Żelazna inauguracja Rosji
2006: Niemcy – Kostaryka 4:2, 2010: RPA – Meksyk 1:1, 2014: Brazylia – Chorwacja 3:1. Tak w poprzednich mundialach na inaugurację wypadali gospodarze. Rosyjscy kibice obawiali się, że ich sborna zrobi plamę, choć jej rywal był najsłabszy z możliwych – Arabia Saudyjska. Tylko dwóch podopiecznych Juana Pizziego gra w Europie: Yahya Al-Sherihi w Leganes oraz Fahad Al-Muwallid w Levante, a ostatnie wyniki sparingów Arabii nie napawały optymizmem.
To, że Al-Sherihi gra to lekka przesada, bo w sezonie 2017/18 nie zaliczył ani jednego występu w Primera Division. Lepiej wypadł jego kumpel z Levante, lecz też bez szału – 2 występy w lidze… Juan Pizzi liczył, że na mundialu w Rosji poprowadzi Chile, ale przegrał kwalifikacje i przyjął lukratywną ofertę od szejków nie robiąc sobie nadziei na sukces. W tym roku Arabia pod jego wodzą rozegrała sporo sparingów, pokonała nawet Mołdawię 3:0, Algierię 2:0, Grecję 2:0, zremisowała z Ukrainą 1:1. Z finalistami mundialu wiodło się jej gorzej: Belgia 0:4, Niemcy 1:2, Peru 0:3. Dla sbornej tak znienawidzonego w ojczyźnie Stanislava Czerczesowa biało-zieloni jawili się jak wymarzony przeciwnik, idealny na start w finałach MŚ, ale chyba nikt z licznej publiki na Łużnikach nie liczył na tak efektowną wiktorię. Arabię napoczął Iury Gazinsky (FK Krasnodar), potem trafiali Denis Czeryszew (Villarreal), Artem Dziuba (Arsenał Tuła), Czeryszew i Aleksandr Golovin (CSKA Moskwa). Trzy z 5 bramek były dziełem zmienników, co dobrze świadczy o wchodzących z ławki. Powody do dumy miał Vladimir Putin, prezydent Rosji, który otworzył finały MŚ 2018. Piłkarze nie popsuli mu święta, a Czerczesow przynajmniej na parę dni odetchnie z ulgą. Od niego nie wymaga się cudu, tylko wyjścia z grupy, na które Rosja czeka na mundialu od… 1986 roku. Wtedy wyszła jeszcze ekipa pod szyldem ZSRR, a już po pierestrojce sborna osiągała sukcesy na Euro, za to zawodziła na czempionatach mira (z rosyjskiego). Próbowali to zmienić szkoleniowcy z zagranicy, między innymi Fabio Capello, aż w końcu szansę dostał były trener Legii. Czerczesowa wielu nie trawi, ale za żelazną dyscyplinę ceni go sam Putin. Mając poparcie najważniejszej osoby w kraju Stanislav może sobie pozwalać na podejmowanie nie zawsze popularnych decyzji, a jak to w piłce bywa zostanie rozliczony z wyniku. Arabia stanowiła tylko tło dla Rosji, a fani gospodarza MŚ 2018 po cichu zaczęli liczyć, że może uda się jednak wbrew wszystkiemu przeżyć fajną przygodę. W końcu Rosja to Rosja, wyjątkowo dumne państwo. Z Moskwy Jaromir Kruk / zdjęcia Wajda Foto





