Anglicy w Bielsku
W Polsce co by się nie zrobiło, to zawsze znajdą się tacy, co narzekają. Dostaliśmy organizację finałów MŚ U-20 – źle, ubiegamy się o organizację turnieju finałowego Ligi Narodów UEFA – źle, mamy kadrę U-20 – nie pasuje, a jak przyjedzie do nas ekipa Anglii U-20 to się kwestionuje jej jakość. W tym niby trzecim sorcie w Bielsku-Białej przy rekordowej publice pokazał się Sam Field, gość który wygrywa rywalizację w West Bromwich z Grzegorzem Krychowiakiem. Na dodatek z ławki wszedł Keinan Daivis z Aston Villi Birmingham – w tym sezonie 28 meczów w Championship.
Anglia ostatnio może pochwalić się wielkimi sukcesami w futbolu młodzieżowym. Mistrzostwo świata U-20, mistrzostwo Europy U-19, półfinał w ME U-23. Lista wyników imponująca, a w niedalekiej przyszłości mocno zyska na tym pierwsza reprezentacja Albionu. Na co dzień młodzi angielscy piłkarze muszą rywalizować z zaciągiem zagranicznym, a psują ich także pieniądze, bo na Wyspach płaci się słono nawet juniorom. Dużo zależy od samozaparcia, charakteru, mentalności, na co zwracał uwagę Keith Downing, opiekun zespołu U-20, który ściągnął do Bielska-Białej rekordową publikę (13745). Na tle teamu z futbolistami West Ham, Crystal Palace, Arsenalu, West Bromwich Albion, Leicester City, Southampton, Bristol City, Aston Villi, Barnsley Polacy pokazali futbol nieźle zorganizowany, poukładany, ale trochę brakowało im argumentów w ofensywie. Szwankowały dośrodkowania, w szesnastce gości zawodnicy Dariusza Gęsiora przegrywali pojedynki główkowe. Najbliżej trafienia Polska była po indywidualnych i dwójkowych przebojach, a gdy z boiska wyleciał Aaron Wan-Bissaka (czerwona kartka) wydawało się, że padnie zwycięski gol. Padł, ale dla Anglii, a jego Strzelcem był Keinan Daivis, wielka nadzieja Aston Villi, klubowy kompan Johna Terry’ego. Zaryzykowaliśmy wyjściem Bartłomieja Drągowskiego, lecz bramkarz Fiorentiny nie dostał okazji by pokonać… bramkarza West Hamu. Wynik meczu Elite Group UEFA z Anglią nie zadowolił Gęsiora, uczestnika Turnieju Grudniowego (pozdrowienia od niego dla Krzysztogfa Niburskiego), ale takie mecze warto grać. Dla dobra polskiego futbolu.





