 1/8 finału, a potem… No właśnie, oczekiwania sięgają nawet medalu.
Mistrzów dwóch
W 2009 roku Szwajcaria sięgnęła po mistrzostwo globu w kategorii U-17. Z tamtej ekipy w zespole Petkovicia grają rozgrywający Granit Xhaka (Arsenal) i napastnik Haris Seferović (Benfica). Ktoś powie, że mało, ale cały system szkolenia w alpejskim kraju funkcjonuje znakomicie. Wszystko jest poukładane, pieczę nad narybkiem sprawują fachowcy, a właściwie przeprowadzana selekcja służy reprezentacjom, z tą najważniejszą na czele. W rewanżu z Irlandią Północną Szwajcarzy wyszli tak: Sommer (1988, Borussia MG) – Lichtsteiner (1984, Juventus), Schar (1991, La Coruna), Akanji (1995, Borussia D.), R. Rodriguez (1992, AC Milan) – Xhaka (1992, Arsenal), Zakaria (1996, PSV) – Shaqiri (1991, Stoke), Dzemaili (1986, Bologna), Zuber (1991, Hoffenheim) – Seferović (1992, Benfica). Mamy obraz drużyny już w miarę dojrzałej, poukładanej taktycznie, która jeszcze nie odkryła wszystkich rezerw. Joker typu Breel-Donald Embolo (1997, Schalke) też może wejść na boisko i przesądzić o losach spotkania. Dzisiejsza Szwajcaria jest bardziej nieprzewidywalna niż ta z 2010 i 2014 roku i gotowa do zrobienia dużego kroku. Powtórki koszmaru z Saint Etienne nie wyobraża sobie nikt. /JKM/ Fot. Wajda Foto / Kamil Bielaszewski





