Lubrzanka zasługuje na szacunek
Karol Zwierzyński to jeden z filarów zespołu Lubrzanki Kajetanów. Według wielu osób obserwujących zmagania w czwartej lidze świętokrzyskiej mógłby grać w piłkę na wyższym poziomie. Sam zawodnik zdaje sobie sprawę ze swoich mankamentów, a dzięki pracy z trenerem Dariuszem Kozubkiem chce poczynić poważny progres. Teraz kluczową kwestią jest dla niego runda wiosenna w Lubrzance, a co będzie dalej?
O co wiosną walczy Lubrzanka?
Karol Zwierzyński: Mamy dość wąską kadrę i nie ma co się oszukiwać – priorytetem dla nas jest utrzymanie. Ciężko jest grać co trzy dni mecze jak się ma 16 zawodników do dyspozycji, ale mimo wszystko jestem spokojny. Nie brakuje nam doświadczonych graczy i mam nadzieję, że poprawimy naszą skuteczność, bo marnujemy za dużo okazji i… karnych.
Dlaczego tak mało ludzi liczy kadra Lubrzanki?
Odbija się na nas czkawką brak zespołów juniorów. Za kilka lat to się pewnie zmieni, bo do głosu dojdą roczniki 2007, 2008, 2009, ale teraz musimy sobie radzić w takich, a nie innych realiach. Kiedyś więcej chłopaków garnęło się do futbolu. Przychodziło się po szkole i grało w piłkę non stop, nikt nie musiał nas zachęcać. To się zmieniło, niestety... Powodem pewnie też jest deficyt ludzki, ale w końcu kluby takie jak Lubrzanka zasilą piłkarze oszlifowani w szkółkach piłkarskich, których systematycznie przybywa.

Z jakiego powodu wielu zawodników omija szerokim łukiem Kajetanów?
Wynika to ze stereotypów, błędnych stereotypów. Może Lubrzanka nie płaci jakiś oszałamiających pieniędzy, ale wszystko w terminie. Nie wiem na jakiej podstawie ludzie oceniają źle Zenobiusza Foksa i jego braci, którzy wykonują kawał fantastycznej roboty, poświęcają swój własny czas i pieniądze dla klubu. Muszą sobie radzić z różnymi przeszkodami, nieżyczliwością innych, ale nic ich nie zniechęca. Gdyby nie rodzina Foksów Lubrzanki już by nie było, a przecież parę lat temu zespół seniorów grał na szczeblu trzeciej ligi. W gminie jest kilka klubów i trzeba nie dzielić dotacje. To nie jest łatwa rzeczywistość, mimo tego poprawia się infrastruktura i organizacja. Trudno porównywać Kajetanów do Nowin, gdzie jest jeden klub, bogata gmina i bardzo dobre warunki dla piłki nożnej, ale występujemy w tej samej klasie rozgrywkowej. Co by nie powiedzieć Lubrzanka zasługuje na szacunek, a trudno się wypowiadać o Zenobiuszu Foksie, jak się go w ogóle nie zna.
Da się wypromować z Lubrzanki?
Oczywiście, że tak. Zawodnicy, których skreślono w Koronie czy Orlętach mogą znaleźć swoje miejsce w Lubrzance, ograć się i podnieść swój poziom. Tylko grając, rywalizując z kimś można się rozwijać. Czwarta liga świętokrzyska daje więcej niż gra w ligach juniorskich, ale najwięcej zależy od indywidualnego podejścia zawodnika. Jeśli ktoś chce ciężko pracować ma większe szanse na dokonanie czegoś w sporcie. A w Lubrzance grało wielu dobrych piłkarzy, najlepszym przykładem jest Krzysiek Sobieraj, który odbudował się w Kajetanowie, a potem z Arką sięgnął po Puchar Polski i Superpuchar.

Jak ci się współpracuje z Dariuszem Kozubkiem?
9 lat jestem w Lubrzance, zetknąłem się z kilkoma bardzo dobrymi szkoleniowcami, ale dzięki Dariuszowi Kozubkowi zyskałem inne spojrzenie na futbol. Dostrzegam wiele, na co nie zwracałem uwagi. Dużo czasu poświęcam teraz taktyce, a nasz obecny trener podchodzi do każdego szczegółu profesjonalnie.
Zaskakuje Cię, że Kozubek znalazł się w Lubrzance?
Osiągał znakomite wyniki w Spartakusie, ale nie tylko to świadczy o jego fachowości. Trener z takim podejściem do futbolu, z taką pasją powinien pracować w wyższej lidze, ale cóż… Ja cieszę się, że mogę się dużo nauczyć od niego w Kajetanowie.
Ta runda będzie twoją ostatnią w zespole Lubrzanki?
Jakieś spekulacje się pojawiały, ale zostały ucięte. W tej rundzie chcę pomóc Lubrzance w utrzymaniu i poczynić wyraźny postęp piłkarski. Wcześniej mnie chwalono, ale nie byłem do końca zadowolony, bo brakowało mi liczb, czyli trafień. Postawiłem sobie za cel poprawę statystyk. Co się wydarzy latem? Jeśli odejdę to musze być zadowolony ja i Lubrzanka. Trzeba być w porządku wobec takich ludzi, którym tyle zawdzięczam.



