Furtok: Kawa od Zająca
Jan Furtok, legenda GKS Katowice w 1986 roku sięgnął z tą drużyną po Puchar Polski. Trofeum jako pierwszy na Stadionie Śląskim odebrał Krzysztof Zając, kapitan Gieksy, dziś prezes Korony Kielce. 36-krotny reprezentant Polski, dawna gwiazda Bundesligi (Hamburger SV, Eintracht Frankfurt) życzy kumplowi z boiska kolejnego finału PP, tym razem w nowej roli i zapowiada, że trzyma kciuki za podopiecznych Gino Lettierego.
Śledzi pan projekt Korona prezesa Krzysztofa Zająca?
Jan Furtok: Oczywiście. Korona gra fajną piłkę od początku sezonu. Kiedy Krzysztof Zając zostawał prezesem wiele osób w niego nie wierzyło, ale on robił swoje. Sporo pomysłów mu wypaliło i teraz może być dumny z Korony, która znajduje się w górnej połówce ekstraklasy i ma szansę na zdobycie Pucharu Polski. Pamiętam Krzyśka z boiska, był takim dostojnym graczem, który bazował na ustawianiu się, a za walkę z pary stoperów Gieksy odpowiadał Piotrek Piekarczyk.
Korona może zdobyć Puchar Polski?
Do finału pewnie awansują, ale po ciężkim boju w Gdyni z Arką. Zapowiada się, że na Narodowym zagrają z Legią i nie będą faworytem, ale… Krzysiek Zając pewnie pamięta finał z 1986 roku na Śląskim. To Górnik Zabrze miał nas zbić, a dostał 4:1. Finał wyzwala u zawodników dodatkowe pokłady energii. W Górniku było mnóstwo reprezentantów Polski, z Jankiem Urbanem na czele, lecz my zagraliśmy bez kompleksów.
Wyobraża pan sobie Zająca z trofeum po 32 latach czekania?
Tego mu życzę i czekam na zaproszenie na kawę. Czy do Kielc, czy Warszawy na finał nie ma różnicy, mam nadzieję, że prezes znajdzie czas. Na pewno Krzysiek może być dumny z Korony, ale będzie uznany za kozaka jak ekipa Gino Lettierego osiągnie coś konkretnego. Najlepiej zdobędzie Puchar Polski i awansuje do europejskich pucharów.
W kolejnym sezonie w ekstraklasie dojdzie do potyczek Korony z GKS Katowice?
Mam taką nadzieję. W GKS stworzył się kolektyw, drużyna z prawdziwego zdarzenia, na boisku znająca swoją wartość. Liczę na awans i przyjazd jesienią do Kielc do zdobywcy Pucharu Polski. Wtedy napijemy się kolejny raz kawy z Krzyśkiem Zającem. Oby tylko była gorąca. /JKM/ Fot. Wajda Foto / Kamil Walas



