E (23): Sandecja – Korona 3:3
Po wygranej z Termaliką Koronę obwołano zdecydowanym faworytem potyczki z Sandecją, też w Niecieczy. Żółto-czerwoni w Meczu Przyjaźni przy wyjątkowo skromnej publice strzelili 3 gole, podobnie jak przeciw ekipie Macieja Bartoszka, ale, niestety także 3 stracili. – Klasowy zespół nie daje sobie wydrzeć prowadzenia 2:1 w takich okolicznościach – powiedział Gino Lettieri, choć w futbolu wszystko się przecież może zdarzyć.
Wstyd
Żal, że spotkanie na szczeblu ekstraklasy oglądało nieco ponad 1200 widzów, że Sandecja, klub z ponad 80-tysięcznego miasta nie posiada normalnego stadionu i musi się tułać po wioskach. Działacze Sandecji powinni też pomyśleć jak ugościć dziennikarzy, bo na sali konferencyjnej w przerwie i po końcowym gwizdku brakowało nawet herbaty i cytryny. Najlepsze wrażenie pozostawiła piękna i błyskotliwa pani rzecznik Anna Filipowicz, no ale ona sama elity dla Nowego Sącza nie uratuje. Piłkarze się starają, a w takich okolicznościach, gdy wszystko od dechy do dechy grają na wyjazdach zdobywają punkty i dzielnie walczą o uniknięcie degradacji. Korona trochę im pomogła, bo pozwoliła sobie na stratę kuriozalnych goli. – Sami sobie strzeliliśmy – podsumował Radek Dejmek.

Pojęcie faworyta
W ofensywie Korona prezentowała się korzystnie gdy na boisku przebywał Goran Cvijanović (gol + asysta), mnóstwo kłopotów defensywie Sandecji sprawiał też Nika Kaczarawa, na którym będzie można zarobić dużą kasę. Gościom nie udało się jednak pójść za ciosem i odskoczyć na różnicę dwóch goli, a w 71 minucie po kuriozalnym samobóju Diawa (błąd Alomerovicia) przegrywali. Senegalczyk zdołał się zrehabilitować i doprowadził głową (co za wyskok) do remisu 3:3, który tak naprawdę ich nie uradował. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że coś takiego jak pojęcie faworyta w lidze polskiej nie istnieje. /JKM/ Fot. Michał Stańczyk
Ekstraklasa – 23 kolejka
16.02.2018, piątek - Nieciecza
Sandecja Nowy Sącz – Korona Kielce 3:3 (1:2)
0:1 Goran Cvijanović 8 głową (asysta Rymaniak)
1:1 Filip Piszczek 23 prawą nogą (asysta Basta, piłka odbiła się jeszcze od Dejmka)
1:2 Nika Kaczarawa 40 prawą nogą (asysta Cvijanović, piłka odbiła się jeszcze od Piszczka)
2:2 Michal Piter-Bucko 48 prawą nogą (asysta Kolew)
3:2 samobójcza Djibril Diaw 71 prawą nogą (asysta Piszczek)
3:3 Djibril Diaw 80 głową (asysta Kiełb)
Sandecja: Gliwa – Basta, Szufryn, Kraczunow, Mraz – Grić, Piter-Bucko – Danek (85 Trochim), Piszczek, Małkowski (66 Brzyski) – Kolew.
Korona: Alomerović – Rymaniak, Dejmek, Diaw, Kallaste – Możdżeń (74 Cebula), Żubrowski – Jukić (66 Petrak), Cvijanović (66 Janjić), Kiełb – Kaczarawa.
Żółte kartki: Piter-Bucko, Piszczek, Mraz (Sandecja), Żubrowski (Korona).
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Widzów: 1252.




