Kompromitujący finisz Korony
Jest ósemka, więc trzeba skakać z radości – tak mniej więcej wygląda przesłanie Gino Lettierego, który tak naprawdę nie zrobił nic, żeby Korona wycisnęła z sezonu 2017/18 w ekstraklasie maksa. Do grupy mistrzowskiej kielczanie dostali się z miejsca szóstego, to można było je choć próbować poprawić. Zdołali je pogorszyć, a 17 straconych goli w 7 meczach nie wymaga komentarza. To też efekt fatalnej atmosfery panującej w klubie.
Plusów jest niewiele, a na pewno kibiców Korony boli minimalizm zarządu i szkoleniowca. W bajki Gino Lettierego nikt nie wierzy, bo przecież w trakcie sezonu doszło do demontażu naprawdę ciekawego i ofensywnie grającego zespołu. Korona stała się chłopcem do bicia, a już odcinanie korzeni, tych kieleckich pozostawia ogromny niesmak. Rozstanie i pożegnanie Jacka Kiełba – żenada, to samo w przypadku Radka Dejmka, traktowanie Gorana Cvijanovicia – haniebne, załatwienie sprawy ze Zlatanem Alomeroviciem – styl kiepski, i tak dalej, i tak dalej. Lettieri chciał udobruchać lud daniem szansy młodym – Piotrowi Pierzchale, Wiktorowi Długoszowi, Michałowi Dziubkowi – ekstra, ale po pierwsze dlaczego tak późno, po drugie czemu nie sprawdzono także Huberta Wojsy, Ernesta Jopkiewicza i jeszcze innych. Ósme miejsce jest słabszym wynikiem niż piąte wywalczone przez trenera Macieja Bartoszka przed rokiem, a Gino Lettieri szybko obniżył loty i zatruł się chorobą minimalizmu. Czy jest powód do paniki przed kolejnym sezonem? Naszym zdaniem nie, bo kolejny zaciąg zawodników zapewni Koronie spokojny środek tabeli naszej beznadziejnej, przereklamowanej ekstraklasy, boli jednak, że kielecki klub staje się coraz mniej kielecki. Oby jeszcze w szatni słychać było język polski…
P.S. Żal też, że klub pozbył się Marka Koniecznego, fizjoterapeuty od lat związanego z Koroną, na dobre i złe. Czy to konsekwencja tego, że sympatyczny pan Marek ma zwykle swoje zdanie i lubi mówić to co myśli, nie to co mu ktoś próbuje nakazać.
Ekstraklasa – 36 kolejka
13.05.2018, niedziela
Wisła Płock – Korona Kielce 4:1 (3:0)
1:0 Jose Kante 2 prawą nogą (asysta Reca – aut)
2:0 Kamil Biliński 14 lewą nogą (dobitka po zagraniu Michalaka)
3:0 Jose Kante 41 prawą nogą (asysta Varela)
3:1 Sanel Kapidzić 78 karny prawą nogą (za faul Stefańczyka na Cebuli)
4:1 Varela 88 karny prawą nogą (za faul Malarczyka na Recy)
Wisła: Daehne – Stefańczyk, Uryga, Dźwigała, Reca – Michalak, Furman (71 Rasak), Szymański, Varela (89 Rogalski) – Kante (76 Stilić), Biliński.
Korona: Hamrol – Rymaniak, Kovacević, Diaw, Kallaste (28 Aankour) – Gardawski, Petrak (46 Kapidzić), Możdżeń, Janjić, Cebula (81 Malarczyk) – Soriano.
Żółte kartki: Michalak, Szymański (Wisła), Możdżeń, Gardawski 2 (Korona).
Czerwona kartka: Gardawski (Korona) – 79 za 2 żółte.
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 6315.
Ekstraklasa – 37 kolejka
20.05.2018, niedziela
Korona Kielce – Zagłębie Lubin 0:2 (0:1)
0:1 Patryk Tuszyński 9 prawą nogą (asysta Starzyński)
0:2 Patryk Tuszyński 69 lewą nogą (asysta Pawłowski)
Korona: Hamrol – Kosakiewicz, Malarczyk, Kallaste, Miś (67 Długosz) – Jukić (56 Pierzchała), Petrak, Janjić, Aankour – Soriano, Kaczarawa (76 Mi. Dziubek).
Zagłębie: Hładuń – A. Czerwiński, Kopacz, Guldan, Dziwniel – Pawłowski, Matras (59 Żyra), Jagiełło, Starzyński (64 Slisz), Janoszka (80 Moneta) – Tuszyński.
Żółte kartki: Kaczarawa, Dziubek, Aankour (Korona), Matras (Zagłębie).
Sędziował: Artur Aluszyk (Kielce).
Widzów: 6268.









