Mojecki: Minimum 15
Jak ktoś ma w piłkarskim CV Koronę Kielce i Arkę Gdynia, choćby grupy młodzieżowe i w wieku 29 lat tuła się po czwartej lidze, czyli na piątym poziomie rozgrywkowym to nie może być zadowolony. Bynajmniej Karol Mojecki, który niedawno przeniósł się z ŁKS Łagów do Naprzodu Jędrzejów nie szaleje z tego powodu ze szczęścia, co nie przeszkadza mu stawiać sobie ciekawe cele. – Piłka cały czas mnie cieszy – podkreśla.
Mateusz Szwoch?
Karol Mojecki: Bardzo dobry zawodnik, z którym razem grałem w Arce Gdynia drużynie Młodej Ekstraklasy. Mateusz jest o 4 lata ode mnie młodszy, ma duże możliwości i już może się pochwalić niezłymi osiągnięciami w futbolu. Do wszystkiego doszedł ciężką pracą, był cholernie ambitny, zawzięty i jego przykład pokazuje, że warto walczyć o marzenia.
Szwoch na początku tego sezonu musiał wrócić z Legii do Arki, co można uznać za sportową degradację. Tak jak w twoim przypadku przenosiny z ŁKS Łagów do Naprzodu Jędrzejów?
Z Arką Mateusz, z którym cały czas utrzymuje kontakt sięgnął po Puchar Polski, w Legii zagrał sobie w europejskich pucharach, więc chyba nie można mówić o degradacji, bo pozostaje w ekstraklasowym kręgu. Nie można porównywać moich przypadków do jego, a jak się spojrzy w tabelę czwartej ligi świętokrzyskiej to ŁKS Łagów jest niżej od Naprzodu Jędrzejów.
Jakie są wiosenne oczekiwania w Naprzodzie?
Chcemy utrzymać lokatę w czołówce tabeli. Każdy w klubie czeka z utęsknieniem na wznowienie rozgrywek ligowych, a tak naprawdę nie wiemy na co nas stać. Naprzód z jesieni i wiosny to inne drużyny, Grzegorz Opara dokonuje przebudowy i liczę, że mu pomogę. Powiedziałem sobie, że muszę strzelić w rundzie wiosennej 15 goli. Dodam, że ta piętnastka to minimum.
Dlaczego tak często zmieniasz kluby?
Chyba nie tak często, w Spartakusie spędziłem półtora roku, w Łagowie też półtora. Wielu moich kolegów częściej zmienia barwy.
Kontynuujemy dlaczego. To dlaczego tylko czwarta liga świętokrzyska?
Do końca sam tego nie wiem. W naszym regionie brakuje klubów z pierwszej, drugiej ligi, w pobliżu Kielc prócz Korony w trzeciej gra tylko Spartakus Daleszyce. Skauci jakoś do nas nie przyjeżdżają, bo też widzą, że młodzież nie ma gdzie dostawać szans i mnóstwo chłopaków się marnuje i ginie w niższych klasach. Nie zamierzam obwiniać kogoś o swoją sytuację, bo w wielu momentach sam mogłem podjąć inne kroki. Nie ma jednak sensu się teraz nad tym zastanawiać, a ja nadal cieszę się piłką. Chciał mnie Naprzód to przyszedłem i mam zdobywać gole, dużo goli.
Ze Spartakusa odszedłeś ze względu na konflikt z trenerem Kozubkiem, z Łagowa z powodu konfliktu z trenerem Jaworkiem?
Konflikt to za mocne słowo. Dariusza Kozubka uważam za świetnego trenera, dużo skorzystałem na współpracy z nim, stuprocentowym profesjonalistą, który sprawdziłby się w lepszym regionie. O moim odejściu z Dallas zadecydowały inne aspekty, ale nie mam do nikogo pretensji, a teraz kibicuje temu zespołowi w walce o utrzymanie w trzeciej lidze. W Łagowie też mi się grało fajnie, strzelałem gole, ale w pewnym momencie dała o sobie znać rozbieżność zdań z Pawłem Jaworkiem. Żeby było jasne – Jaworka cenię wysoko, prowadzi ciekawe treningi, cały czas chce się uczyć i żyje sprawami zespołu, zawodników. Jego atutem, a zarazem problemem jest wybuchowość. Żebym nie został źle zrozumiany, czasami emocje wpływają pozytywnie na szkoleniowca, czasami nie, bo wydaje mi się, że Jaworek w trakcie meczów niektóre zmiany, czy zawodników, czy ustawienia mógłby dokonywać inaczej. To tylko moja uwaga, a jestem przekonany, że obecny trener Łagowa też w piłce się wybije, bo szkoda by się marnował w czwartej lidze świętokrzyskiej.
Był jakiś trener, który ci pasował?
Dariusz Kozubek. Podkreślam to, by obalić mit o tym jaki Karol Mojecki jest konfliktowy, a Darek sam może potwierdzić, że ze mną się dogadywał. Nie jestem gościem, który narzeka na trenerów.
Kiedyś jak grałeś w trzeciej lidze w Łysicy mówiono, że z taką szybkością marnujesz się na tym poziomie. Jakie miałeś odczucie?
Karol Drej powiedział kiedyś, że nie wykorzystuje swojej szybkości, przyspieszenia nawet w połowie. Chyba się z nim zgadzam, ale moja piłkarska przygoda potoczyła się tak, nie inaczej. Czasu już nie cofnę.
Winisz siebie za to, że grasz tylko w czwartej lidze świętokrzyskiej, czyli na piątym szczeblu rozgrywkowym?
Oczywiście. Zabrakło mi trochę cierpliwości, chłodnej głowy, czasami wsparcia od pewnych osób. Mam już 29 lat i nie zamierzam płakać nad swoim losem, tym bardziej, że robię to co lubię. Wziął mnie Naprzód to dla zespołu z Jędrzejowa będę strzelał gole, jeszcze ostatniego słowa nie powiedziałem. Kończąc mogę tylko stwierdzić, że żal, że w naszym zapomnianym regionie marnuje się tylu fajnych chłopaków. Śledzik, Mianowany, Fryc, Puchrowicz – takie nazwiska mi się nasuwają, a mógłbym jeszcze wymienić kilkadziesiąt. Talenty u nas marnują się na pęczki, a działacze niewiele robią, żeby to zmienić. Młodzież potrzebuje właśnie ich konkretnej pomocy.






