E (29): Korona – Lechia 1:0
Rzut karny dla Korony. Strzał Gorana Cvijanovicia broni Dusan Kuciak, ale arbiter nakazuje powtórkę (za wbiegnięcie Stevena Vitorii w pole karne). W niej Słoweniec uderza nad poprzeczką i zaczynają się… ciężary. Korona powinna spotkanie z Lechią wygrać znacznie wyżej niż 1:0, ale zmarnowała kilka bardzo dobrych okazji. Przed pierwszym półfinałem Pucharu Polski z Arką trudno powiedzieć w jakiej formie są żółto-czerwoni.
Prowadzenie Korony to w największym stopniu zasługa Marcina Cebuli, który poszedł do końca za piłką, ograł rywali i dograł do wbiegającego w pole bramkowe Gorana Cvijanovicia. Cebula był najlepszym aktorem potyczki rozegranej w Wielką Sobotę. Z minuty na minutę gra Korony wyglądała coraz bardziej nerwowo, a po wejściu Sławomira Peszko obrońcy gospodarzy mieli znacznie więcej pracy. Dziwnym trafem reprezentant Polski został posadzony przez Piotra Stokowca na ławie i przez to siła ognia Lechii została zminimalizowana. Lechia to drugi, po Termalice zespół, który kielczanie ograli w sezonie dwukrotnie, a po świątecznej wiktorii podopieczni Gino Lettierego przypieczętowali swój awans do lepszej ósemki. Fot. Kamil Walas
Ekstraklasa – 29 kolejka
31.03.2018, sobota
Korona Kielce – Lechia Gdańsk 1:0 (1:0)
1:0 Goran Cvijanović 18 prawą nogą (asysta Cebula)
Goran Cvijanović (Korona) w 33 minucie nie wykorzystał karnego – nie trafił w bramkę.
Korona: Alomerović – Rymaniak, Kovacević, Dejmek, Kallaste – Żubrowski, Petrak – Gardawski (56 Kosakiewicz), Cvijanović (76 Janjić), Cebula (67 Kiełb) – Kaczarawa.
Lechia: Kuciak – Nunes, Nalepa, Vitoria, Wawrzyniak – Łukasik, Borysiuk (74 Sławczew) – Flavio Paixao, Lipski, Mladenović (46 Peszko) – Kuświk (55 Haraslin).
Żółte kartki: Dejmek, Kallaste, Kiełb (Korona),
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 7788.



