Kozubek czeka na wiosnę
W kolejce numer 18 w czwartej lidze świętokrzyskiej odbyły się 3 z zaplanowanych 9 meczów, cała seria 19 stoi pod znakiem zapytania, wcześniej odwołano także spotkania 1/8 finału Pucharu Polski. Zamiast myśleć o aspektach sportowych trenerzy i piłkarze z tej klasy rozgrywek śledzą prognozę pogody i czekają na prawdziwą wiosnę. Dariusz Kozubek, szkoleniowiec Lubrzanki Kajetanów już nie może się doczekać… słońca.
Tyle czasu przygotowujecie się do rundy wiosennej, a tu na jej starcie trzeba odwoływać mecze. Trudno pracować w takich okolicznościach?
Dariusz Kozubek, grający trener Lubrzanki Kajetanów: Nic przyjemnego i ciągle kolejne wątpliwości, znaki zapytania. Najpierw odwołano puchar, przez zmrożone boisko. W lidze też nie udało się ruszyć zgodnie z planem, bo murawa nie nadawał się do gry, była jak gąbka. Aura się poprawiła, ale znowu czekają nas mrozy i nie spodziewam się, żeby najbliższa kolejka została rozegrana w terminie.
Znasz jakąś receptę na poprawę sytuacji w tej porze roku w czwartej lidze świętokrzyskiej?
Może powinniśmy wznawiać rozgrywki później, około 25 marca. W pierwszej kolejce po zimowej przerwie odbyły się trzy mecze i założę się, że wcześniej te zespoły grały sparingi tylko na sztucznej nawierzchni. Potem trudno się przestawić na naturalną trawę. Według mnie można grać sezon dłużej, do końca czerwca i bardziej wykorzystywać terminy majowe, gdy jest ciepło.
Jesienią też przekładano sporo meczów. Wniosek z tego taki, że regionu świętokrzyskiego nie stać na 18 klubów w czwartej lidze?
Dożyjemy czasów, kiedy wszyscy będą dysponować pięknymi placami. Póki co kluby, głównie utrzymywane z gmin ledwo wiążą koniec z końcem, chcą po prostu przetrwać. Nawet trzecioligowy Spartakus Daleszyce ma problemy z infrastrukturą. Na teraz 18 to zbyt wiele klubów na czwartą ligę.

Świętokrzyski związek nie powinien poważniej pomóc klubom?
Kluby utrzymają związek, wnoszą opłaty i zasługują na godne wsparcie, na przykład w zakresie sprzętu. Skoro manekin do muru do ćwiczeń kosztuje około 500 złotych, a na zajęcia jest potrzebnych aż 5 to nie trzeba być wybitnym matematykiem by wyliczyć koszta. Takich zmartwień trenerom nie brakuje, a wymaga się wyników z drużynami i przygotowania zawodników do występów w wyższych ligach.
Kiedyś w ekstraklasie i dawnej drugiej lidze grano na śniegu, w błocie i nikt nie narzekał. Teraz nie można?
My nie mieliśmy do dyspozycji sztucznych boisk do trenowania, grania sparingów, ale nikt nie narzekał. Czasami grało się mecze ligowe na śniegu, błocie, ale moje piłkarskie pokolenie miało pasję. Teraz parę stopni na minusie i już młodzi marudzą. Moim zdaniem obecna piłkarska młodzież jest leniwa, a przede wszystkim brakuje jej chęci. Trudno jednak porównywać sytuacje obecne do tych sprzed 20, a nawet 10 lat.
Rozgrywanie spotkań o punkty w czwartej lidze na błotnistych, lub zmrożonych murawach nie mija się z celem?
Proszę zobaczyć jak w ekstraklasie przy minusie na termometrze mało ludzi przychodziło na stadiony. To co mówić w takim razie o czwartej lidze. Nie ma sensu kopanie piłki na boisku przypominającym gąbkę, ważny aspekt to też zdrowie zawodników. Wypadałoby się w następnym sezonie pochylić nad kwestią terminarza rozgrywek. A teraz? Czekam z niecierpliwością na wiosnę. /JKM/ Fot. Krystian Balicki / Karol Barwicki




