Messi też człowiek
W 64 minucie meczu na stadionie Spartaka Moskwa do rzutu karnego podszedł Leo Messi. Kapitan reprezentacji Argentyny był przekonany, że strzeli gola na 2:1, ale uderzył kiepsko i piłkę odbił Hannes Halldorsson. Podopieczni Jorge Sampaoliego tylko zremisowali z ćwierćfinalistą Euro 2016, a Messi objawił swoje ludzkie oblicze, bo po raz kolejny zawiódł w kadrze, choć może nie do końca wypada to tak oceniać.
Messi dwoił się i troił, ale brakowało mu wsparcia kolegów. Aż dziwnie to się pisze, bo problem Argentyny polega na tym, że koledzy Leo większość piłek adresują właśnie do niego, a sami boją się brać na swoje barki odpowiedzialności. Messi kiwał jednego, dwóch Islandczyków, ale doskakiwał trzeci, czwarty i tracił futbolówkę. Reprezentacja Argentyny nie potrafiła wykorzystać dobrej dyspozycji Sergio Aguero, autora gola, a błędem okazało się wystawienie od początku bezproduktywnego Angela Di Marii. Sampaoli upiera się, że nie pasuje mu Paulo Dybala, ale kto wie, czy szybkość i dynamika zawodnika Juventusu nie wyszłaby na dobre Argentynie. Obecny selekcjoner Albicelestes wciąż szuka optymalnego ustawienia, składu i ciągle rotuje, niestety nie przekłada się to na wyniku. Argentynie uzależnionej od Messiego brakuje przyspieszenia, elementów zaskoczenia, każdy rywal wie, co gra i jak łatwa jest do rozpracowania. Messi to piłkarski kosmita, ale oczekuje też coś więcej od kolegów, tym bardziej, że nie ma wokół siebie ogórków. Wszystko leży w gestii Sampaoliego, który prowadząc Chile wybił Argentynie z głowy triumf w Copa America 2015. W tamtym zespole miał wariatów do biegania i walki, takich rasowych skurczybyków, jego obecna drużyna cechuje się inną charakterystyką, to paczka na złoto MŚ, ale sami piłkarze muszą uwierzyć, że nie wszystko musi zależeć od Leo. Jak go odciążą maszynka może odpalić. Kibiców Argentyna ma fantastycznych, na Spartaku stworzyli wraz z Islandczykami rewelacyjną atmosferę, czuło się najlepszy smak mundialu. U fanów odpowiedzialność za doping się rozkłada, więc niech ich śladem idą piłkarze. Z Moskwy Jaromir Kruk
Liczba Żelaznego
7000 – euro kosztował 2 godziny przed meczem bilet na mecz Argentyna – Islandia, ale bez gwarancji wpuszczenia na stadion





