Jamróz: Zawsze na sto procent
W Krośnie w meczu z Karpatami wygranym przez KSZO 2:0 Łukasz Jamróz nie wzbogacił swojego dorobku bramkowego, ale i tak w miarę pozytywnie ocenia sezon 2017/18 w trzeciej lidze w swoim wykonaniu. 28-letni napastnik zdobył w 18 meczach 8 bramek, a czasu na poprawę ma sporo. Do daty 20 lutego 2012 wraca coraz rzadziej, choć wielu piłkarzy marzyłoby o takim debiucie w ekstraklasie. Wówczas dwukrotnie pokonał Grzegorza Sandomierskiego, a Korona pokonała Jagiellonię 2:0.
Jesteś zadowolony z tych ośmiu trafień w trzeciej lidze w sezonie 2017/18?
Łukasz Jamróz: I tak, i nie. Wierzę, że poprawię dorobek.
Przed każdą rundą, sezonem stawiasz sobie liczbowy cel?
Kiedyś tak robiłem, ale po pewnym czasie stwierdziłem, że nie ma to sensu. Nie warto sobie stwarzać presji, bo jak coś nie idzie po myśli to pojawia się tak zwana blokada. Teraz po prostu staram się wypaść w każdym meczu jak najlepiej.
Trzecia liga w KSZO to szczyt twoich możliwości?
Na pewno nie, ale jest taka sytuacja, że gram w KSZO. Miałem propozycje z innych klubów, nie zdecydowałem się na odejście, bo staram się rozwijać w innych dziedzinach. Skończyłem studia AWF w Krakowie w specjalizacji trener przygotowania fizycznego i już idę w tym kierunku. Zamierzam prowadzić indywidualne zajęcia dla młodych zawodników w Kielcach, Ostrowcu, zobaczymy jak to wyjdzie.
Z perspektywy czasu uważasz, że do każdej rundy byłeś odpowiednio przygotowany pod względem fizycznym?
Kiedyś było inaczej, zawodnicy nie mieli takich możliwości. Gdy byłem juniorem brakowało kontaktów z fachowcami w tej kwestii i nie przywiązywało się wagi do detali. Futbol poszedł do przodu w różnych aspektach i każdy mądry zawodnik potrafi skorzystać z możliwości i szans jakie dostaje.
W Polsce za mało się trenuje?
To kwestia indywidualna. Każdego zawodnika trzeba traktować indywidualnie, bo charakterystyki są różne.
Zawodnicy KSZO garną się do pracy?
U nas w zespole większość chłopaków pracuje i musi godzić z tym piłkę nożną. Grupa młodych piłkarzy chce coś osiągnąć w sporcie i widzę u niej chęć rozwoju. Trener wie jak do nich podchodzić i wierze, że ktoś się wybije. Czasami wystarczy jedna świetna runda, nawet spektakularny występ i można dostać propozycję z wyższej ligi.
Teraz chyba trudniej młodemu piłkarzowi trudno zwalić winę na kogoś innego?
Są różne możliwości, szanse by się wybić, a przynajmniej pokazać. Tyle tylko, że nie raz menedżerowie mącą w głowach zawodnikom, a tak naprawdę traktują ich zarobkowo. Czasami dla paru złotych można zamieszać młodemu w głowie i spoczywa na laurach, a jak się nie pracuje to można szybko zginąć.
Dwa gole w debiucie w ekstraklasie. Dlaczego na tym poprzestałeś?
Po debiucie z Jagiellonią zagrałem kilka meczów na najwyższym krajowym szczeblu, ale chyba zabrakło mi regularności, miałem też mocnych konkurentów. Maćkowi Korzymowi wychodziło wówczas wszystko, był jeszcze Michał Żewłakow, już u schyłku kariery, ale swoje potrafił, inni zawodnicy. Kolejne trafienie w ekstraklasie mogło wzmocnić moją pozycję, ale wyszło jak wyszło. W Koronie miałem możliwość gry i trenowania z bardzo dobrymi piłkarzami, a największe wrażenie robili na mnie Paweł Golański i Vlastimir Jovanović.
Na ile procent wykorzystałeś swój potencjał?
Zawsze dawałem z siebie wszystko, na sto procent i może zaszedł bym dalej, gdyby w pewnych momentach ktoś mi zaufał, tak na maksa. Na niektóre kwestie nie ma się wpływu, a ja nie jestem niezadowolonym człowiekiem. Zaliczyłem świetny debiut w ekstraklasie, wystąpiłem w młodzieżowej reprezentacji Polski, grałem w różnych klasach – pierwszej, drugiej, trzeciej lidze, parę goli zdobyłem. Gdy zasiadłem przed telewizorem oglądając mecz Pucharu Polski Arka Gdynia – Korona Kielce przypomniałem sobie czas spędzony nad morzem. Paru moich kumpli, jak Marcus Vinicius, Michał Marcjanik, Michal Nalepa będzie miało możliwość zagrać 2 maja na Stadionie Narodowym, nie ukrywam jednak, że wolałem widzieć tam Koronę. Kielczanie byli faworytem półfinału, lecz przekonali się o brutalności futbolu. Przegrali, ale życie toczy się dalej, po porażkach zawsze masz szansę się odkuć. Ja staram się patrzeć w przyszłość, bo choć mam też inne zajęcia prócz grania w futbolu nie powiedziałem ostatniego słowa. Rozmawiał Jaromir Kruk / Fot. Radek Piasecki / KSZO Ostrowiec




