Pragnienie Alvesa i Marcelo
Dla Brazylii każde miejsce poniżej pierwszego w mundialu to klęska. W 2002 roku do ostatniego złota canarinhos poprowadził Luiz Felipe Scolari, potem były „tylko” ćwierćfinał 2006 z Carlosem Alberto Pareirą, ćwierćfinał 2010 z Dungą i czwarte miejsce 2010 ponownie ze Scolarim. Kraj Kawy nie zapomniał o blamażu z Niemcami 1:7 z półfinału ostatnich finałów MŚ, a plamę ma zmazać triumfem w Rosji Tite.
W eliminacjach MŚ 2018 Brazylia połączyła mądrość z widowiskowością. Tite, który w 2012 roku wygrał z Corinthians Copa Libertadores i Klubowe MŚ korzysta z ludzi otrzaskanych u Scolariego i Dungi (za jego drugiej kadencji), tylko dołączając kilka swoich pomysłów lepiej ich poukładał. Jednym z kluczy do sukcesu w Rosji ma być postawa bocznych obrońców. Gdy w 2002 roku Brazylia wygrywała turniej na boiskach Japonii i Korei Południowej na flankach szaleli Cafu (prawa) i Roberto Carlos (lewa). Cafu wówczas liczył sobie 32 lata, występował w AS Roma, jego kolega z drugiej strony miał 29 lat i bronił barw Realu Madryt. Obaj wzmacniali siłę ofensywną canarinhos, która była niesamowita, skoro z przodu biegali Rivaldo, Ronaldinho i Ronaldo. Ba, Scolari wywołał burzę nie powołując na imprezę Romario, autora 8 trafień w eliminacjach. Krytycy cichli z meczu na mecz, a Brazylia zdobywała mnóstwo goli. Turcja 2:1, Chiny 4:0, Kostaryka 5:2, Belgia 2:0, Anglia 2:1, Turcja 1:0, Niemcy 2:0 – marsz od zwycięstwa do zwycięstwa został zakończony w Jokohamie. 4 lata później Carlos Alberto Pareira nie chciał odstrzelić starych mistrzów, ale Cafu i Roberto Carlos nie byli tak dynamiczni jak wcześniej. W Azji sprawdzał się system z trójką środkowych obrońców i duetem wahadłowych, do niego nie był jednak przekonany selekcjoner w 2006 roku. Canarinhos czuli się lepiej z trójką Lucio – Roque Junior – Edmilson niż duetem Edmilson – Juan, ale może niepowodzenie z Niemiec wynikało bardziej z wypalenia i nasycenia asów. W RPA w tytuł mierzył Dunga, mistrz świata jako piłkarz z 1994 roku i dopiero w ćwierćfinale wybili mu to z głowy Holendrzy. Nie można też napisać, że Brazylia miała wówczas słabych bocznych obrońców, bo Maicon należał do światowej elity na prawej stronie, a Bastos miał za sobą świetny sezon w Olimpique Lyon (Dani Alvesa wystawiano na prawej pomocy). Maicon z kadrą wygrał Copa America 2004, 2007, Puchar Konfederacji 2007 i 2009, z Interem Mediolan między innymi Ligę Mistrzów 2010, ale przegrał ćwierćfinał MŚ 2010 z Holendrami. Stało się to też wskutek słabszej gry Bastosa, który zakończył spotkaniem w Port Elizabeth karierę w drużynie narodowej. Maicon znalazł się w kadrze na kolejne MŚ i wskoczył do podstawowej 11 w miejsce kontuzjowanego Dani Alvesa na ćwierćfinał. Zagrał z Kolumbią (2:1), Niemcami (1:7), Holandią (0:3) i nie był silnym ogniwem canarinhos. Dopóki na bokach trwali Dani Alves (wówczas Barcelona) i Marcelo (wtedy i teraz Real Madryt) Brazylia wyglądała znacznie lepiej, oceniając ten zespół trzeba pamiętać o kontuzji Neymara z Kolumbią, która złamała jego morale. Czwarte miejsce po kompromitacjach z Niemcami i Holandią, w sumie straconymi 14 golami w turnieju bolało dotkliwiej niż ćwierćfinałowe przegrane z Francją (2006) i Holandią (2010). Teraz oczywiście brazylijscy piłkarze pałają żądzą rewanżu za imprezę na swoim terenie, a na bokach obrony faworytami zrównoważonego Tite są… Dani Alves (rocznik 1983, dziś Paris SG) i Marcelo (1988). W przypadku Alvesa nie można się sugerować metryką, 107-krotny reprezentant Brazylii wciąż imponuje dynamiką i rozpiera go energia. Mistrz Copa America 2007, Pucharu Konfederacji 2007, 2009 pokazał niedawno klasę w sparingu z Niemcami (wygrana Brazylii w Berlinie 1:0), podobnie jak Marcelo, mistrz Pucharu Konfederacji 2013, dwukrotny medalista olimpijski (2008 – brąz, 2012 – srebro). Rosja 3:0 (na bokach zaczynali Dani Alves i Marcelo), Anglia 0:0 (Dani Alves i Marcelo), Japonia 3:1 (Danilo – Manchester City i Marcelo), Chile 3:0 (Dani Alves i Alex Sandro – Juventus), Boliwia 0:0 (Dani Alves i Alex Sandro), Kolumbia 1:1 (Dani Alves i Luis Filipe – Atletico Madryt, nie pojedzie do Rosji z powodu kontuzji), Ekwador 2:0 (Dani Alves i Marcelo), Australia 4:0 (Rafinha – Bayern, Alex Sandro) – tak prezentowały się wyjściowo flanki obrony w ostatnich meczach Brazylii, a Tite sprawia wrażenie gościa przygotowanego na różne warianty. Sam preferuje ustawienie 4-3-3 i choć głośno tym nie powie wie, że ekipa canarinhos z Dani Alvesem i Marcelo to zespół na złoto w Rosji. Ci dwaj panowie sami tego pragną jak niczego innego. Jaromir Kruk / Fot. Wajda Foto









