Koło fortuny
Karol Snarski, Ulubieniec Publiczności na Grudniowym 2012 piłkarską karierę zawiesił parę lat temu, ale robi mnóstwo ciekawych rzeczy i dba o swój rozwój. Ceniony w regionie świętokrzyskim kucharz (nie okrętowy) wystąpił niedawno w castingu do programu Koło Fortuny i był bardzo zadowolony wychodząc ze studia. – Chciałem poczuć adrenalinę i zaimponować Robertowi Sadzy – przyznał bohater ze szklanego ekranu.
Jak ci poszło w castingu do Koła Fortuny na TVP 2?
Karol Snarski: Sam się zgłosiłem, bo mam potrzebę zaistnienia w telewizji i i pragnąłem udowodnić ludziom, że coś sobą reprezentuje. Nie wstydzę się swoich zdolności, a do Koła Fortuny podszedłem na pełnym luzie, bawiłem się tym. Powiedziałem na castingu o sobie, takie podstawowe informacje, ile mam lat, skąd jestem, czym się pasjonuje, odpowiadałem na pytania.
Jak Ci poszło w tym teście?
Z 20 pytań odpowiedziałem na 3, lub 4, lecz nie to było najważniejsze. Poznałem wspaniałych ludzi, z takich miast jak Kraków, Poznań, Zabrze, Lublin, wymieniliśmy poglądy. Chcę się dostać do tego programu, by zobaczył mnie Robek Sadza, by mógł się mną zachwycać pijąc piwo w domu, bo on przecież głównie to robi. Czekam na telefon z telewizji.
Słyszałeś o tym, że Robek był dobrym piłkarzem?
A niby gdzie? Prędzej Marcin Dziarmaga odleci w kosmos niż Sadzka się nauczy grać w piłkę. On tylko opowiadał, że coś tam kopie, a nie umie nawet skopać grządki. Śmieszy mnie ten jego pseudonim Harnaś. Jaki niby z niego harnaś? Robka widzę w teledyskach Sławomira, dziwię się, że nie wystąpił w „Miłość w Zakopanem”, a nie podczas gry w piłkę, bo by sobie krzywdę zrobił.
Ty jeszcze grasz w piłkę?
Nie, skończyłem bo kopałem się po głowie i stwierdziłem, że szkoda, bym sobie w końcu za mocno stłukł czoło. Wolę Koło Fortuny, choć uważam się za lepszego piłkarza niż Marcin Dziarmaga. Marcina widzę w skoku wzwyż, w tym byłby dobry. A ze znajomych w futbolu to największą karierę robi Grzesiek Wajda. Uwielbiam oglądać jego zdjęcia z wielkich meczów. Taki Sadzka w domu próbuje włączyć mecz w Internecie, nie zawsze mu wychodzi, a Wajda ogląda to na żywo w Madrycie, Turynie, czy Berlinie. Światowiec. By dorównać wielkim ludziom muszę się przebić do Koła Fortuny.


