Viktoria… czeska
Legii mocno nasyconej cudzoziemcami w europejskich pucharach 2017/18 już latem rozstała się z europejskimi pucharami, a taka Viktoria Pilzno biła się w nich do 15 marca. W wyjściowej 11 na rewanż ze Sportingiem Lizbona Pavel Vrba znalazł miejsce dla 9 Czechów, uzupełniał ją duet Słowaków. Gospodarze napędzili stracha ekipie z Półwyspu Iberyjskiego, odrobili dwubramkową stratę z Lizbony i dali się złamać dopiero w dogrywce.
Viktoria Pilzno to przykład do naśladowania dla naszych klubów, do którego chętnie się odwołują, ale i tak czynią na przekór. Polscy działacze wolą sprowadzać obcokrajowców, często kiepskich, w Viktorii stawia się na szkolenie młodych, przede wszystkim swoich. Pavel Vrba, gość, który zbudował fundamenty klubu z Pilzna po powrocie do Pilzna po przeszło 3,5 roku (pracował z pierwszą reprezentacją Czech i w Andżi Machaczkała) miał bardzo trudne zadania na różnych frontach. Z krajowego pucharu piłkarze Viktorii odpadli stosunkowo szybko (przegrali ze Slovacko 2:3), ale najpierw awansowali do grupy Ligi Europy, potem z niej wyszli, a jesienią zdominowali rozgrywki krajowej elity. Spartę Praga prowadzoną przez Włocha Andreę Stramaccioniego ograli na Letnej 1:0, Slavia w takim samym stosunku poległa w Pilznie. Slavię sponsorowaną przez Chińczyków latem zasilili tacy zawodnicy jak Ruslan Rotan (Ukraina), Danny (Portugalia) – znany z Zenitu Sankt Petersburg, Halil Altintop (Turcja), Miroslav Stoch (Słowacja). Nie są to nazwiska pierwsze lepsze, ale ponoć nie zawsze nazwiska grają. W Viktorii Pilzno stawia się przede wszystkim na Czechów i jeszcze zarabia na transferach. W 2017 roku do Brighton odszedł Ales Mateju (2,5 mln euro), w 2013 do Freiburga Vladimir Darida (4 mln euro), w 2012 do Wolfsburga Petr Jiracek (4 mln euro). Może nie są to szokujące sumy, ale to co najlepsze ma dopiero nadejść. Viktoria prowadzi bardzo wyważoną politykę kadrową, nie sprzedaje piłkarzy hurtowo, a stabilizacja daje wartościowe wyniki. Mistrzostwo Czech 2011, 2013, 2015, 2016, wicemistrzostwo 2014, 2017, Puchar Czech 2010, Superpuchar Czech 2012, 2016, a na dodatek niezłe występy na arenie międzynarodowej, gdzie klub, który w 2003 roku wywalczył awans do krajowej elity dzielnie walczył z płacącymi znacznie większe pieniądze zawodnikom armadom ze znacznie bogatszych lig. W Champions League Viktoria toczyła boje z AC Milan, Barceloną, Bayernem, Manchesterem City, potrafiła ograć CSKA Moskwa, BATE Borysow. W Lidze Europy była w stanie pokonać Atletico Madryt, dwukrotnie Napoli, Olimpique Lyon, teraz tak jak w 2012 roku zwyciężyła Sporting Lizbony. Pyrrusowa wygrana została nagrodzona przez miejscowych kibiców rzęsistymi brawami, to kolejny powód do dumy dla miasta w piłce nożnej górującego nad Pragą. W czeskiej elicie podopieczni Pavla Vrby są liderem z 7 punktami przewagi nad Slavią i aż 14 nad Spartą (zajmuje piąte miejsce), a na dodatek mają mecz zaległy do rozegrania. Viktoria Pilzno nie patrzy z zazdrością na stołecznych gigantów, tylko robi swoje, działa skutecznie, a trenerzy zatrudnieni w klubie są niemal gwarancją tego, że w najbliższych latach w świat stąd pójdzie mnóstwo talentów. Cierpliwość Viktorii wygrywa z praską kasą, Pilzno pokazuje się też regularnie w futbolu międzynarodowym, a zwycięstwo ze Sportingiem tylko unaoczniło, że o przypadku nie ma mowy. Z Czech Jaromir Kruk




